Leszczyna o Andruszkiewiczu: ktoś mógł podrzucić premierowi Morawieckiemu kukułcze jajo

Polska

- Żeby zostać wiceministrem, polityk przechodzi tzw. "wirówkę". Służby takiego człowieka sprawdzają wzdłuż i wszerz. Jeśli jest toczone śledztwo ws. fałszowania podpisów przez Młodzież Wszechpolską, której szefem był Andruszkiewicz, to ktoś mógł podrzucić premierowi Morawieckiemu kukułcze jajo - przekonywała w "Wydarzeniach i Opiniach" posłanka PO Iza Leszczyna.

Posłowie PO zażądali w poniedziałek dymisji wiceszefa resortu cyfryzacji Adama Andruszkiewicza; zapowiedzieli też wniosek o informację rządu na temat działań prokuratury w śledztwie ws. fałszowania podpisów pod listami poparcia dla kandydatów Młodzieży Wszechpolskiej.

 

- W tej sprawie znamy tylko doniesienia medialne. Wiemy, że toczy się postępowanie. Jako politycy nie wiemy nic o udziale Adama Andruszkiewicza w fałszowaniu podpisów na listy - przekonywała w programie "Wydarzenia i Opinie" posłanka PiS Mirosława Stachowiak-Różecka. Jak dodała Adam Andruszkiewicz ma do tego podstawy do obrony swojego dobrego imienia.

 

- Wiemy, że od 5 lat toczy się śledztwo. Wiemy, że śledztwo jest prowadzone przez prokuratora, który najpierw był szefem CBA, a potem został awansowany przez Zbigniewa Ziobrę za to, że umorzył śledztwo ws. byłego księdza Jacka Międlara - odpowiedziała posłanka Platformy Obywatelskiej Izabela Leszczyna. Jak dodała, w tym przypadku mamy do czynienia z "flirtem PiS-u z nacjonalistami".

 

"Rybak pląsał z Jakim i Ziobrą"

 

- Żeby zostać sekretarzem stanu przechodzimy potocznie zwaną "wirówkę". Służby takiego człowieka sprawdzają wzdłuż i wszerz. Jeśli jest toczone śledztwo ws. fałszowania podpisów przez Młodzież Wszechpolską, której szefem był Andruszkiewicz, to albo ktoś podrzucił premierowi Morawieckiemu kukułcze jajo, albo zdawał sobie z tego sprawę i zrobił coś bardzo niedobrego - powiedziała Leszczyna.

 

- Znamy tylko doniesienia medialne. Liczę, że wszystko się wyjaśni a pan Andruszkiewicz zostanie oczyszczony z zarzutów - zapewniła Stachowiak-Różecka. Posłanka zaapelowała, by sprawę zostawić odpowiednim organom. Jednocześnie zaprzeczyła, że PiS "flirtuje" ze środowiskami nacjonalistycznymi. - Kiedy idzie o narodowców to przypomnę, że oni trafili do Sejmy z list Pawła Kukiza - dodała.

 

- Mając na myśli flirt mam na myśli to, że nijaki Piotr Rybak (jeden z organizatorów marszu narodowców w Oświęcimu - red.) "pląsał sobie" z ministrem Jakim i ministrem Ziobro na ich konwencji - zareagowała Leszczyna.

 

Mirosława-Różecka przypomniała, że Rybak rzeczywiście brał udział w konwencji Solidarnej Polski w 2014 r. - W 2014 r. pan Rybak występował jeszcze jako osoba pokrzywdzona, przy budowie wrocławskiego stadionu. Żenująca historia ze spaleniem kukły (Żyda - red.) miała miejsce w 2015 r., za co przypomnę został skazany - opowiedziała Stachowiak-Różecka.

 

Biedroń "niezwykle sympatyczny", ale "politycznie niewiarygodny"

 

Posłanka PO została zapytana, jak ocenia wywiad Jarosława Kaczyńskiego dla tygodnika "Sieci". Prezes PiS odniósł się w nim do m.in. do opublikowanych przez "Gazetę Wyborczą" taśm z nagraniami rozmów, w których uczestniczył ws. inwestycji spółki Srebrna.

 

- Wszyscy, którzy słuchali taśm wiedzą, że ten interes, który prezentował Jarosław Kaczyński nie był czysty - powiedziała Leszczyna. - Niech ktoś odpowie, dlaczego prezes Kaczyński powiedział, na taśmach, że "tej sprawy nie da się obronić". Dzisiaj mówi, że nie ma sprawy. Dlaczego w takim razie ważni i mniej ważni politycy PiSu z premierem i prezydentem na czele bronią Jarosława Kaczyńskiego? - pytała.

 

- Mamy insynuację, że Srebrna ma powiązania z Prawem i Sprawiedliwością, że była przez nią finansowana kampania i udzielano partii nielegalne wsparcie. Pan prezes wyraźnie powiedział, że nie ma o tym mowy. Możemy podać wiele przykładów prywatyzacji i uwłaszczeń z lat 90-tych - zapewniła Stachowiak-Różecka.

 

Na zakończenie posłanki były pytane też, jaki jest ich stosunek do Roberta Biedronia i partii Wiosna.

 

- Mój stosunek do Roberta Biedronia jest całkowicie neutralny. Nie boję się, że PO straci, bo nasi wyborcy potrafią liczyć i wiedzą, że obiecywanie gruszek na wierzbie kończy się rządami podobnych do tych PiSu - przekonywała Iza Leszczyna.

 

Z kolei Mirosława Stachowiak-Różecka przekonywała, że Biedroń to człowiek "niezwykle sympatyczny", ale zupełnie "politycznie niewiarygodny".

bas/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze