Przełomowa decyzja w sprawie Nord Steam 2. Ambasadorowie krajów UE uzgodnili wspólne stanowisko

Biznes

Ambasadorowie krajów UE dali w piątek zielone światło do negocjacji z europarlamentem projektu nowelizacji dyrektywy gazowej, który dotyczy m.in. gazociągu Nord Stream 2. Wprowadzili jednak poprawkę zawężającą stosowanie unijnego prawa tylko do wód Niemiec.

- Ostatnie uzgodnienia zmiany dyrektywy gazowej powinny potrwać kilka tygodni - ocenił wiceminister energii Tomasz Dąbrowski.

 

Jak powiedział dziennikarzom, w uzgodnionym tekście przewidziano rozwiązanie, mówiące, że tam gdzie gazociąg z państwa nie należącego do UE, wchodzi do kraju członkowskiego, to przede wszystkim ten kraj jest odpowiedzialny za objęcie prawem unijnym części infrastruktury, znajdującej się tylko na jego terytorium.

 

Dąbrowski zaznaczył jednak, że projektowane przepisy nie odnoszą się w kwestii konkretnej infrastruktury. - Mówimy o rozwiązaniach, które będą działać w odniesieniu do wszystkich nowo budowanych gazociągów. Żaden nowy gazociąg nie będzie funkcjonował w próżni prawnej - podkreślił.

 

Według polskich dyplomatów, mandat państw członkowskich jest korzystny dla Polski i krajów przeciwnych rosyjsko-niemieckiemu projektowi.

 

Prace nad projektem nowelizacji dyrektywy w Radzie UE (która skupia kraje członkowskie) toczyły się od miesięcy bez żadnych postępów. Propozycje były blokowane przez kraje niechętne dyrektywie, w tym Niemcy, które są zaangażowane w budowę Nord Streamu 2. Piątkowa decyzja jest przełomem.

 

 

 

Projekt nowelizacji przewiduje, że podmorskie części gazociągów przebiegających przez terytorium UE będą w całości podlegały przepisom restrykcyjnego unijnego trzeciego pakietu energetycznego. Gazprom w takiej sytuacji musiałby dopuścić do Nord Streamu 2 inne przedsiębiorstwa zainteresowane tłoczeniem surowca tą nitką. Przesył błękitnego paliwa przez Bałtyk byłby też podporządkowany niezależnemu operatorowi. W rezultacie projekt stałby się mniej rentowny.

 

Dyrektywie podlega część nitki przebiegająca przez wody Niemiec

 

Dlatego też prace nad nowelizacją były blokowane przez miesiące przez kraje sprzyjające projektowi, w tym głównie Niemcy. Ostatecznie w piątek, przy sprzeciwie Bułgarii, udało im się osiągnąć kompromis.

 

Chociaż decyzja jest przełomem, to na ostatniej prostej doszło do złagodzenia zapisów. Stało się tak w efekcie niemiecko-francuskiej poprawki, która ostatecznie została zaakceptowana przez niemal wszystkie kraje, w tym Polskę.

 

Chodzi o zapis, który mówi, że prawu unijnemu będą podlegały te części morskiego gazociągu, które przebiegają przez wody terytorialne ostatniego państwa członkowskiego na trasie nitki. A więc dyrektywie będzie podlegała tylko ta część Nord Streamu 2, która przebiega przez wody terytorialne Niemiec.

 

Dyplomaci uspokajają

 

Co to oznacza? Tyle, że w przypadku Nord Streamu 2 warunki prawne dla pozostałej części przebiegającego przez Morze Bałtyckie gazociągu (poza wodami terytorialnymi Niemiec) będą musiały zostać wynegocjowane przez Niemcy z Rosją w ramach międzyrządowej umowy. Na treść tego porozumienia będzie musiała się jednak zgodzić Komisja Europejska, która - jak wskazują dyplomacji z krajów przeciwnych gazociągowi - będzie musiała kierować się przy tej ocenie unijnym prawem.

 

- Chodzi o zapewnienie ciągłości stosowania prawa na całym odcinku nitki. Gazociągu nie da się podzielić - tłumaczył jeden z nich. Jak dodał, każda decyzja dotycząca reżimu prawnego gazociągu będzie musiała być zaakceptowana przez Komisję Europejską.

 

Taki przepis budzi jednak wątpliwości wśród niektórych ekspertów. "Niestety osiągnięto porozumienie, które czyni tę dyrektywę bezzębną, jeśli idzie o przeciwdziałanie Nord Stream 2. Chodzi zarówno o jej zakres terytorialny, jak i mechanizmy umożliwiające przyznawanie wyłączeń spod zasad unijnego prawa" - napisał na Twitterze Szymon Kardaś, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich.

 

Polscy dyplomaci uspokajają jednak, że kompromisowe zapisy nie są furtką dla wyłączenia gazociągu spod regulacji unijnych. - To, co zostało przyjęte, jest bardzo korzystne dla Polski - powiedział w Brukseli jeden z nich. Podkreślają również, że kwestia zakresu terytorialnego dyrektywy będzie przedmiotem dalszych dyskusji w negocjacjach z PE.

 

Zachodnie firmy energetyczne partnerami

 

Z doniesień medialnych wynika, że z kompromisu zadowolone są też kraje wspierające budowę gazociągu. Niemiecka agencja dpa napisała z Brukseli, powołując się na źródła dyplomatyczne, że w efekcie porozumienia na Nord Stream 2 mają zostać nałożone surowsze zobowiązania, ale też ma zostać zapewnione, że nie zagrożą one temu projektowi.

 

Przyjęcie mandatu przez kraje członkowskie zaznacza, że w następnym kroku mogą rozpocząć się negocjacje z Parlamentem Europejskim nad ostatecznym kształtem nowych regulacji. Mają ruszyć już we wtorek. Jeśli obie strony się porozumieją, wówczas przepisy będą mogły wejść w życie.

 

Zgodnie z obecnym planem Nord Stream 2 ma być gotowy pod koniec 2019 roku, jednak wiele wskazuje na to, że jego budowa może się opóźnić. Problemem dla Rosjan jest brak zgody na budowę ze strony Danii, co może spowodować konieczność położenia rurociągu na częściowo alternatywnej trasie. To może z kolei oznaczać co najmniej rok opóźnienia.

 

Partnerami rosyjskiego Gazpromu w budowie Nord Stream 2 jest pięć zachodnich firm energetycznych: austriacka OMV, niemieckie BASF-Wintershall i Uniper, francuska Engie i brytyjsko-holenderska Royal Dutch Shell.

ked/dk/mta/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze