Nielegalny ubój krów. Inspektorzy Komisji Europejskiej rozpoczęli w Polsce kontrole

Biznes

- W poniedziałek inspektorzy Komisji Europejskiej rozpoczęli w Polsce badanie sprawy nielegalnego uboju krów. Ich misja potrwa do piątku. W ciągu miesiąca powinien być gotowy raport KE w tej sprawie - poinformowała w poniedziałek rzeczniczka KE Anca Paduraru. Polska eksportuje prawie 88 proc. wołowiny na Zachód Europy i do Turcji. Jest drugim po Irlandii eksporterem tego mięsa w Europie.

 - Grupa audytorów Komisji Europejskiej przybyła do Polski i rozpoczęła ocenę sytuacji. (...) Misja potrwa do piątku, 8 lutego. Raport będzie gotowy w ciągu około miesiąca, ponieważ musi zostać wysłany do Polski, a potem z powrotem do KE - powiedziała Paduraru na konferencji prasowej. Dodała, że eksperci Komisji będą na miejscu współpracować z przedstawicielami polskich władz.

 

Powodem kontroli jest nielegalny ubój chorych krów, pokazany kilka dni temu w materiale TVN. 

 

W ubiegłym tygodniu Główny Lekarz Weterynarii Paweł Niemczuk poinformował, że rzeźnia z powiatu Ostrów Mazowiecka, w której dokonywano nielegalnego uboju, została zamknięta. Przekazał również, że mięso z takiego uboju trafiło do 10 krajów (Finlandii, Węgier, Estonii, Rumunii, Szwecji, Francji, Hiszpanii, Litwy, Portugalii, Słowacji) oraz do ponad 20 punktów w Polsce. Łącznie z nielegalnego uboju pochodziło ok. 9,5 tony mięsa, z czego 2,7 tony sprzedano za granicę.

 

Audyt w Głównym Inspektoracie Weterynarii

 

W związku z nielegalnym ubojem krów prowadzony jest audyt w Głównym Inspektoracie Weterynarii, dochodzenie prowadzi też policja - poinformował w poniedziałek Niemczuk.

 

- Audyt ten jest przeprowadzany w Głównym Inspektoracie Weterynarii. W kolejnych dniach będzie się odbywał w terenie, w wojewódzkim bądź powiatowym inspektoracie weterynarii - wyjaśnił Główny Lekarz Weterynarii. Wskazał, że miejscem kontroli będą Siedlce. Niemczuk zapewnił, że Komisja odwiedza również inne kraje, w których dochodzi do podobnych incydentów. 

  

Główny Lekarz Weterynarii dodał, że prowadzone są działania z policją kryminalną, której przekazano materiały od wojewódzkich lekarzy weterynarii z całego kraju dotyczące skupu zwierząt, które nie nadają się do uboju - zapowiedział w poniedziałek Główny Lekarz Weterynarii Paweł Niemczuk.

 

Dodał, że policji zostały przekazane nazwy portali internetowych, na których znajdowały się ogłoszenia o skupie.

 

Podał też, że równolegle jest prowadzone postępowanie przez policję gospodarczą, działającą na terenie, gdzie znajduje się ubojnia w Ostrowi Mazowieckiej. "Chciałbym zaznaczyć, że mięso, które było w tym zakładzie, zostało zabezpieczone i jest na bieżąco przekazywane do utylizacji" - powiedział

 

 

Powiatowy lekarz weterynarii w Ostrowi Maz. zwolniony

 

Niemczuk pytany na konferencji prasowej, czy w związku z nielegalnym ubojem pourazowych zwierząt w ubojni k. Ostrowi Mazowieckiej konsekwencje poniósł powiatowy lekarz weterynarii, potwierdził, że tak się stało.

 

"Powiatowy lekarz weterynarii oczywiście został zwolniony przez wojewódzkiego lekarza weterynarii" - powiedział Główny Lekarz Weterynarii. Dodał, że rozwiązane zostały również umowy z lekarzami, którzy nadzorowali ubojnię.

 

"Toczy się postępowanie prokuratorskie, sprawa trafiła do rzecznika odpowiedzialności zawodowej" - zaznaczył.

 

Postulaty branży hodowców

 

Po ujawnieniu procederu nielegalnego uboju krów, ceny wołowiny zaczęły spadać; jeśli ten trend się utrzyma, to straty rolników i hodowców mogą w 2019 r. sięgnąć 600 mln zł - ocenił prezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego Jacek Zarzecki.

 

Jak mówił Zarzecki na poniedziałkowej konferencji, nie można mówić o tym, że na rynek trafiło mięso z chorych krów czy też z padliny, ale wizerunek branży mocno ucierpiał.

 

Przedstawione prez Zarzeckiego postulaty branży hodowców wołowiny do ministra rolnictwa to m.in: kary więzienia dla przedsiębiorców odpowiedzialnych za nielegalny ubój zwierząt, zakaz wykonywania zawodu dla lekarzy weterynarii, którzy dopuścili się złamania prawa, 24-godzinny monitoring w ubojniach, specjalnie zabezpieczony, montaż monitoringu w samochodach do transportu zwierząt i zwiększenie kontroli wszystkich pośredników w handlu zwierzętami.

 

Zarzecki zaproponował także, by z budżetu państwa finansowane były koszty tzw. uboju przymusowego chorych zwierząt. Eutanazja jest kosztem 500-700 zł - wyjaśnił. Kolejny pomysł to dobrowolne ubezpieczenie zwierząt od ryzyka padnięcia i uboju z konieczności. "Jeżeli państwo będzie dotowało taką formę ubezpieczenia, jest szansa, że hodowcy nie będą wodzeni na pokuszenie, żeby takie zwierzę sprzedawać" - mówił.

 

Prezes zaznaczył, że obowiązki leżą także po stronie rolników i hodowców. "Dzisiaj potrzebujemy pełnej edukacji i wiedzy na temat okoliczności, w jakich można dokonać uboju z konieczności i kto może go przeprowadzić. Brak jest bowiem podmiotów, które ten ubój mogą dokonać, a czas oczekiwania jest bardzo długi" - mówił, dodając, że branża będzie wnioskować od ministra rolnictwa o zmiany tych przepisów.

 

Uszczelnienie nadzoru 

 

- W ciągu kilku tygodni przedstawię Radzie Ministrów propozycje rozwiązań uszczelniających nadzór nad systemem bezpieczeństwa żywności, tak by sytuacja z nielegalnym ubojem nie powtórzyła się - zapowiedział w sobotę minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski.

 

Minister wyjaśnił, że chodzi o wzmocnienie Inspekcji Weterynaryjnej i zastąpienie tzw. lekarzy weterynarii wolnej praktyki, którzy pracują na zlecenie powiatowych lekarzy weterynarii m.in. w ubojniach i przetwórniach mięsa pracownikami Inspekcji. I na to idzie dużo środków - dodał.

  

Kolejnym uszczelnieniem nadzoru będzie zainstalowanie kamer, do monitoringu przez 24 godziny, w punktach odbioru zwierząt i w rzeźni. W obecnie zakładach nie ma całodobowego nadzoru weterynaryjnego. Nie było go także podczas nocnego uboju w rzeźni w powiecie Ostrów Mazowiecka.

 

"Służby weterynaryjne w Unii mają do siebie zaufanie"

 

Ardanowski podkreślił, że jest "bardzo zadowolony" z zapowiedzi przyjazdu w poniedziałek unijnych inspektorów.

 

- Oczekuję, że inspektorzy może nam coś podpowiedzą, podzielą się swoimi uwagami odnośnie tego, co można poprawić, choć do tej pory nigdy nie było kwestionowania dokumentów przedstawianych przez polską Inspekcję Weterynaryjną - zaznaczył. Dodał, że procedury w Polsce są identyczne jak w innych krajach UE.

 

- Służby weterynaryjne w Unii mają do siebie wzajemnie zaufanie i polskie służby nie sprawdzają działalności inspekcji weterynaryjnej w innych państwach Wspólnoty. A przecież w innych krajach też mogą zdarzyć się takie sytuacje - zauważył minister.

 

Transgraniczna inspekcja

 

Francuska minister ds. europejskich, Nathalie Loiseau zaapelowała w niedzielę na antenie stacji radiowej RTL o utworzenie ponadnarodowej, unijnej inspekcji sanitarnej, która kontrolowałaby jakość produktów żywnościowych będących w obrocie w Unii Europejskiej.

 

- Francja od dawna zabiega o utworzenie takiej inspekcji sanitarnej. Europejczycy mają prawo wiedzieć, co trafia na ich talerze, a także - jaka jest jakość powietrza, którym oddychają i wody, którą piją - zaznaczyła francuska polityk, odpowiadając na pytanie o sprawę mięsa z nielegalnego uboju krów w Polsce, które trafiło m.in. na rynek we Francji.

 

W ocenie Nathalie Loiseau konieczne jest rozszerzenie kompetencji unijnych w tej dziedzinie i przyznanie urzędnikom UE np. prawa do kontroli rzeźni i warunków sanitarnych, w jakich dokonywany jest ubój w poszczególnych krajach. 

 

- Obecnie Europy jest w tej sferze za mało - oceniła francuska minister. - Wyłączność, gdy chodzi o przeciwdziałanie nielegalnemu ubojowi i oszustwom mają narodowe inspekcje sanitarne, bo państwa członkowskie - jak dodała - nigdy nie chciały, by unijni inspektorzy mogli kontrolować rzeźnie.

 

- Europa musi iść z postępem i przejąć odpowiedzialność za tę sferę - podkreśliła minister. - To, co dzieje się teraz Polsce w tej kwestii, jest argumentem przemawiającym najsilniej za bardziej wydajną i kompetentną Unią Europejską. Dlatego, domagamy utworzenia unijnej inspekcji sanitarnej - wyjaśniła.

 

Loiseau przywołała też w swej wypowiedzi skandal, jaki wybuchł we Francji w 2013 r., gdy w gotowych posiłkach z wołowiną odkryto DNA wskazujące na koninę. Okazało się wówczas, że hamburgery wyprodukowane przez francuską firmę Nestle, a sprzedawane w kilku supermarketach w Wielkiej Brytanii i Irlandii, zawierały koninę. Mięso to pochodziło od dostawcy z Niemiec.

 

Nielegalny ubój

 

Do nielegalnego uboju miało dość w rzeźni zlokalizowanej w powiecie ostrowskim, co zostało ujawnione w reportażu telewizji TVN24. Ubój odbywał się w nocy bez nadzoru weterynaryjnego.

 

W czwartek Główny Lekarz Weterynarii Paweł Niemczuk poinformował, że rzeźnia ta została zamknięta. Mięso z nielegalnego uboju trafiło do 10 krajów: Finlandii, Węgier, Estonii, Rumunii, Szwecji, Francji, Hiszpanii, Litwy, Portugalii, Słowacji i do ponad 20 punktów w Polsce.

 

Łącznie z nielegalnego uboju pochodziło ok. 9,5 tony mięsa, z czego 2,7 tony sprzedano za granicę - poinformował Główny Lekarz Weterynarii.

 

pgo/luq/ PAP, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze