Prezydent Gdańska nie żyje. Napastnik jest przesłuchiwany. Co wiadomo do tej pory

Polska

O śmierci prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza poinformowali lekarze w poniedziałek o 14:39. Adamowicz miał 53 lata. Zginął wskutek ran zadanych mu nożem w niedzielę wieczorem przez 27-letniego Stefana W. Sprawca jest przesłuchiwany, ma usłyszeć zarzut zabójstwa. Żona Adamowicza jest w drodze do kraju. Po informacji o śmieci Adamowicza Jerzy Owsiak zrezygnował z szefowania fundacji WOŚP.

- Gdańsk jest szczodry. Gdańsk dzieli się dobrem - mówił w niedzielę wieczorem podczas tzw. światełka do nieba prezydent Gdańska Paweł Adamowicz dziękując za wsparcie dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. - Gdańsk chce być miastem solidarności. (...) To jest cudowny czas dzielenia się dobrem. Jesteście kochani. Gdańsk jest najcudowniejszym miastem na świecie - dodał.

 

Chwilę później o godzinie 19:50 na scenę wbiegł mężczyzna i kilka razy ugodził Adamowicza nożem w okolice serca. Później, chodząc po scenie, napastnik podnosił w górę ręce w geście zwycięstwa. Następnie wziął mikrofon i krzyczał, że siedział niewinnie w więzieniu przez Platformę Obywatelską "dlatego właśnie zginął Adamowicz". To samo miał powtarzać funkcjonariuszom policji już po zatrzymaniu. 

 

"Halo, halo. Nazywam się Stefan W., siedziałem niewinnie w więzieniu, Platforma Obywatelska mnie torturowała, dlatego właśnie zginął Adamowicz" - krzyczał ze sceny. Z opublikowanych z mediach społecznościowych nagrań wynika, że minęło kilkadziesiąt sekund zanim został obezwładniony przez pracowników ochrony.  Następnie napastnika przekazano policji. 

 

Rany serca, przepony, jamy brzusznej

 

Prezydent Gdańska był reanimowany na miejscu zdarzenia, a następnie w stanie krytycznym został zabrany do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. W trybie natychmiastowym przewieziony na blok operacyjny. 

 

W nocy po pięciogodzinnej operacji lekarze poinformowali, że pacjent żyje, ale jest w bardzo ciężkim stanie. - Urazy były bardzo ciężkie, poważna rana serca, rana przepony, rany narządów wewnątrz jamy brzusznej - powiedział lekarz. W trakcie operacji prezydentowi przetoczono 41 jednostek krwi.

 

W poniedziałek przed godz. 13 lekarze przekazali, że stan prezydenta Gdańska jest nadal bardzo ciężki, a rokowanie niezwykle niepewne.

 

- Pacjent nie oddycha samodzielnie, jest także wspomagany poprzez aparaturę, która zastępuje jego serca i płuca - powiedział w poniedziałek doktor Tomasz Stefaniak, dyrektor ds. lecznictwa Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku.

 

W chwili ataku na prezydenta Gdańska, jego żona wraz z dziećmi przebywała w USA, gdzie uczy się starsza z córek prezydenta. Rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska poinformowała, że wysłano po nią samolot. 

 

Sprawca był już karany

 

Sprawcą ataku okazał się Stefan W., który był już karany za przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu oraz mieniu i skazany na karę łączną 5 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności. Zakład karny opuścił 12 grudnia 2018 roku, po odbyciu całości kary.

 

Stefan W. miał usłyszeć zarzut usiłowania zabójstwa w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie i spowodowania obrażeń ciała realnie zagrażających życiu i zdrowiu. Po śmierci Adamowicza zarzut dla Stefana W. zostanie zmieniony.

 

- Komendant wojewódzki w Gdańsku poinformował mnie, że sprawca ataku na prezydenta Adamowicza miał stwierdzone schorzenia natury psychiatrycznej - powiedział  poniedziałek wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński. Dodał, że kwestia odpowiedniego zabezpieczenia imprezy jest badana. Jak stwierdził. atak na prezydenta Adamowicza był atakiem "szaleńca".

  

Motywacja zasługująca na szczególne potępienie

 

Zastępca prokuratora generalnego Krzysztof Sierak - sprawujący bezpośredni nadzór nad  postępowaniem - przekazał, że prokuratura podjęła czynności związane z przedstawieniem sprawcy ataku na prezydenta Gdańska zarzutu usiłowania zabójstwa, gdzie sprawca działał w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie.

 

Jak dodał, w sprawie ataku na prezydenta Gdańska przesłuchano ponad 20 świadków, zabezpieczono liczne nagrania ze zdarzenia od obserwatorów koncertu, zabezpieczono również komputery, telefony.

 

Sierak poinformował też, że prowadzenia śledztwa zostało oddelegowanych pięciu prokuratorów. Ustalono, że samo zdarzenie miało miejsce o godz. 19.50 w niedzielę, a prokurator dyżurny z prokuratury rejonowej w Gdańsku udał się na miejsce o godz. 20.12. Jak dodał, w trakcie czynności zabezpieczono narzędzie ataku - nóż o ostrzu 14,5 cm.

 

Prokuratura wszczęła śledztwo

 

Zaznaczył też, że prokuratorzy rozważają i być może będzie badany wątek organizacji imprezy w Gdańsku, na której został zaatakowany Paweł Adamowicz; będzie ustalane na podstawie jakich przepisów zorganizowano tę imprezę, jak była zabezpieczona. Zapowiedział też, że ustalane będzie, czy podmioty, które "miały obowiązek ochrony wypełniły swoje zadania".

 

Zbigniew Ziobro poinformował, że sprawca ataku był już skazany za przestępstwa rozboju, których dopuszczał się w 2013 r. na terenie Gdańska - trzykrotnie mężczyzna napadł na placówki SKOK-ów i raz na bank Crédit Agricole. "Sprawca został skazany za te poważne przestępstwa na karę 5 lat i 6 miesięcy. Jest to kara, która - biorąc pod uwagę zagrożenia - nie sięga tych wysokich zagrożeń, które za tego rodzaju przestępstwa mogłyby być orzeczone. Badamy również tamto postępowanie" - podkreślił Ziobro.

 

Szef MSWiA Joachim Brudziński podjął decyzję o wszczęciu kontroli w Agencji Ochrony "Tajfun", która w niedzielę zabezpieczała wieczorny koncert WOŚP w Gdańsku. Decyzja została podjęta niezależnie od postępowania prokuratorskiego.

 

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Gdańsku poinformowała, że wszczęto odrębne śledztwo w sprawie prawidłowości organizacji i zabezpieczenia niedzielnego gdańskiego finału WOŚP.

msl/dro/paw/ PAP, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze