Grabowski: działania podejmowane w walce z wyłudzeniami VAT były adekwatne

Polska
Grabowski: działania podejmowane w walce z wyłudzeniami VAT były adekwatne
PAP/Rafał Guz

Uważam, że działania które podejmowaliśmy w celu walki z wyłudzeniami VAT, były adekwatne do sytuacji i kontekstu w którym funkcjonowaliśmy - zeznał w środę przed komisją śledczą ds. VAT b. wiceminister finansów w rządzie PO-PSL Maciej Grabowski.

Były wiceminister finansów (z lat 2008-13) oraz były minister środowiska (w latach 2013-15) Maciej Grabowski zeznawał w środę przed komisją śledczą ds. VAT.

 

"Czujność w służbach skarbowych była wysoka"

 

Mówił m.in., że jak analizował dochody ze współpracownikami; uwzględniano zjawiska, które mogły wpływać na bieżące dochody, ale "nie mieliśmy jednocześnie sygnałów z kontroli skarbowej, że jest jakaś nadzwyczajna aktywność wyłudzeń VAT-owskich". "Czujność w służbach skarbowych była wysoka" - dodał.

 

B. wiceminister zaznaczył, że nie było poczucia, iż "Polska była otoczona grupami przestępczymi wyłudzającymi VAT". "Przy sygnałach staraliśmy się działać szybko, np. przy wyrobach hutniczych" - dodał.

 

Zapewniał, że w czasie jego pracy przyjęto szereg rozwiązań źle odbieranych przez podatników i przedsiębiorców, ale - w jego przekonaniu - utrzymujących szczelność systemu VAT. Wskazał skrócenie terminu tzw. ulgi na złe długi w VAT. Przedsiębiorcy próbowali przekonywać, że trzeba ją skrócić do 60, co najwyżej do 90 dni, a zgodziliśmy się na skrócenie ze 180 do 150 dni, z zastrzeżeniem, że należy uważnie obserwować, co się będzie działo - podkreślił Maciej Grabowski.

 

Dopytywany, jakie jeszcze działania podejmował resort finansów w czasach rządów PO-PSL, by powstrzymać wyłudzenia podatku od towarów i usług, odparł, że w tamtych latach m.in. "zacieśniono" obowiązek stosowania kas fiskalnych. "Co roku, a potem w odstępie dwóch lat wydawaliśmy rozporządzenia, które zawsze szły w tym kierunku, żeby więcej podatników było objętych obowiązkiem stosowania kas" - mówił.

 

Ponadto, jak dodał, wprowadzane były kasy elektroniczne, które - jego zdaniem - ułatwiały prowadzenie kontroli. Stworzono też Centralny Ośrodek Przetwarzania Danych, który według Grabowskiego "umożliwił działania związane z informatyzacją całego systemu podatkowego".

Zdaniem wiceministra, w czasach rządów PO-PSL na szeroką skalę zaczęto też stosować e-deklaracje, zarówno jeżeli chodzi o VAT, jak i podatek od osób fizycznych, a także "przygotowano koncepcje dotyczące jednolitych plików kontrolnych".

 

"Uważam, że w tamtych warunkach i biorąc (pod uwagę - PAP) kontekst, w którym funkcjonowaliśmy, w szczególności jeśli chodzi o administrację, podatników i o zaawansowanie różnych narzędzi informatycznych i technologicznych, te działania, które były podejmowane, były podejmowane adekwatnie do tych sytuacji, które mieliśmy" - oświadczył Grabowski.

 

"Szacunki 260 mld luki VAT - niewiarygodne"

 

Dopytywany ocenił, że według niego "luka podatkowa" to taki stan prawny, który umożliwia niewywiązywanie się z opodatkowania w sposób legalny. Jako przykład ewidentnej luki podał m.in. przepis z lat 90. o darowiznach. Luka pojawia się wtedy, gdy system podatkowy stwarza pokusy legalnego obchodzenia opodatkowania - tłumaczył, dodając, że doradcy podatkowi wyszukują takie luki i je wykorzystują.

Grabowski mówił też, że "w raportach KE czy innych" patrzy się na lukę w sposób globalny, "dochodzi się do jakiegoś teoretycznego zobowiązania podatkowego i porównuje się je z realnymi wpływami". "Ja uważam, że to pierwsze podejście jest lepsze, bo prowadzi do konkretnych działań" - podkreślił.

 

Przekonywał, że szacunki mówiące o 260 mld luce VAT są niewiarygodne. "Nie zostały pokazane metody, jak doszło do oszacowania luki, szczególnie w raportach Komisji Europejskiej. W dodatku z roku na rok różnią się one dramatycznie" - powiedział Grabowski. "Dla mnie to niewiarygodne" - dodał. "Jeżeli zastosowano tą samą metodę, a różnice z raportu na raport są bardzo istotnie, rzędu 25-30 proc. to taka jest moja opinia co do jakości i wiarygodności tych raportów" - mówił.

 

"Brak odpowiednich umów międzynarodowych"

 

Korzystając z prawa do swobodnej wypowiedzi Grabowski powiedział m.in., że gdy objął stanowisko wiceministra finansów uważał, iż największe luki w poborze podatków wynikają głównie z braku odpowiednich umów międzynarodowych bądź ich niedostosowania do rzeczywistości. Wskazał, że np. na Cyprze zarejestrowanych było 5 tys. polskich firm, a realną działalność prowadziło 120.

 

"Jeśli byśmy się cofnęli 10 lat do tyłu, to naprawdę byliśmy - jeśli chodzi o np. rozwój informatyczny - w Polsce w zupełnie innej sytuacji" - zaznaczył. Dodał, że z powodu różnic infrastrukturalnych i wiedzy nie można było wówczas wprowadzać tych narzędzi, które można dzisiaj.

Pytany o dochody z tytułu VAT w latach 2008 i 2009 Grabowski ocenił, że w 2008 r. dochody z VAT jeszcze były dobre, ale w 2009 r. "wszyscy byli pod presją zjawisk globalnych związanych z kryzysem". "Obserwowaliśmy dochody i były znacznie słabsze niż zaplanowano w budżecie" - mówił. Jak dodał, budżet ostatecznie znowelizowano z powodu słabszej aktywności gospodarczej oraz zmiany struktury wzrostu gospodarczego - stagnacji w konsumpcji i wzrostu eksportu.

 

Prace nad nowelizacją ustawy o VAT

 

Grabowski był pytany o okoliczności prac w 2009 r. nad nowelizacją ustawy o VAT, która miała wprowadzić m.in. odwrócony VAT na złom. Jak mówił b. wiceminister, z tego co pamięta projekt nie budził kontrowersji, a kierownictwo Ministerstwa Finansów z pewnością było za.

W połowie 2009 r. Komitet Stały Rady Ministrów podzielił jednak projekt, nadając części tryb pilny. Grabowski pytany o tę okoliczność stwierdził, że była to duża nowelizacja, zawierająca także zmianę systemu klasyfikacji towarów i usług. Jak ocenił, było bardzo dużo pracy, aby stawki na towary w nowej klasyfikacji odpowiadały tym ze starej i - według niego - chodziło o to, żeby te przepisy przyspieszyć.

 

"Ta część zyskała przyspieszenie, a druga nie została spowolniona, raczej szła normalnym trybem" - mówił. Chodziło raczej o to, żeby przyspieszyć sprawę klasyfikacji, a nie spowolnić resztę - wyjaśniał. Nie przypominam sobie dyskusji, żeby przyspieszyć także odwrócony VAT na złom - dodał.

 

Wyłudzenia przy okazji fikcyjnego obrotu elektroniką

 

Grabowski był także pytany o kwestię wyłudzeń przy okazji fikcyjnego obrotu elektroniką, głównie telefonami komórkowymi. Mówił, że około 2012 r. dotarły do niego sygnały z rynku o tym procederze, a dopiero później - z kontroli skarbowej. Jak podkreślał, "jeżeli sytuacja wymagała szybkich działań, to były one podejmowane", natomiast w czasie jego pracy - według jego wiedzy - sprawa komórek nie wymagała pilnych działań. "Nie mieliśmy w projekcie (zmiany przepisów o VAT - PAP) bezpośredniego pomysłu na odwrócony VAT na elektronikę" - powiedział b. wiceminister.

 

Jego zdaniem również zniesienie 30-procentowej sankcji za nieprawidłowości w fakturach nie miało żadnego wpływu na zachowania grup przestępczych. Tłumaczył, że de facto tą sankcją były objęte jedynie błędy w fakturach. "Czasami proste błędy na fakturach prowadziły do tego, że mali przedsiębiorcy popadali w olbrzymie kłopoty. A nie byli przestępcami" - podkreślał b. wiceminister. Dodał, że zniesienie sankcji przyczyniło się do ocalenia "całej masy" podatników.

 

"Problemu oszustw czy obrotu nierejestrowanego tą sankcją by się nie rozwiązało, nie miała ona na nie żadnego wpływu" - zaznaczył Grabowski.

 

"Puste faktury nie musiały wiązać się z wyłudzeniami"

 

Kazimierz Smoliński (PiS) przypomniał wywiad Grabowskiego z 2013 r., w którym wzrost liczby pustych faktur VAT tłumaczył intensyfikacją działań kontrolnych i zapowiadał dalsze działania w tym kierunku. Tymczasem, jak wskazał poseł PiS, o ile w 2011 r. wykryto puste faktury na kwotę 5,8 mld zł, w 2012 r. na 15,5 mld zł, a w 2015 r. aż na 82 mld zł, co oznaczało pięciokrotny wzrost w ciągu dwóch lat.

 

Grabowski argumentował, że puste faktury nie musiały wiązać się z wyłudzeniami, jeśli nie wiązały się z fikcyjnymi zwrotami. "Chodzi o to, by nie zestawiać wielkości wyłudzeń z wielkością pustych faktur, bo to nie są tożsame zjawiska" - przekonywał.

 

Przewodniczący komisji Marcin Horała (PiS) pytał o okoliczności wprowadzenia rozporządzenia ministra finansów, które od końca grudnia 2010 r. zniosło obowiązek składania zabezpieczeń przy zwolnieniu z płacenia VAT należnego w imporcie, gdy po nim dokonywana jest wewnątrzwspólnotowa dostawa towarów.

 

"To jest rozporządzenie, nad którym pracowałem, ale muszę przyznać, że nie pamiętam tego przepisu i nie jestem w stanie niestety (...) udzielić informacji na ten temat" - powiedział Grabowski.

 

"Na samym początku miałem radę"

 

Pytany, czy - zajmując się systemami podatkowymi, lecz nie specjalizując się w podatku VAT - miał w resorcie zawodowych lub społecznych doradców, Grabowski powiedział: "na samym początku, może przez kilka miesięcy, miałem radę". Dodał, że była to rada społeczna ds. zmian w prawie podatkowym, a jej członkowie nie dostawali wynagrodzenia.

 

Poinformował, że do rady należeli specjaliści w dziedzinach ekonomii, finansów i prawa, m.in. sędzia Jan Rudowski z Izby Finansowej NSA oraz b. wiceminister finansów Jarosław Neneman. W skład rady wchodziła także Renata Hayder - powiedział Grabowski pytany, czy wśród członków rady byli doradcy podatkowi.

 

Jak powiedział, prace rady nie były sformalizowane, komisja nie miała sekretarza, nie zatwierdzano też stenogramów, choć - jak dodał - zapewne sporządzano jakieś notatki.

 

Dodał, że w ramach tej rady nie prowadzono dyskusji o konkretnych przepisach, ale były to rozmowy ogólne, o tym, "co należałoby w dłuższej perspektywie wziąć pod uwagę czy zmienić". "Pamiętam ogólną dyskusję o ordynacji podatkowej" - mówił. Dodał, że zastanawiano się np., czy nie napisać od nowa ordynacji podatkowej.

 

Pytany, jak do rady trafiła Hayder, powiedział: "znalazła się tam, bo była doradcą społecznym mojego szefa, więc nie była to osoba przypadkowa".

 

Pytany był, czy Renata Hayder narzucała w sprawach podatkowych jakieś własne zdanie albo forsowała konkretne rozwiązania prawne. "W moich spotkaniach z nią nie rozmawialiśmy o konkretnych rozwiązaniach czy przepisach w ustawach" - zapewnił Grabowski. Dodał, że nigdy o tym nie słyszał, by miała forsować jakieś swoje rozwiązanie.

pgo/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze