Cenne części zniknęły z wraku statku "Steuben". Kradzież wymagała dużych pieniędzy

Polska

Taka kradzież wymagała wyjątkowych umiejętności i dużych pieniędzy. Z wraku statku "Steuben", który spoczywa na dnie Bałtyku, zabrano cenne części. W wielu krajach to przestępstwo. W Polsce nie, obowiązuje tylko zakaz nurkowania we wraku. Przypadek "Steubena" może doprowadzić do zmian przepisów. Na razie urząd morski koncentruje się na odzyskaniu skradzionych elementów. Tropy prowadzą do Danii.

Nurkowie z Gdyni czekali od lat na możliwość nurkowania do wraku statku "Steuben", który spoczywa na dnie Bałtyku. To nie tylko zdobycie pozwolenia, przygotowanie fizyczne, sprzętowe, ale i długie studiowanie archiwalnych zdjęć i historii statku.


- Marzyło mi się zrobienie przepięknych zdjęć koła sterowego, telegrafów, maszynki sterowej. Jak weszliśmy do środka byłem zirytowany, bo byłem pewny, że się pomyliłem, bo nie tak wygląda mostek - mówi Tomasz Stachura, nurek z Baltictech.

 

Uznany za podwodną mogiłę statek został ogołocony


Nurkowie z przerażeniem odkryli, że uznany za podwodną mogiłę statek został zupełnie ogołocony. - Miejsce po telegrafie - widać, że te śruby zostały odkręcone i detal został wydobyty - opisuje zrobione na wraku zdjęcia Tomasz Zwara, ze stowarzyszenia Baltictech z Gdyni.


Podobnie zniknęło koło sterowe, widoczne jeszcze 14 lat temu, kompas oraz oba telegrafy


Na zdjęciach pomieszczenia rufowego stanowiska dowodzenia - w centralnym miejscu jest maszynka sterowa i widać oś, na której było przymocowane koło sterowe - została przecięta.


Tabliczka została wyczyszczona metalową szczotką nie dalej jak dwa miesiące temu. A wszystko to na wraku mogile wojennej. "Steuben" - obok "Goi" i "Gustloffa" - to największa katastrofa morska. - Na wszystkich tych trzech statkach, różne szacunki mówią o stratach pomiędzy 15 a 20 tys. osób - przypomina Tomasz Zwara.


Trzy wraki spoczywają w polskiej strefie ekonomicznej, ale dalej niż 12 mil od brzegu na głębokości 70-80 metrów. Obowiązuje na nich całkowity zakaz nurkowania. Niestety nie jest przestrzegany przez zagranicznych nurków.

 

Skradzione elementy trafiły najprawdopodobniej do Danii


Nurkowanie na takich wrakach jest bardzo trudne, a środowisko nurkowe dość hermetyczne. Pasjonatom z Gdyni dwa tygodnie zajęło wykrycie, gdzie ukryto elementy ukradzione ze "Steubena".


- Nasze prywatne dochodzenie wykazało, że jest to (skradzione elementy - red.) prawdopodobnie w Danii - powiedział Stachura.


Nurkowie chcieliby, aby schodzenie na podwodne mogiły wojenne obejmowało podobne prawodawstwo, jak wysokogórskich przewodników.


- Zawód przewodnika górskiego jest koncesjonowanym zawodem. Nic by nie stało na przeszkodzie, gdyby wykorzystać te uregulowania do przewodników nurkowych - zauważa Maciej Adamczyk, adwokat Baltictech.

 

Urząd Morski próbuje odzyskać skradzione elementy


Tacy nurkowie byliby zobowiązani do zdawania raportów urzędowi morskiemu z każdorazowego zejścia na wrak. Urząd nie mówi nie. - Tak, jest taka możliwość, aczkolwiek zawsze na początku tej inwentaryzacji i oceny badań wraków powinny dokonać uprawnione instytucje - stwierdza Janusz Gęstwicki z Urzędu Morskiego w Gdyni.


Taka ekspedycja jest jednak bardzo kosztowna. Na razie urzędy chcą się skupić na odzyskaniu skradzionych ze "Steubena" elementów.

grz/ polsatnews.pl, "Wydarzenia"

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze