Diecezje odpowiadają na raport nt. pedofilii w polskim Kościele: wiele nieprawdziwych informacji

Polska
Diecezje odpowiadają na raport nt. pedofilii w polskim Kościele: wiele nieprawdziwych informacji
Pixabay/kropekk_pl

Zarzuty są nieprawdziwe i bezpodstawne. Zasada zero tolerancji dla nadużyć seksualnych jest dla nas priorytetowa - odpowiadają diecezje na raport Fundacji "Nie lękajcie się" o pedofilii w polskim Kościele. Dziewięć archidiecezji i diecezji odniosło się do raportu. Przekonują, że nie tuszowano naruszeń, nie ukrywano sprawców.

Fundacja "Nie lękajcie się" opublikowała w czwartek raport nt. "naruszeń prawa świeckiego lub kanonicznego w działaniach polskich biskupów w kontekście księży sprawców przemocy seksualnej wobec dzieci i osób zależnych". Dokument przekazała też papieżowi Franciszkowi.

 

W raporcie wymieniono nazwiska 24 hierarchów kościelnych, którzy według Fundacji mieli "ukrywać bądź przenosić księży-sprawców". To: kard. Kazimierz Nycz, arcybiskup metropolita warszawski; kard. Henryk Gulbinowicz, arcybiskup senior archidiecezji wrocławskiej; abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski, zastępca przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski; abp Sławoj Leszek Głódź, metropolita gdański; abp Józef Górzyński, metropolita warmiński; abp Stanisław Wielgus, arcybiskup tytularny Viminacium, bp Andrzej Czaja, biskup diecezji opolskiej; bp Andrzej Dziuba, biskup diecezjalny łowicki; bp Jan Wątroba, biskup diecezjalny rzeszowski; bp Jacek Jezierski, biskup diecezjalny elbląski; bp Jan Tyrwa, biskup diecezjalny bydgoski; abp Henryk Hoser, arcybiskup senior diecezji warszawsko-praskiej; abp Marian Gołębiewski, arcybiskup senior archidiecezji wrocławskiej; abp Józef Michalik, arcybiskup senior archidiecezji przemyskiej; abp Juliusz Paetz, arcybiskup senior archidiecezji poznańskiej; abp Wojciech Ziemba, arcybiskup senior metropolita warmiński; abp Edmund Piszcz, arcybiskup senior archidiecezji warmińskiej; bp Stanisław Stefanek, biskup senior diecezji łomżyńskiej; bp Andrzej Suski, biskup senior diecezji toruńskiej; abp Zygmunt Kamiński, arcybiskup senior szczecińsko-kamieński, zm. 2010 r.; abp Marian Przykucki, arcybiskup senior archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej, zm. 2009 r.; bp Ignacy Ludwik Jeż, biskup diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej - zm. 2007 r.; abp Tadeusz Gocłowski, arcybiskup senior archidiecezji gdańskiej, zm. 2016; bp Alojzy Orszulik, biskup senior diecezji łowickiej, zm. 2019 r.

Archidiecezja warszawska: postępowanie władz diecezji miało na celu ochronę ofiar

 

W oświadczeniu rzecznika archidiecezji warszawskiej ks. Przemysława Śliwińskiego szczegółowo wyjaśniono sprawy dwóch księży, które w części dotyczącej kard. Kazimierza Nycza, przytacza raport Fundacji "Nie lękajcie się".  

 

Rzecznik zaznacza, że "postępowanie władz obu diecezji pod kierunkiem kard. Kazimierza Nycza nie było »naruszeniem norm prawa cywilnego i kanonicznego«. "Przeciwnie, za każdym razem było realizacją prawa państwowego oraz kanonicznego i miało zawsze na celu przede wszystkim dobro i ochronę ofiar, nadzór nad księżmi, którzy dokonali przestępstw, oraz wymierzenie im odpowiedniej kary" - dodaje. 

 

"Każda z wymienionych spraw była przedmiotem niezwłocznego badania nie tylko ze strony państwowych organów ścigania, ale również odpowiednich urzędów kościelnych. Za każdym razem dokumentacja sprawy była niezwłocznie przekazywana Kongregacji Nauki Wiary" - podkreśla ks. Śliwiński. 

 

Wyjaśnia również, że "w momencie pojawienia się oskarżeń każdy ksiądz jest czasowo zawieszony (to znaczy suspendowany) w sprawowaniu swych funkcji duszpasterskich oraz w publicznym sprawowaniu kultu, do czasu wyjaśnienia. Ostateczna kara jest określana po zakończeniu procesu karnego przeprowadzonego przez sąd oraz procesu kanonicznego i jest realizacją zaleceń Kongregacji Nauki Wiary. Wprowadzeniem w błąd jest zatem stwierdzenie zawarte w »Raporcie«, iż jeden z kapłanów został suspendowany dopiero cztery lata po pierwszym oskarżeniu."

 

"Ocena postępowania kard. Nycza w »Raporcie« dotyczy księży, którzy po przeprowadzonym przez sąd procesie karnym, a następnie kanonicznym nie zostali przeniesieni do stanu świeckiego. Na diecezji ciąży zatem nadal obowiązek nadzoru nad nimi, zaś oni kontynuują swoją posługę kapłańską, jednak w zredukowanym wymiarze. O zakresie takiego ograniczenia decyduje Kongregacja Nauki Wiary" - dodaje rzecznik. 

 

"Tezy zawarte w »Raporcie«: »ochrona księży pedofilów« oraz »przenoszenie na inną parafię« w celu ich ukrywania – nie mają potwierdzenia w przytoczonych wyżej faktach, ani nawet w przywołanych tam źródłach prasowych" - głosi oświadczenie ks. Śliwińskiego.  

 

 

 

Diecezja rzeszowska: nie można zarzucić biskupowi naruszenia prawa

Ks. Tomasz Nowak, rzecznik prasowy Kurii Diecezjalnej w Rzeszowie w oświadczeniu dt. raportu zaznacza, że biskup Jan Wątroba i jego poprzednik bp Kazimierz Górny zawsze przestrzegali przepisów obowiązujących w Kościele od 2001 roku, aby "informować Stolicę Apostolską o przypadkach dopuszczania się grzechu przeciwko szóstemu przykazaniu Dekalogu przez duchownych z osobami niepełnoletnimi". "W związku z tym zupełnie nieuzasadnione jest wymienienie biskupa Jana Wątroby w raporcie przygotowanym przez fundację »Nie lękajcie się« wyliczającym biskupów polskich, którzy »ukrywali lub przenosili księży sprawców«." - głosi oświadczenie. 

 

"W przypadku dotyczącym diecezji rzeszowskiej opisanym w raporcie nie mamy do czynienia ani z ukryciem ani z przeniesieniem sprawcy. Nie można też zarzucić biskupowi Janowi Wątrobie naruszenia przepisów prawa świeckiego lub kanonicznego" - dodał. 

 

"Ksiądz Roman Jurczak został skazany prawomocnym wyrokiem sądu powszechnego 25 czerwca 2012 r. Sprawa została zgłoszona do Kongregacji Nauki Wiary w Watykanie przez biskupa Kazimierza Górnego pismem z dnia 17 września 2012 r. Stolica Apostolska przyjęła to zgłoszenie i pismem z dnia 18 czerwca 2014 r. zdecydowała, iż nie jest to przypadek wymagający przejęcia przez najwyższe instancje kościelne i nakazała biskupowi Janowi Wątrobie prowadzenie kanonicznego postępowania karno-administracyjnego według przekazanej instrukcji Kongregacji Nauki Wiary (biskup Jan Wątroba został mianowany biskupem rzeszowskim 14 czerwca 2013 r.) - wyjaśnia ks. Nowak. 

 

Rzecznik zapewnia, że "dalsze postępowanie prowadzono ściśle według przepisów wydanych w ostatnich latach przez Stolicę Apostolską". "Po zakończeniu procedury kościelnej akta sprawy w dniu 14 listopada 2016 r. przesłano za pośrednictwem Nuncjatury Apostolskiej w Warszawie do Kongregacji Nauki Wiary, która nigdy nie zgłosiła zastrzeżeń zarówno co do trybu postępowania, jak i ostatecznego rozstrzygnięcia w sprawie" - dodaje. 

 

"Co istotne, osoby pokrzywdzone w tej sprawie nigdy nie zwróciły się do instytucji kościelnych. Również po zakończeniu postępowania państwowego nie było takiego zgłoszenia" - podkreśla ks. Nowak. 

 

"W tych okolicznościach raport fundacji „Nie lękajcie się” w odniesieniu do biskupa Jana Wątroby należy uznać za niezgodny z faktami i nierzetelny" - dodaje. 

 

Archidiecezja wrocławska: daleko idąca manipulacja

 

Rzecznik archidiecezji wrocławskiej, ks. Rafał Kowalski w oświadczeniu podkreśla, że po lekturze raportu, "a szczególnie opisanej na s. 10-11 »Sprawy księdza Pawła Kani« stwierdzam, że autorzy tekstu posłużyli się daleko idącą manipulacją."

 

"Pominęli milczeniem fakt, iż pierwszy prawomocny wyrok w sprawie w/w księdza, wydany przez sąd państwowy w kwietniu 2009 r. był wyrokiem uniewinniającym. Został on poddany kasacji i dopiero w jej wyniku w 2010 r. uznano duchownego za winnego posiadania materiałów zakazanych prawem. Wówczas został on wycofany z pracy duszpasterskiej i odsunięty od wszelkiej posługi wobec dzieci i młodzieży. Nieprawdą jest zatem - jak czytamy w raporcie, że »Kania na molestowaniu chłopców wpadł pierwszy raz we Wrocławiu w 2005 roku«" - pisze rzecznik. 

 

"Po aresztowaniu księdza w grudniu 2012 r. o jego sprawie została poinformowana właściwa kongregacja Stolicy Apostolskiej, a następnie nałożona kara suspensy, po czym przed sądem duchownym rozpoczął się proces kanoniczny" - dodaje ks. Kowalski i zapewnia, że  "w międzyczasie kuria wrocławska w specjalnym oświadczeniu wyraziła ubolewanie w związku z zarzutami dotyczącymi duchownego, przepraszając ofiary oraz deklarując pomoc osobom poszkodowanym".

 

Rzecznik archidiecezji wrocławskiej pisze również, że "z pomocy tej przez pewien czas korzystał mężczyzna, który został skrzywdzony przez duchownego, a o którym wspomina raport, wskazując na proces jaki wytoczył archidiecezji wrocławskiej i bydgoskiej o odszkodowanie. Przez dłuższy czas archidiecezja wrocławska zwracała koszty poniesione przez tego mężczyznę w związku z terapią. Zaproponowała także gotowość wypłacania stypendium, które umożliwiłoby dalsze leczenie. Ta propozycja została odrzucona".

 

"Warto dodać, że krzywdy wyrządzone temu człowiekowi miały miejsce w czasie niezwiązanym z posługą kapłańską Pawła Kani. Odwiedzał on księdza, odsuniętego od wszelkiej pracy duszpasterskiej, prywatnie we Wrocławiu. Ponadto w czasie pełnienia posługi w Bydgoszczy do kurii wrocławskiej nie dotarły informacje o niewłaściwym zachowaniu kapłana. Zostały natomiast przesłane listy podpisane przez Radę Rodziców oraz Grono Pedagogiczne szkoły, w której katechizował pozytywnie wyrażające się na temat jego pracy. Znajdują się one w kurialnym archiwum. Nadto wskazywane w raporcie osoby, które miałyby zawiadamiać kurię o niewłaściwych zachowaniach wobec uczniów ks. Kani, nigdy nie przesłały i w żadnej innej formie nie przekazały informacji o niedopuszczalnych moralnie występkach tego duchownego" - głosi oświadczenie rzecznika. 

  

Archidiecezja krakowska: nieprawdziwe i zmanipulowane informacje

 

"W  »Raporcie nt. naruszeń prawa świeckiego lub kanonicznego w działaniach polskich biskupów w kontekście księży sprawców przemocy seksualnej wobec dzieci i osób zależnych« z dnia 19 lutego 2019 roku zostały przekazane nieprawdziwe i zmanipulowane informacje" - oświadczyła diecezja krakowska.

 

"Wszystkie wypowiedzi abpa Marka Jędraszewskiego jako metropolity krakowskiego, są w całości możliwe do zweryfikowania w niemontowanych, nagrywanych w całości przez biuro prasowe archidiecezji krakowskiej filmach ze wszystkich wystąpień publicznych od początku objęcia przez Niego archidiecezji krakowskiej, aż po dzień dzisiejszy. Wszystkie nagrania dostępne są na oficjalnym kanale YouTube archidiecezji krakowskiej" - podkreśliło w komunikacie biuro prasowe archidiecezji. 

 

Podkreślono, że "abp Marek Jędraszewski jako wiceprzewodniczący Konferencji Episkopatu Polski jest w pełni zaangażowany w tworzenie mechanizmów prewencji i obrony ofiar wykorzystywania seksualnego przez niektórych kapłanów w polskim Kościele".

 

Jak dodano, "jako metropolita krakowski szczególną wagę przykłada do skrupulatnego, rzetelnego i sprawiedliwego rozeznawania ewentualnych przypadków oskarżeń o wykorzystywanie seksualne przez kapłanów. Na stronie internetowej archidiecezji polecił w kilku, najbardziej widocznych miejscach, również na stronie głównej, zamieścić wszelkie informacje na temat ochrony dzieci i młodzieży oraz kontakt do osób odpowiedzialnych w archidiecezji za pomoc ofiarom przemocy seksualnej, aby pomóc ewentualnym ofiarom i ich bliskim".

 

"To właśnie w archidiecezji krakowskiej powstało, działa i rozwija się na rzecz całego Kościoła polskiego Centrum Ochrony Dzieci" - zaznaczono w oświadczedniu.

 

 

Archidiecezja warmińska: zarzuty bezpodstawne

"(...) na stronach 12 i 13 przedstawione zostały sprawy ks. Jarosława M. i ks. Romana K. Odnosząc się do ich treści, pragnę poinformować, że podano tam nieprawdziwe informacje" - głosi oświadczenie Kurii Archidiecezji Warmińskiej.

 

"Po pierwsze w sprawie ks. Romana K. w 2003 roku Archidiecezja Warmińska postępowała zgodnie z obowiązującym wówczas prawem. Sprawa ks. Romana K. prowadzona była przez amerykański wymiar sprawiedliwości, a także badana przez prokuraturę rejonową w Olsztynie, która nie postawiła mu żadnych zarzutów. W Stanach Zjednoczonych sprawa zakończyła się zawarciem ugody. Należy zaznaczyć, że w USA przypadek ks. Romana K. mimo przedstawianych oskarżeń, nie był podnoszony i rozpatrywany ani w kategoriach gwałtu, rozumianego jako pożycie seksualne, ani w kategoriach pedofilii. W przedstawionym raporcie nieprawdą jest, że chodziło o czyny pedofilskie" – napisano.

 

Autorzy oswiadczenia przypominają, że arcybiskup metropolita warmiński w październiku ubiegłego roku "w celu wyjaśnienia wątpliwości skierował sprawę do Kongregacji Nauki Wiary, a także zwiesił ks. Romana K. w pełnieniu obowiązków duszpasterskich proboszcza, do czasu rozstrzygnięcia kwestii przez Stolicę Apostolską".

 

"Po drugie, jeśli chodzi o sytuacje ks. Jarosława M. to już od początku, z chwilą otrzymania wiadomości o możliwości popełnienia przestępstwa przez ks. Jarosława M., Ksiądz Arcybiskup Metropolita Warmiński natychmiast zawiesił go w obowiązkach proboszcza, odsunął od pracy z dziećmi i młodzieżą i powiadomił Kongregacje Nauki Wiary. W zamieszczonym raporcie nieprawdą jest, że ks. Jarosław M. nadal jest proboszczem w Brzydowie" – dodano.

 

"W związku z powyższym zarzuty jakie zostały postawione wobec biskupów warmińskich są całkowicie bezpodstawne. Jednocześnie pragnę przypomnieć, że zasada zero tolerancji dla nadużyć seksualnych jest dla nas priorytetowa" – głosi oświadczenie.

 

Diecezja elbląska: nie było prób tuszowania

 

"Moje nazwisko znalazło się w raporcie o wykorzystywaniu seksualnym małoletnich w Kościele w Polsce [20 lutego 2019]. Autorzy raportu przytoczyli fragment mojej rozmowy z dziennikarzem »Gazety Olsztyńskiej«. Dotyczyła ona sprawy duchownego oskarżonego o pedofilię. W chwili rozmowy toczyło się jeszcze postępowanie, przynajmniej na forum Stolicy Apostolskiej. Dlatego moja wypowiedź nie posiadała charakteru werdyktu. Sprawa, o której mowa zakończyła się wyrokiem skazującym i surowymi sankcjami kościelnymi wobec duchownego - oświadczył bp Jacek Jezierski, biskup diecezjalny elbląski.

 

Podkreślił, że "na żadnym etapie sprawy nie było prób jej tuszowania, czy zacierania śladów".  

 

"Pragnę zauważyć, że w ciągu ostatnich kilkunastu lat tworzyły się coraz doskonalsze procedury i praktyka kościelna w walce z pedofilią. Pedofila jest poważnym przestępstwem, które dotyka społeczność Kościoła. Jest przede wszystkim krzywdą wyrządzoną małoletnim. Duchowni, którzy dopuścili się pedofilii, popełnili wielkie zło" - dodał.

 

Diecezja opolska: biskup nie ukrywał sprawcy

 

- Przedstawiona w raporcie sprawa byłego księdza tej diecezji Mariusza K. zawiera "wiele nieprawdziwych  informacji" - przekonuje w oświadczeniu diecezja opolska. 

 

"Od momentu zgłoszenia sprawy w kurii diecezjalnej Biskup Opolski  informował rodzinę pokrzywdzonego o możliwości zgłoszenia przestępstwa do prokuratury, jednakże wyraźną wolą najbliższych było zachowanie daleko idącej dyskrecji w tej sprawie ze względu na dobro pokrzywdzonego. Z tego powodu o całej sprawie nie został poinformowany proboszcz parafii, który uznał, że przyczyną nagłego odwołania wikarego z parafii były jego rzeczywiste problemy zdrowotne. Kiedy 13 lipca 2017 r. wprowadzony został prawny obowiązek zgłaszania do organów ścigania przypadków wykorzystania seksualnego małoletnich, na początku sierpnia 2017 r. przedstawiciele biskupa zgłosili sprawę do prokuratury" - głosi oświadczenie.

 

Dodano również, że "wobec sprawcy przestępstwa zostały natychmiast wyciągnięte konsekwencje kanoniczne: został odsunięty od posługi duszpasterskiej w parafii, zaś na polecenie Kongregacji Nauki Wiary zostało przeprowadzone postępowanie kanoniczne w wyniku którego w 2015 r. został on wykluczony ze stanu kapłańskiego".

 

"Nieprawdą jest również, że biskup ukrywał sprawcę przenosząc go do innej parafii i starał się go w jakikolwiek sposób chronić" - przekonują autorzy oświadczenia.

 

 

Diecezja toruńska: oskarżony nie został przeniesiony

"Raport formułuje zarzut względem ówczesnego biskupa toruńskiego Andrzeja Suskiego, który według fundacji »Nie lękajcie się« miał nie reagować na złożone oskarżenie względem ks. Jarosława P., a następnie, zamiast wymierzenia kary, przenieść go do innej parafii" - głosi oświadczenie diecezji toruńskiej. 

"Informacje podane w raporcie są nieprawdziwe, a Kuria Diecezjalna Toruńska po otrzymaniu formalnego zgłoszenia o popełnieniu przestępstwa rozpoczęła procedury zgodne z prawem kanonicznym i obowiązującymi przepisami. Po złożeniu formalnego doniesienia przez pokrzywdzonego, w dniu 27.11.2012 r., ks. Jarosław P. został zawieszony w wykonywaniu urzędu proboszcza. Zakazano mu także publicznego wykonywania jakichkolwiek funkcji kapłańskich, co jest równoznaczne z zakazem duszpasterstwa wśród dzieci i młodzieży. 13.12.2012 r., po zgłoszeniu sprawy w Kongregacji Nauki Wiary, rozpoczęto formalne procedury wynikające z prawa kanonicznego" - przekonuje diecezja. 

W oświadczeniu rzecznik Kurii Diecezjalnej Toruńskiej podkreśla, że "w następstwie wyroku państwowego sądu apelacyjnego, 27.06.2017 r. na ks. Jarosława P. została nałożona kara suspensy tzn. wydano zakaz wykonywania posługi kapłańskiej oraz noszenia stroju duchownego".

"Informacja o tym, jakoby ks. Jarosław P. został przeniesiony do innej parafii nie jest zgodna z prawdą. Oskarżony nie został przeniesiony do żadnej parafii na terenie diecezji toruńskiej, lecz zawieszony w publicznym wykonywaniu funkcji kapłańskich. Tym bardziej nie został przeniesiony do parafii leżącej na terenie innej diecezji. Parafia w Pucku leży poza granicami kompetencji ordynariusza diecezji toruńskiej. Do Pucka ks. Jarosław P. udał się z własnej woli. Jego udział w obrzędach liturgicznych naruszył zakaz publicznego wykonywania funkcji kapłańskich" - informuje ks. Borowski.

"W związku z tym zarzut względem ówczesnego biskupa toruńskiego Andrzeja Suskiego jest bezpodstawny. Ponadto przypominam, że w diecezji toruńskiej nie ma tolerancji dla osób duchownych, które dokonują jakichkolwiek przestępstw, a tym bardziej przestępstw pedofilii. Osoby duchowne dopuszczające się tego typu przestępstw podlegają przepisom prawa polskiego oraz restrykcyjnemu prawu kościelnemu" - podkreśla rzecznik.

  

Diecezja koszalińsko-kołobrzeska: musimy sięgnąć do archiwów

 

"Jeśli chodzi o fragment dotyczący diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej, przygotowujemy odpowiedni komentarz. Wymaga to trochę czasu i sięgnięcia do archiwów, ponieważ osoby, których ten fragment dotyczy, od lat nie żyją. Nasz komentarz zostanie opublikowany w najbliższym możliwym terminie" - odpowiedział na przesłane przez nas pytania dt. opracowania Fundacji rzecznik diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej, ks. Wojciech Parfianowicz. Przypomniał również, że "przygotowywana jest ogólnopolska odpowiedź na przedstawiony przez fundację raport".
 
"Co do liczby zgłoszeń przypadków nadużyć, zebraliśmy takie dane i przesłaliśmy je do ogólnopolskiego raportu przygotowywanego przez Konferencję Episkopatu Polski i zapowiadanego przez Księdza Prymasa. W tym raporcie pojawią się wszelkie dane dotyczące także diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej. Na razie nie przewidujemy osobnej publikacji w tej sprawie" - dodał rzecznik. 
  

Będzie odpowiedź Episkopatu 

 

W środę ks. dr Paweł Rytel-Andrianik, rzecznik Konferencji Episkopatu Polski zapowiedział, że "będzie odpowiedź na raport".

 

Dodał, że "stanowisko Konferencji Episkopatu Polski w kwestii ochrony małoletnich jest jasne i zdecydowane: zero tolerancji dla grzechu i przestępstwa pedofilii w Kościele i w społeczeństwie". 

 

Do diecezji, w których posługują wymienieni w raporcie biskupi, wysłaliśmy pytania, czy wskazani przez Fundację "Nie lękajcie się" hierarchowie znają już treść opracowania oraz czy uważają, że przyczyni się ono do skutecznego przeciwdziałania naruszeniom prawa.

 

Poprosiliśmy też o komentarz do zarzutu, że mieli być jednymi z hierarchów, którzy "ukrywali lub przenosili księży - sprawców". Zapytaliśmy także o liczbę zgłoszeń ws. nadużyć seksualnych księży wobec nieletnich, które wpłynęły do poszczególnych diecezji w ostatnich latach. Otrzymaliśmy już kilka odpowiedzi, na kolejne czekamy.   

pgo/dro/prz/ polsatnews.pl, KAI

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze