"Porażający" dokument o Michaelu Jacksonie. Wracają oskarżenia o wykorzystywanie nieletnich

Kultura
"Porażający" dokument o Michaelu Jacksonie. Wracają oskarżenia o wykorzystywanie nieletnich
Constru-centro/CC BY-SA 4.0

"Leaving Neverland" w reżyserii Dana Reeda miał swoją premierę na festiwalu w Sundance. Reżyser opowiedział w nim historię dziś już dorosłych mężczyzn - Wade'a Robsona i Jamesa Safechucka, którzy twierdzą, że jako mali chłopcy, byli molestowani przez Michaela Jacksona. Mówią m.in. o proponowaniu prezentów za seks, straszeniu "dożywotnim więzieniem" i pozbywaniu się dowodów.

Przed pierwszym pokazem, dyrektor festiwalu w Sundance John Copper poinformował widownię, że osobom, które będą czuły się źle po usłyszeniu "szczegółowych opisów wykorzystywania seksualnego", zostanie udzielona pomoc psychologiczna. Jak przyznaje magazyn Variety, "podjęte środki ostrożności były bezpodstawne".

 

Pierwszy z mężczyzn, Wade Robson, poznał Jacksona, gdy miał pięć lat. Molestowanie w jego przypadku miało rozpocząć się, gdy skończył siódmy rok życia. Natomiast James Safechuck w wieku 8 lat dostał rolę w reklamie Pepsi, w której występował też Jackson. Do pierwszych nadużyć miało dojść po kilku miesiącach bliskiej przyjaźni z muzykiem.

 

Częstował alkoholem, pokazywał filmy pornograficzne

 

Do zbliżeń między Jacksonem a dziećmi najczęściej miało dochodzić na ranczu Neverland w Kalifornii. Muzyk zakupił je w 1988 r. i rozbudował je o m.in. wesołe miasteczko, zoo, salę kinową i stację kolejową. Nazwa miała nawiązywać do krainy "Nibylandii" z bajki o Piotrusiu Panie.

 

Według Safechucka, na początku jego relacji z Jacksonem, do stosunków z muzykiem dochodziło niemal codziennie. Wszystko miało dziać się za zamkniętymi drzwiami "z wieloma zamkami", a "król popu" bardzo dbał o to, by jego sekret nie ujrzał światła dziennego. Safechuck wspomina w dokumencie, że Jackson podczas tras koncertowych testował go, na ile szybko i bezszelestnie chłopiec jest w stanie się ubrać, by nie wzbudzić podejrzeń swoich rodziców.

 

Safechuck przyznaje też, że Jackson nauczył go masturbować się podczas pobytu w jednym z hoteli we Francji. Z kolei Robson wyznaje, że muzyk częstował go alkoholem i pokazywał mu filmy pornograficzne. Jackson miał wielokrotnie masturbować się w obecności chłopców.

 

Seks za biżuterię

 

"Król popu" miał również zaaranżować udawaną "ceremonię zaślubin" między sobą a Safechuckiem. Jackson razem z chłopcem złożyli wcześniej przygotowane przez siebie przysięgi małżeńskie, a w nagrodę Safechuck otrzymał pierścień z diamentem. Safechuck dodaje, że Jackson często zabierał go do jubilera. Sprzedawcom tłumaczył, że chłopiec ma podobny rozmiar dłoni do jego wybranki. - W młodym wieku interesowałem się biżuterią, więc nagradzał mnie nią za akty seksualne - Safechuck wyznaje w filmie.

 

Robson twierdzi, że jako 14-latek po raz pierwszy uprawiał seks z Jacksonem w pokoju hotelowym w Los Angeles. Następnego dnia muzyk zadzwonił do niego żądając, by ten pozbył się bielizny z poprzedniej nocy, by zniszczyć jakiekolwiek dowody o stosunku.

 

Mężczyźni przyznają, że Jackson straszył ich konsekwencjami w przypadku, gdy powiedzą o swoim sekrecie innym osobom - Mówił, że jeśli ktokolwiek dowiedziałby się co robimy, poszlibyśmy do więzienia do końca naszych dni. Byłem przerażony - dodaje Robson.

 

"Porażający; łamiący serce"

 

Robson i Safechuck byli obecni na pokazie w Sundance. Po emisji mieli otrzymać owacje na stojąco od widowni festiwalu.

 

Osoby, które widziały film na festiwalu przyznają w mediach społecznościowych, że zarzuty sformułowane w nim były "szokujące", "porażające" i "łamiące serce".

 

 

Do zarzutów zawartych w dokumencie jeszcze przed pierwszym pokazem odniósł się zarządca majątku Jacksona. Jak zaznaczył, film jest "oburzającą i żałosną próbą wykorzystania i wzbogacenia się na wizerunku zmarłego muzyka".

 

"Ten tzw. film dokumentalny jest po prostu kolejną reakcją na przestarzałe i zdyskredytowane zarzuty" - napisał w oświadczeniu.

 

Jackson był oskarżony o molestowanie nieletnich dwukrotnie - w 1993 r. i 2003 r. Obydwie sprawy zostały oddalone z braku dowodów, a muzyk został oczyszczony z zarzutów.

 

Robson i Safechuck milczeli przez lata. Nawet po śmierci artysty w 2009 r. przekonywali, że Jackson nie wykorzystywał ich seksualnie.

 

Dopiero w 2013 r. Robson po, jak sam przyznał, "dwukrotnym załamaniu nerwowym", zdecydował się wytoczyć proces przeciwko przedstawicielom "króla popu".

 

Safechuck na pozew zdecydował się w 2014 r. Oba zostały oddalone z przyczyn technicznych.

bas/luq/ USA Today, BBC, Variety

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze