O Iranie bez Iranu - międzynarodowa konferencja w Warszawie o zagrożeniach na Bliskim Wschodzie

Polska

Wystąpienia szefa MSZ Jacka Czaputowicza i sekretarza stanu USA Mike'a Pompeo otworzyły sesję plenarną konferencji poświęconej pokojowi i bezpieczeństwu na Bliskim Wschodzie w tym polityki Iranu w regionie. Na stadionie PGE Narodowy trwa sesja plenarna. Ma być tam m.in. przedstawiony "plan stulecia" Jareda Kushnera zięcia i doradcy prezydenta USA dotyczący rozwiązania konfliktu Palestyna-Izrael.

Szef polskiego MSZ Jacek Czaputowicz otwierając plenum wyraził zaniepokojenie rozwojem programu nuklearnego realizowanego przez Iran. Jednocześnie, odnosząc się do zarzutów formułowanych przez Iran powiedział, że "Polska ma szczególne prawo, by służyć społeczności międzynarodowej, jako miejsce pełnego dialogu". Przypomniał także, że Polska jest niestałym członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ.

 

- Właśnie z tego tytułu spoczywa na nas szczególny obowiązek włączenia się w działania na rzecz zachowania i zapewnienia pokoju - zaznaczył Czaputowicz, przypominając także, że Polska jest także "tym krajem, w którym narodził się ruch Solidarność, który zainicjował pokojową, bezkrwawą transformację ustrojową".

 

Zagrożenie nuklearne ze strony Iranu

 

Szef MSZ przypomniał zaangażowanie Polski m.in. w wyzwalanie Kuwejtu, stabilizację Iraku oraz pokojowe misje na Wzgórzach Golan.

 

- Polska nigdy nie pozostawała obojętna wobec potrzeb społeczeństw zamieszkujących Bliski Wschód - powiedział Czaputowicz.

 

Zdaniem szefa polskiego MSZ stabilizacja w regionie to ogromne wyzwanie. Jego zdaniem źródła konfliktów na Bliskim Wschodzie biorą się m.in. z dążeń niektórych przywódców do zachowania władzy za wszelką cenę, wywodzą się również z fundamentalizmu religijnego i braku tolerancji, a także czynników systemowych takich jak naruszenie równowagi sił.

 

- UE i USA podzielają przekonanie o roli, którą Iran powinien odegrać na Bliskim Wschodzie, jednak jesteśmy bardzo zaniepokojeni możliwymi skutkami rozwoju programu atomowego i jednoznacznie potępiamy niedopuszczalne działania tego kraju poza własnym terytorium - powiedział w czwartek szef polskiego MSZ.

 

Wiceprezydent Pence powiedział, dziennikarzom, że "na początku tej historycznej konferencji liderzy z całego regionu zgodzili się, że największym zagrożeniem bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie jest Islamska Republika Iranu". 

 

- Nasze sankcje nałożone na Iran są najostrzejsze w historii, zostaną zaostrzone jeszcze bardziej, o ile Iran nie zmieni swojego niebezpiecznego i destabilizującego zachowania - powiedział wiceprezydent USA.

 

Głównym celem konferencji jest jednak doprowadzenie do konsensusu - także z Iranem.

 

- Jesteśmy tu z tego samego powodu, chcemy doprowadzić do współpracy i pokoju na Bliskim Wschodzie, chcemy by wszystkie państwa wspólnie walczyły o rozwiązanie problemów - powiedział Mike Pompeo, amerykański sekretarz stanu. Jednocześnie amerykański polityk podkreślił, że osiągnięcie pokoju w regionie będzie wymagało udziału w tym procesie irańskich władz.

 

- Nie da się osiągnąć pokoju i stabilności na Bliskim Wschodzie bez konfrontacji z Iranem. To po prostu niemożliwe - oświadczył szef amerykańskiej dyplomacji na konferencji prasowej z premierem Iraela.

 

Z kolei premier Izraela Binjamin Netanjahu powiedział, że środa była na szczycie historycznym punktem zwrotnym: - Izraelski premier i kilku ministrów spraw zagranicznych z czołowych krajów arabskich zgodzili się, że największym zagrożeniem dla pokoju i bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie jest Iran i irański reżim - powiedział w czwartek premier Izraela.

 

- Uważam, że to niezwykła zmiana, która będzie dobra dla Bliskiego Wschodu, ponieważ potrafimy się zjednoczyć przeciw wspólnemu zagrożeniu, a także pracować razem i kształtować lepszą przyszłość- dodał Netanjahu.

 

Potrzebny nowy impuls ws. bezpieczeństwa

 

Amerykański wiceprezydent Mike Pence, który także uczestniczy w konferencji powiedział o wspólnej "misji misji polegającej na wypracowaniu jaśniejszej przyszłości bezpieczeństwa i dobrobytu na Bliskim Wschodzie".

 

Pence przypominał zwołane przez prezydenta USA Donalda Trumpa dwa lata temu spotkanie przywódców z 50 krajów regionu Bliskiego Wschodu, podczas którego amerykański przywódca zachęcał do przezwyciężenia ekstremizmu.

 

- Jestem dzisiaj tutaj w imieniu prezydenta Donalda Trumpa, stojąc przed tym kolejnym bezprecedensowym zgromadzeniem przywódców z ponad 50 krajów, aby powiedzieć, że USA są gotowe pracować ze wszystkimi tutaj zgromadzonymi, aby odpowiedzieć na to wyzwanie i wypracować nasz wspólny cel - pracę na rzecz pokoju - stwierdził wiceprezydent USA.

 

Czaputowicz podczas wystąpienia otwierającego drugi dzień konferencji bliskowschodniej mówił, że czas nadać nowy impuls sprawom bezpieczeństwa w regionie Bliskiego Wschodu.

 

- Stabilizacja regionu, zakończenie toczących się konfliktów, zapewnienie współistnienia kultur i budowanie społeczeństw włączających to wielkie wyzwania - to jest wyzwanie społeczności międzynarodowej, by możliwie efektywnie wspierać te wysiłki na rzecz zapewnienia stabilizacji i trwałego pokoju - powiedział.

 

Amerykański sekretarz stanu podkreślił potrzebę wspólnego rozwiązywania bliskowschodnich napięć.

 

- Chcemy, żeby wszystkie państwa zebrały się razem i wspólnie walczyły o rozwiązanie problemów; to jest nasza misja. Stany Zjednoczone i Polska rozumieją, że każdy kraj uczestniczący w tym spotkaniu czasami ma inne spojrzenie na sprawy, czasem te spojrzenia mogą być w konflikcie, ale chcemy jednak pomyśleć wspólnie, jak rozwiązać problemy - oświadczył Pompeo i dodał, że żaden kraj nie będzie dominował dyskusji.

 

- Uczestnicy konferencji reprezentują duże spektrum państw, co odzwierciedla to nasze zobowiązania do walki o przyszłość i pokój - dodał.

  

fot: PAP/Rafał Guz

 

"Umowa stulecia"

 

Zgromadzeni przedstawiciele kilkudziesięciu państw z całego świata dyskutują o konfliktach na Bliskim Wschodzie, m.in. izraelsko-palestyńskim oraz konfliktach w Syrii i Jemenie.

 

Podczas tej części spotkania spodziewane jest wystąpienie zięcia i doradcy prezydenta USA Donalda Trumpa Jareda Kushnera, który ma przedstawić zarys koncepcji rozwiązania konfliktu bliskowschodniego, określanej jako "umowa stulecia". Po raz pierwszy ma on mówić o swoim planie publicznie.

 

Propozycja ta nie została ujawniona przed konferencją, ale według doniesień amerykańskiej prasy ma ona zapewnić skuteczne rozwiązanie konfliktu pomiędzy Palestyną a Izraelem.

 

Rozmów na ten temat nie popiera przewodniczący Autonomii Palestyńskiej Mahmud Abbas. Zarówno on jak i ambasada palestyńska w Polsce poinformowali przed konferencją, że delegacja palestyńska nie weźmie udziału zjeździe bliskowschodnim.


"Strona palestyńska uważa, że rozmowy na temat sytuacji na Bliskim Wschodzie powinny odbywać się przy obecności wszystkich stron zainteresowanych i na podstawie prawa międzynarodowego, zwłaszcza rezolucji Zgromadzenia Ogólnego i Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych, nie zaś w celu realizacji interesów strony amerykańskiej, tj. mobilizacji koalicji na rzecz poparcia dla tzw. planu stulecia administracji Prezydenta Donalda Trumpa, którego szczegóły nie są do tej pory znane" - napisano w oświadczeniu ambasady.


Wcześniej w środę o amerykańskim planie Kushnera mówił w wywiadzie dla rosyjskiej agencji RIA Nowosti przywódca Autonomii Palestyńskiej. - Państwo Palestyńskie nie będzie brało udziału w żadnej konferencji, która nie jest oparta na zgodnych z prawem międzynarodowym rozwiązaniach i nie wyśle nikogo do udziału w rozmowach - oświadczył Abbas.

 

Czaputowicz: rozpoczniemy "proces warszawski"

 

Zgodnie z zapowiedziami uczestnicy konferencji podzieleni na grupy robocze mają zająć się konkretnymi problemami: wzrostem zagrożenia bronią masowego rażenia, terroryzmem i zagrożeniami hybrydowymi.

 

Poruszane mają być także zagadnienia nowych wyzwań dla bezpieczeństwa energetycznego. Kolejna część czwartkowych obrad ma być poświęcona sytuacji humanitarnej w regionie, w tym nadal nierozwiązanej kwestii uchodźców. Tematami sesji popołudniowej są m.in. cyberbezpieczeństwo i finansowanie terroryzmu. 

 

Według szefa polskiej dyplomacji organizatorzy chcą, aby praca tych grup była kontynuowana w przyszłości "z intencją znalezienia pewnego rozwiązania dla tych wszystkich zagrożeń, o których mówimy".

 

Formalnym zakończeniem konferencji będzie oświadczenie współprzewodniczących konferencji - Jacka Czaputowicza i Mike'a Pompeo - w którym przedstawione zostaną konkluzje spotkania. Szefowie dyplomacji Polski i USA mają w nim zarysować zarazem plan wspólnego działania na przyszłość.

 

- Chcielibyśmy, żeby ta konferencja zainicjowała proces, nazwijmy go "procesem warszawskim" ze względu na miejsce, w którym się rozpoczyna - proces pogłębionej dyskusji na temat sytuacji na Bliskim Wschodzie i sposobu, w jaki należałoby postępować, by rozwiązać te problemy (regionu), złagodzić konflikty, zapewnić pokój i stabilność - podkreślał Czaputowicz.

 

Udział w trwającym od środy spotkaniu biorą delegacje kilkudziesięciu krajów z całego świata. Do Warszawy przyjechała m.in. szeroka reprezentacja krajów Bliskiego Wschodu (w tym Arabia Saudyjska, Izrael, Katar, Jemen, Jordania, Kuwejt czy Zjednoczone Emiraty Arabskie) oraz przedstawiciele państw Unii Europejskiej.

 

Dyskusja o zagrożeniu irańskim bez Iranu

 

Na warszawskiej konferencji nie ma przedstawicieli Iranu, który nie został zaproszony do udziału w spotkaniu. Jeszcze w styczniu, informując o planach zorganizowania konferencji, sekretarz stanu USA zapowiadał, że to właśnie wpływom tego kraju w regionie Bliskiego Wschodu poświęcona ma zostać szczególna uwaga uczestników rozmów w Warszawie.

 

Władze w Teheranie krytykują warszawską konferencję, twierdząc, że spotkanie oficjalnie poświęcone pokojowi i stabilności na Bliskim Wschodzie w rzeczywistości jest wymierzone w Iran. Przedstawiciele polskich władz zapewniają, że konferencja nie ma charakteru antyirańskiego.

 

Nieobecna na spotkaniu w Warszawie jest też m.in. szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini, która w dniach konferencji miała przebywać z wcześniej zaplanowaną oficjalną wizytą w Afryce. Okazało się jednak, że szefowa unijnej dyplomacji w Brukseli uczestniczy w posiedzeniu ministrów obrony narodowej państw NATO.

 

- To mój obowiązek wynikający z pełnionej funkcji, ale też polityczny priorytet, aby wzmacniać współpracę UE-NATO. Zawsze jestem obecna na spotkaniach ministrów obrony narodowej, czy spraw zagranicznych państw NATO - tak szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini odpowiedziała na pytanie dziennikarzy, dlaczego wybrała spotkanie w Brukseli, a nie konferencję ws. Bliskiego Wschodu w Warszawie.
 

Zaproszenia do udziału w konferencji nie przyjęła Autonomia Palestyńska, która wezwała jednocześnie do bojkotu konferencji inne kraje arabskie, a także Liban i Rosja, która organizuje w czwartek spotkanie prezydenta Władimira Putina z przywódcami Turcji i Iranu, Recepem Tayyipem Erdoganem i Hasanem Rowhanim, w Soczi. Tematem rozmów prezydentów ma być sytuacja w Syrii.

 

W konflikcie syryjskim Moskwa oraz Teheran wspierają reżim prezydenta Syrii Baszara el-Asada. Ankara jest natomiast jego przeciwnikiem.

ml/maw/hlk/ PAP, Polsat News, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze