"Zmieńmy nazwę NBP na »Niech Blondynka Pozarabia«". Komentarze po konferencji NBP

Polska

- NBP to jest publiczna instytucja, a prezes NBP jest publicznym funkcjonariuszem państwa polskiego. To nie jest prywatny bank PiS, prywatny bank prezesa Adama Glapińskiego - podkreślił Słąwomir Neumann z PO, komentując środową konferencję prasową NBP. Rzecznik PSL Jakub Stefaniak stwierdził natomiast, że można by rozwinięcie skrótu Narodowego Banku Polskiego zmienić: »Niech Blondynka Pozarabia«".

Pod koniec grudnia ub.r. "Gazeta Wyborcza" napisała, że szefowa departamentu komunikacji i promocji Martyna Wojciechowska ma zarabiać ok. 65 tys. zł brutto z wszystkimi dodatkami. Do tych informacji odniosła się podczas środowej konferencji prasowej zastępca dyrektora departamentu kadr w NBP Ewa Raczko mówiąc, że żaden z dyrektorów w NBP nie otrzymuje powszechnie i nieprawdziwie podawanego w mediach miesięcznego wynagrodzenia w wys. ok. 65 tys. zł bądź wyższej. Podkreślała również, że budżet państwa nie jest obciążony kosztami gospodarki własnej NBP.

 

Raczko nie ujawniła jednak zarobków Wojciechowskiej. Konferencja wywołała natomiast wiele komentarzy, zarówno ze strony polityków opozycji jak i rządzących.

 

- Z uwagą zapoznałem się z konferencją prasową - jest to krok w dobrym kierunku, ponieważ wiemy coś więcej - skomentował senator PiS Jan Maria Jackowski.

 

Zaznaczył jednocześnie, że dalej oczekuje odpowiedzi na pytania, które skierował do prezesa NBP, bo podczas konferencji ich nie uzyskał.

 

- Dla mnie jest ważne, co będę miał napisane czarno na białym w odpowiedzi na konkretne pytania, jakie zadałem - wskazał Jackowski. Dodał, że "ze spokojem czeka" na odpowiedzi.

 

Ocenił również, że NBP mogło zorganizować taką konferencję wcześniej.

 

- Niepotrzebny był ten długi okres oczekiwania - stwierdził senator PiS. Jego zdaniem, środowa konferencja nie zakończy pytań i NBP "będzie musiał się zmierzyć" m.in. z dalszymi pytaniami o zarobki Wojciechowskiej.

 

Według niego sytuacja w NBP wymaga "pełnego wyjaśnienia opinii publicznej".

 

- Jest znana taka anegdota, że profesor statystyki utopił się w jeziorze, którego średnia głębokość wynosiła 10 cm - powiedział Jackowski, odnosząc się do danych dotyczących przeciętnego wynagrodzenia brutto na stanowisku dyrektora w NBP.

 

Beata Mazurek powiedziała dziennikarzom w Sejmie, że nie jest usatysfakcjonowana wyjaśnieniami Narodowego Banku Polskiego w sprawie wysokości zarobków. Jak dodała, środowa konferencja NBP nie wyczerpuje tematu.

 

Jak mówiła, jeśli chodzi o wynagrodzenia pracowników NBP, "w działaniu opozycji jest sprzeczność". - Z jednej strony domagają się ujawnienia tych zarobków, a z drugiej strony składają projekt ustawy do Sejmu, który daje podstawy prawne do tego, by te zarobki zostały ujawnione. Więc doskonale mają świadomość taką, że w świetle obowiązujących przepisów prawnych dzisiaj - jak rozumiem - zrobić tego nie można. Jak ustawa zostanie przyjęta, nie sądzę, by był z tym jakikolwiek proble" - mówiła Mazurek.

 

Rzeczniczka PiS oświadczyła też, że "jeżeli nie będzie przeszkód formalno-prawnych", PiS "z pewnością poprze" projekt ustawy autorstwa PO w sprawie jawności zarobków w NBP.

 

 

PO chce, by Sejm na najbliższym posiedzeniu uchwali ustawę dot. jawności zarobków w NBP

 

PO oczekuje, że na posiedzeniu Sejmu w przyszłym tygodniu zostanie uchwalona w trybie pilnym ustawa ws. jawności zarobków w NBP - oświadczył w środę szef klubu PO-KO Sławomir Neumann. Według niego "łupienie NBP" obciąża PiS i prezesa tej partii Jarosław Kaczyńskiego.

 

- Oczekujemy jako Platforma Obywatelska przyjęcia ustawy, której projekt wczoraj złożyliśmy u marszałka Sejmu - o jawności zarobków w Narodowym Banku Polskim - podkreślił Neumann na konferencji prasowej w Sejmie.

 

We wtorek PO złożyła projekt nowelizacji ustawy o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne, który zakłada m.in. zobowiązanie prezesa NBP, członków zarządu oraz osoby zajmujące kierownicze stanowiska w NBP do składania jawnych oświadczeń majątkowych.

 

- Oczekiwaliśmy i oczekujemy jawności tych zarobków. Co jest porażające szczególnie to, to że prezes Glapiński i dwie panie, które jego najbliższymi współpracowniczkami, nie mają problemów, mają dużo odwagi w braniu pensji sięgającej 60 tys. zł, ale żadna z tych osób nie ma odwagi stanąć i wyjaśnić Polakom, dlaczego tak wysokie pensje im się należą - oświadczył w środę przewodniczący klubu parlamentarnego PO-KO.

 

W jego ocenie Glapiński i jego współpracownice zasłoniły się zastępcą dyrektora departamentu kadr w NBP, która w środę "raczyła powiedzieć, że NBP to nie jest publiczna instytucja i zarobki mogą być niejawne". Zastępca dyrektora departamentu kadr w NBP Ewa Raczko poinformowała w środę, że żaden z dyrektorów w NBP nie otrzymuje miesięcznego wynagrodzenia w wys. ok. 65 tys. zł bądź wyższej.

 

Jak mówił Neumann, "NBP to jest publiczna instytucja, a prezes NBP jest publicznym funkcjonariuszem państwa polskiego". - To nie jest prywatny bank PiS, to nie jest prywatny bank prezesa Glapińskiego, tylko instytucja publiczna - podkreślił polityk PO.

 

Dodał, że jeżeli w NBP są zarobki sięgające 60 tys. zł., to PO chce wiedzieć, kto takie pensje otrzymuje. - Dzisiaj to jest apel do Jarosława Kaczyńskiego, nie do Adama Glapińskiego, bo - jak widać - on nie ma odwagi stanąć i powiedzieć, jakie są dzisiaj zarobki w NBP i kto ile zarabia - mówił szef klubu PO-KO.

 

Podkreślił, że to "Jarosław Kaczyński jest odpowiedzialny za to, że Adam Glapiński jest prezesem NBP; to Andrzej Duda jako prezydent wskazał tego kandydata Sejmowi do zaakceptowania". Według polityka PO teraz w sprawie NBP Andrzej Duda "jest w stanie tylko się uśmiechać i zazdrościć tych zarobków", ponieważ "wiadomo, że z funkcji prezydenta on dawno abdykował".

 

- Mówimy dzisiaj do Jarosława Kaczyńskiego: To pana, panie prezesie, odpowiedzialność. Łupienie instytucji publicznych przez ludzi związanych z PiS, to pana odpowiedzialność - oświadczył polityk PO. - Pana ministrowie z rządu PiS nie rozliczyli się z nagród, które przyznali sobie w poprzednich latach, nie pokazali Polakom, że zwrócili te nagrody do budżetu państwa" - dodał Neumann, zwracając się do szefa PiS. "Dzisiaj kolejna afera - łupienie NBP przez ludzi wskazanych przez pana, przez Adama Glapińskiego i jego współpracowników; to obciąża pana i Prawo i Sprawiedliwość, nikogo innego - podkreślił.

 

Neumann powtórzył, że ustawa ws. jawności zarobków w NBP musi zostać przyjęta. "Jak widać, tę stajnię Augiasza tylko w taki sposób można posprzątać. Nie macie odwagi sami tego zrobić, to będzie musiał to za was zrobić parlament" - podkreślił. "Nie może być tak, że traktuje się instytucje publiczne jako prywatne folwarki czy to prezesa czy partii rządzącej" - dodał.

 

Neumann przekonywał też, że Glapiński powinien zrezygnować z funkcji prezesa NBP, bo "tylko w ten sposób może przerwać upadek NBP, za który odpowiada"

 

Kukiz'15: z konferencji NBP wynika, że mamy w Polsce kolejną nadzwyczajną kastę, której "się należy"

 

 

Poseł Kukiz'15 Piotr Apel mówił podczas konferencji prasowej w Sejmie, że po konferencji można dojść do wniosku, że Glapiński "woli zasłaniać się kobietami, niż sam wyjść z otwarta przyłbicą i powiedzieć, jakich ludzi zatrudnia i na jakich stawkach".

 

- To jest kolejna zasłona dymna. Trudno nie odnieść wrażenia, że próbuje nam się mydlić oczy jawnością, a tymczasem unika się jasnej odpowiedzialności w postaci np. oświadczeń majątkowych. Jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, że (zarobki w wysokości) 65 tys. są faktem, dlatego, że pani kadrowa mówiła wyłącznie o średnich zarobkach a wszyscy wiedzą, że właściciel psa wraz ze swoim podopiecznym średnio mają trzy nogi, co jest oczywistą nieprawdą i oczywistą manipulacją - mówił Apel.

 

Zwrócił też uwagę na wypowiedź Raczko, która podkreślała, że budżet państwa nie jest obciążony kosztami gospodarki własnej NBP. - Pani kadrowa mówiła też, że to nie są publiczne pieniądze. Chcę powiedzieć wszystkim pracującym w NBP i prezesowi, że to są pieniądze nas wszystkich. To nie jest prywatny folwark, to nie jest miejsce, w którym może sobie robić, co chce, bo to są nasze pieniądze - rezerwy na których on zarabia, wypracowali Polacy a nie prezes Glapiński - oświadczył poseł Kukiz'15.

 

Poseł Kukiz'15 Jerzy Kozłowski stwierdził, że z konferencji wynika, że "mamy w Polsce kolejną, nadzwyczajną kastę, której się po prostu należy". - To dzisiaj powiedziała pani kadrowa - dodał.

 

- Nie można traktować NBP jak i spółek Skarbu Państwa, jako dojnych krów dla polityków związanych z PiS - podkreślił.

 

Posłowie zaznaczyli, że Kukiz'15 domaga się jawności konkursów osób zatrudnianych na stanowiska w instytucjach publicznych oraz obowiązku składania oświadczeń majątkowych osób zatrudnianych na kluczowych stanowiskach.

 

Stefaniak: zmieńmy nazwę NBP na "Niech Blondynka Pozarabia"

 

Rzecznik PSL Jakub Stefaniak odnosząc się do konferencji NBP ocenił w środę, że było to "swoiste wystąpienie kabaretowe". - Konferencja była tylko po to, żeby powiedzieć, że nic nie powiemy. Kluczowe pytania pozostały bez odpowiedzi, nadal nie wiemy ile zarabia pani Martyna Wojciechowska - podkreślił.

 

Stefaniak stwierdził, że mamy do czynienia z sytuacją, w której można by rozwinięcie skrótu NBP zmienić z "Narodowy Bank Polski na  »Niech Blondynka Pozarabia«". - Bo tak naprawdę dzisiaj poza tym, że według mediów te zarobki są gigantyczne nie dowiedzieliśmy się nic - powiedział rzecznik PSL.

 

Jego zdaniem tłumaczenie, że zarobki, czy wynagrodzenia nie są finansowane z pieniędzy budżetu państwa "to kpina z Polaków".

 

Konferencja NBP 

 

Jak podał NBP, przeciętne wynagrodzenie brutto na stanowisku dyrektora w NBP (ustalone w oparciu o PIT) wyniosło w: 2014 r. - 38 098 zł, 2015 r. - 37 110 zł, 2016 r. - 37 381 zł, 2017 r. - 37 069 zł, 2018 r. - 36 308 zł.

 

maw/jm/ml/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze