Sprawca ataku na prezydenta Gdańska przesłuchiwany. "Stwierdzone schorzenia natury psychicznej"

Polska
Sprawca ataku na prezydenta Gdańska przesłuchiwany. "Stwierdzone schorzenia natury psychicznej"
Polsat News

Komendant wojewódzki policji w Gdańsku poinformował wiceszefa MSWiA Jarosława Zielińskiego, że nożownik z Gdańska, który ugodził prezydenta Pawła Adamowicza podczas finału WOŚP "miał stwierdzone schorzenia natury psychiatrycznej". Przesłuchanie sprawcy zamachu rozpoczęło się po godz. 12 w gdańskiej prokuraturze. Usłyszy zarzut usiłowania zabójstwa.

- Stefan W. jest przesłuchiwany w gdańskiej prokuraturze; usłyszy zarzut usiłowania zabójstwa - poinformowała w poniedziałek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk.

 

Stefan W. usłyszy zarzut usiłowania zabójstwa z art. 148 kodeksu karnego, mówiącego o usiłowaniu zabójstwa z motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Jak wyjaśniła Wawryniuk, za popełnienie takiego przestępstwa grozi co najmniej 12 lat więzienia, a maksymalnie nawet dożywocie.

 

Prokuratura nie informuje, czy mężczyzna składał zeznania.

 

Sierak: prokurator okręgowy wszczął śledztwo ws. usiłowania zabójstwa

 

- Bezpośredni nadzór nad śledztwem w związku z usiłowaniem zabójstwa prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza sprawuje zastępca prokuratora generalnego Krzysztof Sierak - poinformował prokurator generalny Zbigniew Ziobro na konferencji prasowej. Jak dodał "atak na prezydenta Adamowicza zasługuje na najwyższe potępienie".

 

- Brak słów dla opisania tego zła, które wczoraj niestety miało miejsce - podkreślił prokurator generalny. - W tej sprawie jesteśmy wszyscy z prezydentem i z jego rodziną, najbliższymi - łączymy się w modlitwie z nadzieją, że uda się z tej strasznej i trudnej sytuacji wyjść panu prezydentowi i uratować jego życie i zdrowie - zaznaczył Ziobro. Dodał, że "najważniejsze jest teraz w rękach Opatrzności".

 

Zbigniew Ziobro powiedział, że sprawca ataku na prezydenta Adamowicza był już skazany za przestępstwa rozboju, których dopuszczał się w 2013 r. na terenie Gdańska - trzykrotnie mężczyzna napadł na placówki SKOK-ów i raz na bank Crédit Agricole.

 

- Sprawca został skazany za te poważne przestępstwa na karę 5 lat i 6 miesięcy. Jest to kara, która - biorąc pod uwagę zagrożenia - nie sięga tych wysokich zagrożeń, które za tego rodzaju przestępstwa mogłyby być orzeczone. Badamy również tamto postępowanie - podkreślił Ziobro.

 

Dodał, że badane są zarówno akta spraw, które były podstawą skazania sprawcy, jak również dokumentacja z czasu jego pobytu w zakładzie karnym. Stefan W. trzykrotnie starał się o warunkowe przedterminowe zwolnienie, za każdym razem takiej zgody mu odmawiano.

 

"Zostanie poddany badaniom psychiatrycznym"

 

Krzysztof Sierak poinformował, że prokurator okręgowy w Gdańsku wszczął śledztwo ws. usiłowania zabójstwa prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza i spowodowania ciężkich, zagrażających życiu obrażeń ciała.

 

 

 

- W tej sprawie dotychczas przesłuchano ponad 20 świadków, zabezpieczono liczne nagrania ze zdarzenia od obserwatorów koncertu, zabezpieczono również komputery, telefony, które będą podlegały badaniu - powiedział Sierak.

 

Zastępca prokuratora generalnego poinformował, że istnieją wątpliwości co do stanu poczytalności sprawcy ataku.

 

- Stąd też zostanie on poddany badaniom przez dwóch biegłych lekarzy psychiatrów, aby ocenili oni, czy w chwili zdarzenia podejrzany cierpiał na chorobę psychiczną lub inne zaburzanie czynności psychicznych, a także czy w chwili czynu miał zdolności do rozpoznania znaczenia czynu i pokierowania swoim zachowaniem - powiedział Sierak.

 

Dodał, że w tych sprawach, w których przedstawia się zarzut usiłowania zabójstwa, zazwyczaj łączy się to z obserwacją psychiatryczną w zakładzie zamkniętym.

 

"Atak szaleńca"

 

Wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński poinformował na konferencji prasowej, że jest badana kwestia odpowiedniego zabezpieczenia imprezy. Dodał, że atak na prezydenta Adamowicza był atakiem "szaleńca".

 

- Takich szaleńców może wśród nas się trochę pojawić, ludzi niezrównoważonych. Z tego co już wiemy, to właśnie ten przypadek też jest taki. Sprawca odsiadywał wyrok, odsiedział karę mu wymierzoną. (…) Z tego co poinformował mnie dzisiaj komendant wojewódzki policji w Gdańsku, wynika, że także miał stwierdzone schorzenia natury psychiatrycznej, więc to naprawdę wszystko oznacza, że powinniśmy być szczególnie ostrożni wobec ludzi, którzy mogą w sposób nieodpowiedzialny zachować się wobec kogokolwiek z nas - powiedział Zieliński.

 

Zieliński zaapelował, by w tej sytuacji nie podejmować dyskusji politycznych. - Każdy mógł stać się celem ataku przestępcy i szaleńca. Do nas wszystkich należy stwarzanie atmosfery, by nie było złych emocji. Nie chodzi tylko o polityków, ale o całe społeczeństwo, dziennikarzy, opinię publiczną - powiedział.

 

Ciarka: policjanci zareagowali przed zdarzeniem

 

Rzecznik prasowy Komendy Głównej Policji Mariusz Ciarka poinformował, że reakcja policjantów po zdarzeniu była szybka.

 

- Chcę powiedzieć o bardzo szybkiej reakcji policjantów. Zanim otrzymaliśmy oficjalne zgłoszenie policjanci, którzy patrolowali teren w pobliżu imprezy (finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Gdańsku - red.) zauważyli ochroniarzy szarpiących się z mężczyzną i z własnej inicjatywy zatrzymali tego człowieka - powiedział insp. Mariusz Ciarka rzecznik Komendanta Głównego Policji.

 

Rzecznik policji zapewnił, że atak na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, "prawdopodobnie nie był związany z działalnością WOŚP".

 

Rzecznik KGP pytany, jak doszło do sytuacji, że napastnik znalazł się w pobliżu sceny i na nią wtargnął, odpowiedział, że 27-latek nie wyróżniał się wyglądem i legitymował się identyfikatorem z napisem "media" wydawanym przez organizatora przedstawicielom mediów.

 

- Będziemy ustalać, kto wydał mu taki identyfikator, czy był rzeczywiście zgłoszony jako dziennikarz na tę imprezę - powiedział policjant.

 

"Wydano 19 plakietek; na liście nie ma nazwiska napastnika"

 

Organizatorem niedzielnego koncertu WOŚP w Gdańsku było Regionalne Centrum Wolontariatu. Pełnomocnik tego stowarzyszenia w rozmowie z onet.pl poinformował, że przedstawicielom mediów wydano 19 plakietek opatrzonych napisem "media".

 

"Pełnomocnik poinformował, że na plakietkach nie było nazwisk dziennikarzy, był tylko napis »Media«. Dziennikarze musieli pokazać legitymację i wpisać się na listę" - informuje portal. Według organizatora nazwiska sprawcy nie ma na liście.

 

Autor tekstu zwraca uwagę, że on sam dostał plakietkę bez pokazywania legitymacji prasowej i wpisywania się na listę.

 

"To nie była impreza masowa"

 

Ciarka poinformował, że impreza finałowa WOŚP w Gdańsku nie została zgłoszona jako impreza masowa, tylko "jako impreza, która ma się odbyć w tym dniu i na którą wyraził zgodę raniony prezydent miasta". - Jakby to było zgłoszone jako impreza masowa, środki bezpieczeństwa musiałyby być bardziej zaostrzone. To organizator w każdym przypadku, jest w pierwszej kolejności odpowiedzialny za zapewnienie bezpieczeństwa. Od niego zależy, czy możemy, jako uczestnicy, czuć się bezpieczni - dodał.

 

Ciarka potwierdził, że organizator wynajął ochronę, która zabezpieczała imprezę.

 

- To służby ochrony powinny zareagować bardzo szybko. Ciężko mi teraz ocenić zachowanie służby ochrony - dodał.

 

Przypomniał, że napastnik został ujęty w pierwszej kolejności właśnie przez ochroniarzy.

 

Dodał, że w ramach finału WOŚP policja zwiększyła liczbę patroli.

 

- Normalnie w Gdańsku patroluje 100 policjantów, w niedzielę służbę pełniło 300 policjantów, czyli trzykrotnie więcej. Byliśmy w pobliżu tej imprezy, stąd szybka i zdecydowana reakcja policjantów - powiedział rzecznik.

 

 

"To poważne przestępstwa"

 

Ciarka potwierdził także informacje, które już w niedzielę wieczorem pojawiały się w ogólnopolskich mediach.

 

- Mężczyzna był w przeszłości notowany za dokonanie rozboju na terenie placówki bankowej, czyli mówiąc bardziej zrozumiałym językiem, napad na kasjera w banku oraz naruszenie nietykalności cielesnej policjanta. To poważne przestępstwa, bo przeciwko życiu i zdrowiu - powiedział rzecznik komendanta głównego. Dodał, że 27-latek był za napady na banki skazany na bezwzględną karę więzienia i od niedawna przebywał na wolności. - Pod koniec ubiegłego roku miał opuścić zakład karny - powiedział Ciarka.

 

Rzecznik nie był w stanie odnieść się do doniesień na temat stanu psychicznego zatrzymanego mężczyzny. - Jest za wcześnie, by mówić o jego stanie psychicznym. (…) Tutaj kluczowa będzie opinia biegłego (…) być może był pod wpływem jakich środków (…). Faktycznie, jego zachowanie na scenie, jak i podczas ataku na prezydenta miasta, było zupełnie irracjonalne, które ciężko określić słowami jako normalne. Jeżeli ten mężczyzna zdecyduje się złożyć wyjaśnienia po przedstawieniu zarzutów, być może dowiemy się, czym się kierował - dodał rzecznik. Ze wstępnych ustaleń policji nie wynika, by 27-latek z kimś współpracował.

 

 

"To będzie miało znaczenie"

 

- Od tego, czy to była impreza masowa czy nie, zależy, jak z formalnego punktu widzenia ta impreza powinna być chroniona, kto odpowiada za bezpieczeństwo podczas tej imprezy, czy firma ochroniarska, czy policja - tłumaczył w Polsat News ekspert ds. bezpieczeństwa Krzysztof Liedel. 

 

- Impreza masowa jest dużo bardziej sformalizowana. Kiedy zgłaszamy imprezę masową, ciążą na organizatorze określone obowiązki, również poza logistycznymi dot. kwestii bezpieczeństwa, też kwestia cyfrowego przelicznika - w zależności od ilości osób, tylu muszę mieć ochroniarzy, stewardów, muszę wyznaczyć drogi ewakuacyjne. Jest to dużo bardziej skomplikowana procedura. Jeśli będziemy szukali jakiejś odpowiedzialności czy luk w systemie, to będzie miało znaczenie - dodał.

 

 

Do ataku na Adamowicza doszło w Gdańsku w niedzielę wieczorem o godz. 20:00 podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Prezydent Gdańska był na scenie, gdy podszedł do niego mężczyzna i ugodził go nożem. Prezydent trafił do szpitala, gdzie przeszedł pięciogodzinną operację, jego stan jest bardzo ciężki. Napastnik - 27-letni gdańszczanin, został zatrzymany.

 

Eksperci o ataku na Adamowicza: osoby, które wchodzą na scenę powinny być bardzo dokładnie sprawdzane:

 

 

jm/bas/hlk/prz/ PAP, polsatnews.pl, onet.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze