Spędził ponad dobę w gruzach zawalonego budynku. Cudem uratowany chłopiec wraca do zdrowia

Polska

Ponad 30 godzin spędził na 25-stopniowym mrozie. Wania Fokin, 11-miesięczny chłopiec, utknął pod gruzami domu mieszkalnego w Magnitogorsku, na Uralu. Niemowlę doznało odmrożeń, miało uraz głowy, złamania, a także było wychłodzone. Chłopiec został przewieziony do szpitala w Moskwie. Lekarze walczą o zdrowie dziecka. Z każdym dniem jego stan się poprawia.

Od trzech dni Wania Fokin samodzielnie oddycha. Badania nie wykazały uszkodzeń mózgu. Ustabilizowała się praca nerek, dziecko reaguje emocjonalnie na otoczenie, uśmiecha się i kontaktuje się ze swoją matką. Jego życiu nic nie zagraża. Lekarze starają się teraz uratować odmrożoną nóżkę. Choć są ostrożni w prognozach, oceniają, że jest to możliwe.

 

Rodzina Fokinów mieszkała na czwartym piętrze budynku w Magnitogorsku, niedaleko granicy rosyjsko-kazachskiej. Do wybuchu i zawalenia się klatki schodowej w dziewięciopiętrowym bloku mieszkalnym doszło 31 grudnia ok. godz. 6 rano czasu miejscowego (godz. 2 w Polsce). W wyniku eksplozji całkowitemu lub częściowemu zniszczeniu uległo kilkadziesiąt mieszkań.

 

W czasie katastrofy ojciec chłopca był w pracy. Matkę obudził wybuch. Kobieta zdołała odgrzebać 3-letniego syna, ale młodszego - Wani - nie odnalazła. Udało się to dopiero ratownikom po 30 godzinach przeszukiwania gruzów.

 

Akcja ratownicza w zawalonym bloku zakończyła się po kilku dniach. Pod gruzami zginęło 39 osób.

ked/luq Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze