W ubiegłym roku w wyniku oszustw seniorzy stracili 60 mln zł

Polska
W ubiegłym roku w wyniku oszustw seniorzy stracili 60 mln zł
Pixaby/zdjęcie ilustracyjne

Seniorzy, czyli w większości świętujący dziś dziadkowie i wczoraj babcie, w wyniku oszustw stracili w ubiegłym roku ogromne pieniądze. Metodą na policjanta albo na wnuczka wyłudzono od nich ponad 60 mln zł.

Z okazji Dnia Babci i Dnia Dziadka Komenda Główna Policji złożyła seniorom życzenia, jednocześnie przestrzegając ich przed oszustami, którzy wyłudzają pieniądze metodą na tzw. wnuczka czy policjanta.

 

Wstępne podsumowanie roku 2018 wykazało, że w całym kraju w wyniku przestępstw na "legendę" starsze osoby straciły ponad 60 mln zł. Najwięcej pokrzywdzonych pochodzi z terenu garnizonu stołecznego, czyli z Warszawy i przylegających do niej powiatów. Tam seniorzy stracili 22 415 767 zł, co stanowi ponad jedną trzecią strat w skali całego kraju. Z danych Komendy Stołecznej Policji wynika, że rok wcześniej warszawscy emeryci przekazali oszustom 18,7 mln zł.

 

Chociaż to kryminalni z KSP każdego roku notują rekordową liczbę strat w wyniku oszustw na wnuczka czy na policjanta, stolica nie jest jedynym miejscem, w którym przestępcy szukają ofiar. Ze wstępnych danych zebranych dla przez komendę główną wynika, że w ubiegłym roku ponad 6 mln zł straciło 246 osób zamieszkałych na terenie Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. Jest to niemal dwa razy większa kwota niż w 2017 r. i dwukrotnie więcej pokrzywdzonych osób.

 

Kolejne niepokojące dane płyną z Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. Tam w 2018 r. oszukano co najmniej 174 osoby na kwotę ponad 4,5 mln zł. Według policyjnych statystyk rok wcześniej pokrzywdzonych było 61 osób, a straty wynosiły około 1,2 mln zł. Prawie 4,5 mln zł stracili także seniorzy w okolic Wrocławia.

 

Emeryci przekazują oszustom pieniądze 

 

Czołówkę komend wojewódzkich, na których terenie zanotowano najwyższe straty w wyniku oszustw "na legendę" zamyka KWP Gdańsk. Tam straty wynoszą 3,9 mln zł, co stanowi sumę czterokrotnie wyższą niż w poprzednim roku. KGP podaje, że w Gdańsku rok wcześniej seniorzy stracili około miliona złotych.

Najmniej dotkniętym takimi oszustwami jest rejon Rzeszowa (29 pokrzywdzonych, 683 tys. zł strat) i Olsztyna (19 pokrzywdzonych, 752 tys. zł strat).

 

Z policyjnych danych wynika, że emeryci oddają fałszywym krewnym i policjantom nie tylko pieniądze, często likwidując lokaty w bankach, ale także biżuterię. Wiele osób kierowanych chęcią niesienia pomocy wzięło kredyty, które - mimo że padli ofiarą przestępstwa - będą musiały spłacać.

 

- Apelujemy do starszych osób by nigdy nie przekazywały pieniędzy nieznajomym osobom. Gdy dzwoni ktoś, kto podaje się za krewnego w potrzebie, najlepiej rozłączyć połączenie i skontaktować się z rodziną, by upewnić się, czy rzeczywiście znajdują się w opisanej przez rozmówcę sytuacji - powiedziała asp.sztab. Wioletta Szubska z Komendy Głównej Policji.

Sytuacja, w której do seniora dzwoni osoba podająca się za funkcjonariusza policji, Centralnego Biura Śledczego Policji czy prokuratora, sytuacja jest prostsza.

 

- Policjanci nigdy nie dzwonią i nie informują o swoich działaniach przez telefon. Nigdy też nie proszą o przekazanie pieniędzy ani biżuterii. Nie ulegajmy naciskom osób podszywających się pod członków rodzin czy policjantów, zachowajmy spokój - zaapelowała policjantka. Zaznaczyła, że w razie podejrzenia oszustwa najlepiej od razu zadzwonić pod numer alarmowy albo skontaktować się ze swoim dzielnicowym. Najpierw jednak należy poprawnie rozłączyć połączenie z oszustem.

 

Asp. sztab. Wioletta Szubska przypomniała, by nie wpuszczać do domu nieznajomych i nie przekazywać pieniędzy, nawet gdy w drzwiach niespodziewanie pojawi się umundurowany policjant. Policja zanotowała w kraju kilka przypadków, gdzie przebrani oszuści próbowali oszukiwać seniorów. Cel wizyty prawdziwego funkcjonariusza policji można potwierdzić w komendzie rejonowej lub u dzielnicowego.

 

Policja ostrzegła, że oszustwo na policjanta czy funkcjonariusza CBŚP albo na prokuratora często łączone jest z legendą dotyczącą pracownika banku. Przestępca telefonujący do starszej osoby podaje się za przedstawiciela organów ścigania i informuje emeryta, że w jego banku pracują oszuści zamierzający się połasić na zgromadzone na kontach oszczędności. Instruuje seniora, jak ma się ustrzec przed utratą pieniędzy - najczęściej chodzi o ich wypłacenie i przekazanie rzekomemu funkcjonariuszowi policji. Starszym osobom wmawia się również, że "policja" ma informacje o planowanym włamaniu do konkretnego mieszkania i oferuje możliwość zabezpieczenia pieniędzy oraz kosztowności.

 

"Starsze osoby chcą pomóc" 

 

Oszuści wykorzystują to, że starsze osoby chętnie pomagają innym. "Telefoniści", bo tak policja nazywa osoby, które dzwonią do pokrzywdzonych, uważnie słuchają rozmówców i zręcznie wykorzystują podane przez seniorów informacje - ustalają adres, bank, numer telefonu komórkowego i przede wszystkim sumę pieniędzy, które można wyłudzić.

 

Policjanci przyznają, że na sukces, jakim jest zatrzymanie sprawcy i odzyskanie pieniędzy, ogromny wpływ ma szybkość reakcji pokrzywdzonego.

 

- Sprawcy tego typu przestępstw często są zatrzymywani dzięki pomocy i informacji od osób, które mają świadomość tego, że mogą zostać oszukane. To bardzo ważne, by osoba, która ma choćby minimalne podejrzenie, że miała kontakt z oszustem, niezwłocznie komuś o tym opowiedziała. Taką osobą może być np. zaufany sąsiad - podkreśliła asp. sztab. Szubska.

maw/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze