Projekt o 1,26 mld zł dla mediów publicznych w komisji. Opozycja: szambo antysemityzmu

Polska
Projekt o 1,26 mld zł dla mediów publicznych w komisji. Opozycja: szambo antysemityzmu
Wikimedia Commons/Adrian Grycuk/CC BY SA 3.0

Sejm nie zgodził się w czwartek na odrzucenie projektu noweli ustawy o opłatach abonamentowych w pierwszym czytaniu zakłądającego rekompensatę w wysokości 1,26 mld zł dla publicznej radiofonii i telewizji. Tym samym projekt został skierowany do Komisji Kultury i Środków Przekazu.

Za odrzuceniem projektu w pierwszym czytaniu zagłosowało 190 posłów, przeciw odrzuceniu - 222 posłów, 1 osoba wstrzymała się od głosu. Wniosek o odrzucenie złożyły kluby PO-KO, PSL-UED, N. 

 

Projekt noweli zakłada wprowadzenie rekompensaty w wysokości 1 mld 260 mln zł dla publicznej radiofonii i telewizji z tytułu utraconych w latach 2018-19 opłat abonamentowych.

 

"Szambo antysemityzmu", "fatalna", "wydała wyrok na PSL". Opozycja krytykuje TVP

 

Jacek Protasiewicz z Nowoczesnej ocenił, że kwota 1 mld 260 mln zł jest "szokująco wysoka" i zaspokoiłaby "oczekiwania, prośby i błagania" osób niepełnosprawnych i ich opiekunów, którzy w ubiegłym roku protestowali w Sejmie. - Wtedy pełne usta obietnic mieli: prezydent Duda, premier Morawiecki, ale kieszenie mieli zasznurowane. Kiedy przyszedł Jacek Kurski prosić o 1 mld 260 mln zł kwota się znalazła, tylko czy ona jest celowa? - pytał poseł Nowoczesnej.

 

W jego ocenie jakość mediów publicznych, do których trafić mają te pieniądze, jest "wątpliwa". Wyjaśnił, że chodzi m.in. o jakość publicystyki w TVP. - Mam tu na myśli choćby "Studio Polska", nad którym niestety unosi się - i chyba nie ma co do tego wątpliwości - taki smrodek niechęci wobec mniejszości, a w zeszłym roku wybiło również szambo antysemityzmu. Albo wreszcie o poziom i jakość informacji, która de facto jest propagandą partyjną - powiedział Protasiewicz.

 

Jako przykład wymienił wydanie "Wiadomości" z 13 stycznia - dnia zamachu na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, gdzie w kontekście "mowy nienawiści" przywołano jedynie wypowiedzi polityków opozycji. - Nie pamiętano "zdradzieckich mord", nie pamiętano "krwi na rękach" tu, z tej mównicy wypowiedzianej przez polityków PiS. Przypominano jakieś drobne - może rzeczywiście nie zawsze fortunne - bon moty z ust polityków opozycji - powiedział poseł Nowoczesnej.

 

Zwrócił ponadto uwagę na opinię Biura Analiz Sejmowych do projektu PiS, która wskazuje, że przewidziana w propozycji rekompensata może stanowić pomoc publiczną. W tej sytuacji - według Protasiewicza - projektowane zmiany powinny zostać uzgodnione z Komisją Europejską.

 

- Kwota 1 mld 300 mln zł to jest kwota szokująca nie tylko w świetle tego, o co się bijemy - o jakieś grosze dla matek, które wychowały czwórkę dzieci, a tutaj lekką ręką rozdajemy nie wiadomo na co takie pieniądze, niewyobrażalne dla zwykłego Polaka, które nie wiadomo na co pójdą. Jakość tej telewizji jest fatalna - mówił natomiast Józef Brynkus z Kukiz '15.

 

- W tej telewizji nie ma nic wartościowego i nie możemy sobie pozwolić na to, żeby wydawać takie pieniądze na daleko idącą dowolność, miałkość, brak jakiejkolwiek wizji i jakości. Co w tej telewizji oglądamy? Sitcomy, zapożyczone z zachodu niby seriale, to jest wstyd - dodał.

 

Brynkus stwierdził, że TVP powinna być wzorcem dla innych stacji, a tak - jak ocenił - nie jest obecnie.

 

Podczas wystąpienia klubowego w imieniu PSL-UED głos zabrał poseł Mieczysław Kasprzak. - Polskie Stronnictwo Ludowe jest za przekazywaniem środków na telewizję publiczną, ale pod warunkiem, że będzie to telewizja publiczna, narodowa, która będzie służyć całemu narodowi, a nie telewizja partyjna - mówił. - Jeżeli dzisiaj ktoś ogląda telewizję to trudno znaleźć tam inną polityką, trudno znaleźć tam myśli, które chcieliby zaprezentować przedstawiciele innych partii politycznych - dodał.

 

- Jako przedstawiciel Polskiego Stronnictwa Ludowego mówię wprost - my nie możemy poprzeć tej telewizji i środków dlatego, że m.in. ta telewizja również wydała wyrok na Polskie Stronnictwo Ludowej i to wprost było mówione w telewizji - myśmy mieli zginąć ze sceny politycznej - powiedział i podkreślił, że "nie można dawać pieniędzy na taką telewizję".

 

Lewandowski: to pieniądze na to, żeby TVP mogła nadrobić zapóźnienia

 

- 1 mld 260 mln zł to są pieniądze na to, żeby Telewizja Publiczna mogła wszystkie zapóźnienia poprzednich lat nadrobić, (żeby) mogła technologiczny "upgrade" wykonać i żeby radia także mogły taki "upgrade" wykonać, bo są w opłakanym stanie. W takim opłakanym stanie zostały zostawione po waszych ośmiu latach rządów i trzeba ten stan poprawić " - podkreślił wiceszef MKiDN.

 

- Wszyscy byśmy chcieli mieć wysokiej jakości telewizję, w związku z tym, (...) nie możemy zaniedbywać jej finansowo - zaznaczył Lewandowski.

 

Odnosząc się do poprzednich ekip rządzących mówił: "przez wiele lat nawoływaliście państwo, żeby łamać prawo, by łamać prawo i nie płacić abonamentu". Podkreślił, że "Telewizja Publiczna jest pluralistyczna i każdemu zapewnia to, czego oczekuje".

 

- Prezentowany projekt ustawy nie powinien nikogo dziwić, czy stanowić jakiegokolwiek zaskoczenia, to w pewnym sensie powtórzenie podjętej przed rokiem zasady rekompensowania Telewizji Polskiej i Polskiemu Radiu, co szczególnie chcę podkreślić, 17-u regionalnym spółkom radia publicznego, strat jakie corocznie ponoszą w skutek zwolnienia milionów naszych obywateli z płacenia abonamentu radiowo-telewizyjnego - podkreśliła natomiast Barbara Bubula z PiS.

 

Przypomniała, że zwolnionych z tych opłat jest ponad 3,5 mln abonentów na blisko 14 milionów gospodarstw domowych, które taki abonament powinny uiszczać. - Zwolnienia są ustawowe, a więc to ustawodawca ma obowiązek wskazać inne źródła finansowania misji publicznej, tak się dzieje w każdym cywilizowanym kraju i tak dzieje się w Polsce, w wielu innych dziedzinach życia i od półtora roku, tak działo się również w dziedzinie radiofonii i telewizji - zaznaczyła.

 

Dodała, że obecnie jest jeszcze jeden powód do przyjęcia ustawy, dający mediom narodowym należne im środki publiczne - wskazała, że chodzi o ustawę określającą i doprecyzowującą tzw. kartę powinności mediów publicznych. Ustawa ta, jak mówiła, "sprecyzowała pojęcie misji publicznej, ale i sformułowała zasadę zamawiania przez państwo określonych usług i programów w formie karty powinności, czyli dokładnego wyliczenia gatunków i treści oczekiwanych w mediach publicznych ze względu na dobro wspólne".

 

Posłanka PiS wskazała, że karta powinności przyjmowana przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji określa w perspektywie 5-letniej co konkretnie zostanie wyprodukowane i zaprezentowane widzom i słuchaczom w zakresie realizowania misji. - Niniejsza ustawa stanowi zaledwie część koniecznych zasad finansowania, które umożliwią sporządzenie przez Telewizję Polską i Polskie Radio listy kosztów, takich planowanych audycji i programów. Niniejsza ustawa rekompensuje 2-letni ubytek abonamentowy, jeśli chcemy, by karta powinności odpowiadała celom, określonym w ustawie, to mamy za sobą dopiero 2/5 drogi w zakresie tego finansowania - zaznaczyła Bubula.

 

"Niedostatek finansowania mediów publicznych"

 

W uzasadnieniu do projektu, pod którym podpisali się posłowie PiS, napisano, że "potrzeba wydania projektowanej ustawy wynika z braku adekwatnego, stabilnego, przewidywalnego i długofalowego publicznego finansowania mediów publicznych w Polsce. Na niedostatek ten w dłuższej perspektywie składa się m.in. narastające przez lata, od 1993 r., poszerzanie kręgu osób zwolnionych z obowiązku uiszczania opłat abonamentowych".

 

W projekcie czytamy, że maksymalna wysokość rekompensaty miałaby być ustalona "w oparciu o średnioroczną liczbę zwolnionych od opłat abonamentowych w 2017 r. oraz obowiązującej w 2018 i 2019 r. stawki opłat abonamentowych". Posłowie wskazali, że rekompensata, która mogłaby na tej podstawie przysługiwać jednostkom publicznej radiofonii i telewizji za lata 2018 i 2019, wyniosłaby ponad 1 mld 913 mln zł. Proponują jednak, by rekompensata na podstawie projektowanej ustawy z tytułu ubytków wpływów z opłat abonamentowych za lata 2018-19 wyniosła 1 mld 260 mln zł.

 

Zaproponowany w projekcie ustawy mechanizm rekompensaty ma bazować na emisji skarbowych papierów wartościowych. "Jest jednak zbliżony w swojej istocie od mechanizmu zastosowanego dla rekompensaty za lata 2010-2017. Zarówno wówczas jak i teraz to Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji będzie miała wpływ na to jak środki finansowe będą podzielone pomiędzy poszczególne jednostki publicznej radiofonii i telewizji" - zapewnili posłowie.

 

W projekcie zapisano, że do 31 maja 2019 r. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji będzie musiała ustalić kwotę rekompensaty oraz wartość nominalną skarbowych papierów wartościowych dla poszczególnych jednostek publicznej radiofonii i telewizji, następnie przekaże uchwałę w tej sprawie do ministra kultury, który z kolei zawnioskuje do ministra finansów o przekazanie skarbowych papierów wartościowych o wartości wskazanej w uchwale KRRiT. Na tej podstawie minister finansów ma wyemitować obligacje skarbowe i przekazać je zgodnie z decyzją wskazaną w uchwale KRRiT wskazanym jednostkom publicznej radiofonii i telewizji.

 

Przekonując do konieczności lepszego finansowania mediów publicznych w Polsce posłowie przypomnieli też, że do największego poszerzenia zwolnień z opłat abonamentowych doszło na mocy przepisów, która weszły w życie 1 marca 2010 r. Ich zdaniem już wówczas wskazywano, że przepisy te godzą w konieczność "zapewnienia adekwatnego finansowania realizacji misji publicznej radiofonii i telewizji", stąd w rezultacie pojawiła się potrzeba wypracowania mechanizmu mającego zrekompensować ubytek wpływów.

 

"W przeciwnym razie nie zostanie wykonany obowiązek państwa zapewnienia warunków finansowych dla realizacji misji publicznej radiofonii i telewizji" - wskazali posłowie.

 

Ponad połowa gospodarstw z zarejestrowanym odbiornikiem korzysta ze zwolnień 

 

Przywołali też dane GUS, według których 96,4 proc. gospodarstw domowych posiada odbiornik TV, ale ok. połowa polskich gospodarstw nie zarejestrowała odbiornika telewizyjnego lub radiowego, natomiast wśród samych zarejestrowanych większość stanowią zwolnieni z opłaty. Według KRRiT na koniec 2017 r. spośród 6,7 mln zarejestrowanych abonentów było 3,6 mln zwolnionych, na ok. 13,6 mln ogółu gospodarstw domowych w Polsce. Oznacza to, że w ramach 50 proc. gospodarstw domowych, które zarejestrowały odbiorniki - 53,7 proc. korzysta ze zwolnień.

 

Zdaniem posłów realnie opłaty abonamentowe wnoszone są przez ok. 13 proc. społeczeństwa. "W rezultacie finansowanie mediów publicznych w Polsce od lat utrzymuje się na niedostatecznym poziomie. Poszerzanie kręgu osób zwolnionych z opłat abonamentowych i ułatwienie korzystania przez niektóre z tych osób ze zwolnień zasadniczo pogłębiło ten niedostatek i przyczyniło się do stanu systematycznego, kumulującego się niedofinansowania polskiej publicznej radiofonii i telewizji" - podkreślili posłowie PiS.

jm/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze