"Jakaś histeria zapanowała". Minister rolnictwa ws. odstrzału dzików

Polska

- Chory dzik (...) zanieczyszcza ściółkę. Wirus ASF z tego dzika może być przenoszony przez ptaki, szczury, jak i myszy, ponoć również przez owady - mówił w radiowej Trójce minister rolnictwa i rozwoju wsi Jan Krzysztof Ardanowski. Jego zdaniem, nie dojdzie do zagłady gatunku, a decyzja ws. odstrzału dzików jest "bardzo racjonalna". My nawet nie wiemy, ile tego dzika w Polsce jest - przyznał.

WWF Polska informowało, że Polski Związek Łowiecki (PZŁ), na polecenie ministra środowiska Henryka Kowalczyka, nałożył na swoje koła obowiązek zorganizowania skoordynowanych, wielkoobszarowych polowań na dziki w terminach 12-13, 19-20 i 26-27 stycznia. Zdaniem aktywistów, działania mają w drastyczny sposób ograniczyć populację dzików.

 

Według nich, zgoda ministra środowisk, na odstrzał dzików  w ramach walki z ASF, może jednak oznaczać wyeliminowanie tego gatunku z polskiej przyrody. Masowe zabijanie dzików, wpłynie na liczebność innych gatunków i paradoksalnie może przyczynić się do rozprzestrzenienia ASF - przekonują.

 

Minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski powiedział w czwartek w radiowej Trójce, że decyzja ministra Kowalczyka jest "bardzo racjonalna i odpowiada oczekiwaniom".

 

W reakcji na decyzji o odstrzale, ok. 300 naukowców zajmujących się m.in. ochroną środowiska zaapelowało do premiera o cofnięcie decyzji o odstrzale dzików. W wielu miastach zaplanowano demonstracje pod hasłem "Solidarni z dzikami".

 

- Jakaś histeria zapanowała - ocenił Ardanowski. - Nie widzę obiektywnych danych dotyczących odstrzału dzików - dodał.

 

"Niemcy odstrzelili ponad 800 tys. dzików"

 

Minister wyjaśnił, że według zaleceń Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności, "na terenie, gdzie choroba występuje, populacja powinna zostać zmniejszona do 1/10 na km2".

 

- Kraje, które obawiają się przyjścia choroby, która jest również przenoszona przy udziale ludzi, zabezpieczają się w ten sposób, że dokonują masowej depopulacji dzika - podkreślił Ardanowski.

 

Zaznaczył jednocześnie, że w Polsce nie dojdzie do zagłady gatunku. Nie potrafił jednak wskazać, ile dzików zostanie odstrzelonych. - My nawet nie wiemy, ile tego dzika w Polsce jest. Dane są mocno nieprecyzyjne - wyjaśnił. Jak dodał, szacunki wahają się między 200 tys. a nawet milionem osobników.

 

- Środowiska ekologiczne, które cenię i szanuję, bo chyba każdy wykazuje troskę o przyrodę, są bardzo przeciwne jakiemukolwiek odstrzałowi dzików - powiedział. Podkreślił jednocześnie, że Niemcy, "którzy dbają o swoją przyrodę, w ubiegłym roku odstrzelili ponad 800 tys. dzików".

 

"Wielkie skutki gospodarcze"

 

Szef resortu rolnictwa tłumaczył, że jeśli "chory dzik, który buchtuje na łące, jest w lesie i zanieczyszcza ściółkę, to wirus z tego dzika, padłego i żywego, może być przenoszony zarówno przez ptaki, szczury, myszy, ponoć również przez owady".

 

Minister stwierdził, że ASF "powoduje wielkie skutki gospodarcze". - Wiele krajów, trochę ze strachu przed chorobą, wstrzymuje import mięsa z krajów, w których ta choroba się pojawiła.

 

Ardanowski podkreślił również, że polowania nie będą się odbywały na terenie całego kraju. 

 

- Ja mówię to dość zdecydowanie, że do zwalczania ASF, żeby nie przewlekło się do głównych centrum hodowli świń, czyli Wielkopolski i Kujawsko-Pomorskiego, jest potrzebne ograniczenie (populacji - red.) - dodał.

 

"Postaram się przedstawić wszystkie argumenty"

 

W czwartek po południu prezydent Andrzej Duda ma spotkać z ministrami rolnictwa i środowiska oraz głównym lekarzem weterynarii Pawłem Niemczukiem. Rozmowa ma dotyczyć planowanego odstrzału dzików. Spotkanie ma się odbyć w Pałacu Prezydenckim.

 

Według rzecznika prezydenta Błażeja Spychalskiego, "prezydent przede wszystkim chce się dowiedzieć, jaka jest dokładnie sytuacja faktyczna, jeśli chodzi o odstrzał dzików". - Z jednej strony mamy informacje medialne, że 90 proc. populacji dzików chce się zlikwidować w Polsce, a z drugiej strony informacje, które pochodzą z okolic jednego i drugiego ministerstwa, że to jest absolutna nieprawda - powiedział. Spychalski w Radiu Plus.

 

- Prezydent odpowiada za całe społeczeństwo i nie może bagatelizować żadnych głosów. Postaram się przedstawić te wszystkie argumenty, o których mówię publicznie, że zwalczenie afrykańskiego pomoru (świń - red.) wymaga zmniejszenia ilości dzików w Polsce. Dementuję, że te polowania będą w całej Polsce - powiedział w radiowej Trójce Ardanowski.

zdr/dro/ Polskie Radio, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze