Asystent Pawła Adamowicza również trafił do szpitala. "Stan jest stabilny"

Polska
Asystent Pawła Adamowicza również trafił do szpitala. "Stan jest stabilny"
PAP/Adam Warżawa

Po ataku nożownika na prezydenta Gdańska, do szpitala trafił również 22-letni asystent Pawła Adamowicza, Michał Wlazło. "Nie był raniony, potrzebuje chwili głębszego odpoczynku, stan jest stabilny i dobry" - informował wiceprezydent miasta Piotr Kowalczuk. Współpracownik rannego prezydenta miał mieć problemy kardiologiczne. Według nieoficjalnych źródeł PAP, Wlazło wyszedł już ze szpitala.

Kowalczuk poinformował o sprawie na Facebooku. 

 

"Nie był raniony, potrzebuje chwili głębszego odpoczynku, stan jest stabilny i dobry. Proszę o niepodejmowanie prób kontaktu i pozwolenie na szybki powrót do pełni sił" - napisał o asystencie polityk.

 

"Dziennik Bałtycki" informował, że 22-letni Michał Wlazło "ma kłopoty z sercem". Asystent miał być na scenie 27. finału WOŚP w momencie gdy doszło do ataku na Adamowicza.

 

Ze źródeł zbliżonych do magistratu wynika, że asystent miał trafić do innego szpitala niż prezydent Adamowicz. Po zbadaniu przez lekarzy został w poniedziałek zwolniony do domu. 

 

"Dlatego właśnie zginął"

 

Podczas gdańskiego finału WOŚP o godz. 20, gdy odliczano czas do "Światełka do nieba" na scenę, na której był m.in. Adamowicz, wtargnął mężczyzna. Na nagraniu zdarzenia widać, jak przebiegł przez scenę, podbiegł do prezydenta Gdańska i uderzył go nożem. Później, chodząc po scenie, podniósł w górę ręce w geście zwycięstwa, ponownie podszedł do Adamowicza i zabrał mikrofon.


- Halo, halo. Nazywam się Stefan W., siedziałem niewinnie w więzieniu, Platforma Obywatelska mnie torturowała, dlatego właśnie zginął Adamowicz - krzyczał ze sceny, zanim obezwładnili go ochroniarze - wynika z filmów, na których zarejestrowano zdarzenie.


Na scenie reanimowano Adamowicza, potem przewieziono go do szpitala. Tam lekarze podjęli operację prezydenta Gdańska, która trwała pięć godzin.

 

Stan prezydenta jest ciężki


- Proszę państwa, pacjent żyje, chociaż jego stan jest bardzo, bardzo ciężki - poinformował w nocy z niedzieli na poniedziałek lekarz, który operował Adamowicza, doktor Tomasz Stefaniak.


Policja i prokuratura zaraz po zdarzeniu podjęły czynności w sprawie ataku na prezydenta miasta. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Gdańsku. Prokuratorzy uczestniczą we wszystkich czynnościach związanych ze zdarzeniem - na miejscu, w komendzie, gdzie składają zeznania świadkowie i w szpitalu, gdzie był operowany Adamowicz.


Według śledczych, napastnikiem jest 27-letni mieszkaniec Gdańska, karany wcześniej za napady na banki. Policja zawiozła go na badanie krwi, noc miał spędzić w policyjnej izbie zatrzymań.

zdr/hlk/ dziennikbaltycki.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze