75-letni Polak miał bilet do Gdańska, ale wylądował na Malcie. Obsługa nic nie zauważyła

Świat
75-letni Polak miał bilet do Gdańska, ale wylądował na Malcie. Obsługa nic nie zauważyła
Zdj. ilustracyjne/Wikimedia Commons/Jonik

Tuż przed świętami Bożego Narodzenia 75-letni Polak wybrał się w odwiedziny do swojej córki do Wielkiej Brytanii. 6 stycznia mężczyzna miał wrócić samolotem Ryanair do rodzinnego Gdańska. Po wylądowaniu okazało się, że zamiast nad Bałtykiem znalazł się nad Morzem Śródziemnym.

Gdy świąteczno-noworoczna wizyta dobiegła końca, córka mężczyzny odwiozła go na lotnisko Leeds-Bradford. Ze względfu na obowiązki kobieta nie mogła jednak poczekać z ojcem do odprawy. 

 

- Sprawdziłam dwukrotnie bilet, wydrukowałem go i powiedział, żeby po wylądowaniu w Gdańsku zadzwonił do mnie - relacjonuje kobieta w rozmowie z brytyjskimi mediami.

 

Nikt nie zareagował na pomyłkę

 

Mężczyzna po kilku godzinach faktycznie skontaktował się z kobietą, jednak okazało się, że nie jest w Gdańsku, a położonej ponad 2 tys. kilometrów dalej Malcie. - Płakałam byłam przerażona, mój ojciec był w zupełnie innym miejscu niż powinien - relacjonowała pani Lucyna.

 

Okazało się, że jej ojciec bez problemu przeszedł odprawę z biletem do Gdańska i wsiadł do samolotu na Maltę. Co więcej, już na pokładzie samolotu, 75-latek pokazując swój bilet pytał o miejsce w samolocie. Nikt jednak nie zwrócił uwagi, że mężczyzna znajduje się w niewłaściwej maszynie.

 

Podróżny miał sporo szczęścia. Na lotnisku na Malcie spotkał Polkę, która zainteresowała się samotnym 75-latkiem, który mówiąc po polsku chciał uzyskać pomoc w informacji turystycznej.

 

- Wyglądał na bardzo zdenerwowanego. Zapytałam go, co się stało. Trudno było się z nim porozumieć, ponieważ był bardzo zdezorientowany - powiedziała kobieta dziennikarzom.

 

Z jej relacji wynika, że starszy mężczyzna nie mógł uwierzyć w to gdzie się znajduje. Dzięki pomocy Polki w końcu wrócił do Gdańska. Jego podróż przeciągnęła się o 14 godzin, jednak zakończyła się szczęśliwie. 

 

"Sam nic by w tej sytuacji nie zdziałał" 

 

Linie Ryanair przyznały, że doszło do pomyłki i przeprosiły gdańszczanina.

 

"Jesteśmy świadomi, że pasażer dostał się na niewłaściwy lot na lotnisku Leeds Bradford w niedzielę 6 stycznia. Pasażer przeszedł wszystkie kontrole bezpieczeństwa na lotnisku przed wejściem na pokład samolotu i posiadał ważny paszport, który został sprawdzony. Badamy, jak doszło do pomyłki. Przepraszamy naszego pasażera za spowodowane niedogodności - napisał przewoźnik w komunikacie.

 

Mężczyzna odwiedzał swoją córkę w Wielkiej Brytanii przez ostatnie kilka lat. Po ostatniej sytuacji jego entuzjazm do dalekich podróży wyraźnie zmalał.

 

- Mój ojciec powiedział mi, że nie chce przyjechać do mnie w przyszłym roku, nie chce już latać. Gdy rozmawiałam z nim o wszystkim przyznał, że ma koszmary. Martwię się o niego, ale mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze - powiedziała córka mężczyzny.

 

- Gdyby nie miał opieki na Malcie, nie wiem co by się stało. Nie miał pieniędzy, telefonu, sam nic by w tej sytuacji nie zdziałał - dodała. 

dk/pgo/ml/ thetelegraphandargus.co.uk

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze