Miał prawie 11 promili alkoholu we krwi. Wypił litr denaturatu

Polska
Miał prawie 11 promili alkoholu we krwi. Wypił litr denaturatu
commons.wikimedia.org/MOs810/CC BY-SA 4.0

- Feralnego dnia mężczyzna przyszedł do prywatnego domu w Ropicy Polskiej i przyniósł ze sobą litrową butelkę denaturatu, który sam wypił. Następnie położył się spać i już się nie obudził - powiedział polsatnews.pl szef prokuratury rejonowej w Gorlicach Tadeusz Cebo. Analiza próbek z ciała 35-letniego mieszkańca Gorlic wykazała, że miał we krwi 10,92 promila alkoholu.

- Mieliśmy już takie przypadki po 6 promili, raz widziałem 7, ale czegoś takiego nigdy - przyznał prokurator Cebo.


Alkoholowi rekordziści

 

W lipcu 2011 roku 60-letni mieszkaniec Łodzi zmarł na Oddziale Toksykologii Instytutu Medycyny Pracy; miał prawie 11 promili toksycznego glikolu etylowego we krwi.

 

W kwietniu 2013 r. 11 promili alkoholu stwierdzono u mieszkanki Goleniowa (woj. zachodniopomorskie). Kobieta trafiła do szpitala. Według lekarzy, pacjentka przeżyła, bo "regularnie nadużywa alkoholu".

 

45-letni mężczyzna z Makowa-Kolonii w woj. łódzkim przeżył mając w organizmie 12,3 promila. Został potrącony przez skodę i trafił do szpitala ze złamaną noga i urazem głowy. Według policji, nawet nie pamiętał, że uległ wypadkowi. Trzeźwiał przez trzy dni, gdy się obudził był jeszcze pijany.


Z kolei w sierpniu 2013 roku na Podkarpaciu 30-letni mężczyzna z Nowej Dęby przeżył choć w organizmie miał 13,74 promila. Mieszkaniec Alfredówki leżał na skarpie przy w Tarnowskiej Woli. Nie reagował na próby ocucenia go przez strażników miejskich. Wezwany na miejsce lekarz stwierdził "całkowity brak reakcji źrenic na ostre światło". Mężczyznę przewieziono do szpitala w Rzeszowie.

 

W 1995 roku kierujący samochodem Tadeusz S. spowodował pod Wrocławiem wypadek. Miał 14,8 promila alkoholu. Zmarł kilkanaście dni później w wyniku odniesionych obrażeń.

 

Wynik szokował

 

22,3 promila alkoholu we krwi zmierzono u kierowcy, który pod koniec maja 2012 roku w Dobrołęce (Mazowieckie) zginął w wypadku drogowym, który spowodował. Jadąc Fordem Fiestą uderzył czołowo w tureckiego tira.

 

Policja w Ostrołęce ustaliła jednak, że krew do zmierzenia poziomu alkoholu pobrana została z rany a nie z żyły i mogła być zanieczyszczona. Wynik badania potwierdził rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Ostrołęce. Mężczyzna zmarł w wyniku obrażeń odniesionych w wypadku.

 

Za śmiertelną uznaje się zawartość 4,5 promila alkoholu we krwi, choć opisane wyżej przypadki pokazują, że to bywa to parametr orientacyjny. 

 

Według ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi 

[ZOBACZ TEŻ] Jechał mając 3 promile i dożywotni zakaz jazdy za spowodowanie wypadku. Wówczas miał 5 promili:

 

 

hlk/las/dro/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze