"Faszystowska etyka eksterminacji". Profesor Elżanowski o masowym odstrzale dzików

Polska

- Żyjemy w XXI w., jesteśmy po deklaracji świadomości ssaków i ptaków, a z drugiej strony mamy państwo europejskie, w którym dwaj ministrowie, na pozór cywilizowanego rządu, w ogóle nie liczą się ze zwierzętami i traktują je, jakby to były bakterie, muchy, karaluchy do absolutnego wyniszczenia za wszelką cenę - powiedział w programie "Polityka na Ostro" zoolog, prof. Andrzej Elżanowski.

WWF Polska informowało, że Polski Związek Łowiecki (PZŁ), na polecenie ministra środowiska, nałożył na swoje koła obowiązek zorganizowania skoordynowanych, wielkoobszarowych polowań na dziki w terminach 12-13, 19-20 i 26-27 stycznia br. Zdaniem ekologów, działania mają w drastyczny sposób ograniczyć populację dzików.


Według nich, zgoda ministra środowisk, na odstrzał dzików, jako forma walki z ASF, może jednak oznaczać wyeliminowanie tego gatunku z polskiej przyrody. Masowe zabijanie dzików, wpłynie na liczebność innych gatunków i paradoksalnie może przyczynić się do rozprzestrzenienia ASF.


- To, że to nie jest rzeź, to mówi minister, który właśnie uznał za specjalny priorytet zabijanie loch. Może to sprawa osobliwej definicji rzezi ministra środowiska Henryka Kowalczyka - stwierdził w rozmowie z Agnieszką Gozdyrą prof. Elżanowski.


Jego zdaniem wybicie dzików jest "nieskuteczne, brutalne, nieetyczne i jednocześnie głupie". - I to mówią nie tylko ekolodzy-aktywiści, ale ekologowie populacji ssaków z Polskiej Akademii Nauk - podkreślił.


- Wybijanie wszystkich dzików do gęstości jednego osobnika na 10 km kwadratowych jest zupełnie niepotrzebne, nieskuteczne i nie zabezpiecza przed ASF, który i tak pozostanie w tym środowisku - tłumaczył profesor.


- Ja z całą odpowiedzialnością nazywam to faszystowską etyką eksterminacji niepożądanych, wszelkimi środkami, bez względu na jakiekolwiek etyczne względy - powiedział.


"Kieruje się pan sercem, nie rozumem"


- Ciężko mi się zgodzić z tym, co pan mówi - odpowiedział Michał Kołodziejczak z Agro Unii. – Broni pan dzików, kieruje się sercem, a nie rozumem, a w przyrodzie ważna jest równowaga. Tak bardzo, jak ekolodzy bronią dzików, chcielibyśmy, żeby zaczęli bronić polskich gospodarstw rodzinnych i polskich świń - dodał.


Na pytanie, czy zgadza się z ministrami środowiska i rolnictwa, co do masowego odstrzału dzików, Kołodziejczak odpowiedział: "trzeba zabić tyle, żeby w przyrodzie była równowaga, żeby ASF przestał się rozprzestrzeniać".

 

Świnie rażone prądem i gazowane. Drastyczne nagrania

 

Kołodziejczak pokazał w programie filmy nagrywane przez członków Agro Unii, na których widać, jak zabijane są świnie. - To jest praktyka codzienna. Robią to pracownicy inspekcji weterynaryjnej, oni pracują na zlecenie powiatowego lekarza weterynarii - poinformował.


Na drastycznych nagraniach widać, jak świnie są ogłuszane prądem, gazowane i usypiane. - Rolnicy jasno mówią, że ta dawka środka usypiającego jest za mała. Te świnie nie zdążą umrzeć i są na żywca rozcinane, wycinane są organy, one się wykrwawiają - opisywał Kołodziejczak.


- Nasi rolnicy wysyłali dokumenty do różnych organizacji, żeby się ekologowie tą sprawą zajęli, ale najwyraźniej ekonomicznie się to komuś nie zgadzało - dodał.


Jak podkreślił, "rolnicy za brak przestrzegania bioasekuracji płacą bardzo wysoką cenę, bo nie dostają pieniędzy za te świnie, które są wybijane, a przychodzi weterynaria, od której decyzji nie ma jakiegokolwiek odwołania i to jest straszne".

 

 

"Odstrzały zgodne z planami łowieckimi"


- W styczniu polowania na dziki odbędą się na terenie trzech województw - powiedział w środę minister środowiska Henryk Kowalczyk. Jak dodał, w ten sposób ma zostać stworzona strefa buforowa pomiędzy terenem, gdzie występuje ASF, a obszarami gdzie tej choroby nie ma.

 

- Linia demarkacyjna przebiega przez województwa warmińsko-mazurskie, mazowieckie i lubelskie - powiedział Kowalczyk w trakcie briefingu w Sejmie. - Powiatów, gdzie polowania zaplanowano, nie chciałbym podawać, aby tam nie było protestów, płoszenia dzików - dodał.

 

W czasie briefingu Kowalczyka przez Sejmem protestowała grupa młodych ludzi przeciwko "rządowemu projektowi zakładającemu depopulację gatunku dzika". - Protestujemy także przeciwko metodom zwalczania ASF - mówili protestujący.

 

Kowalczyk odniósł się do protestów, przypominając, że nie ma żadnych rządowych planów eliminacji dzików. - Jest realizacja planu łowieckiego, odstrzały są zgodne z zatwierdzonymi planami łowieckimi - podał.

 

"Populacja będzie taka sama jak w poprzednich latach"


Jak przypomniał Kowalczyk, w poprzednich latach odstrzał dzików wynosił ponad 300 tys. - W sezonie 2015-2016 to było 341 tys., w sezonie 2016-2017 - 310 tys., a w sezonie 2017-2018 - 308 tys. - przypomniał minister. - W obecnym sezonie, który się jeszcze nie zakończył, odstrzelono 168 tys. dzików - powiedział. - Przewidywany odstrzał w sezonie, który trwa od 1 kwietnia 2018 do końca marca 2019 roku, to będzie ok. 200 tys. dzików - podał Kowalczyk.

 

- Populacja po odstrzale, szacowana na koniec marca będzie wynosiła ok. 250 tys. dzików. Będzie taka sama, jak w poprzednich latach - zaznaczył Kowalczyk. Minister przypomniał, że populacja dzików w Polsce odradza się w sposób wyjątkowo dobry. - Co roku przyrost jest rzędu 200 proc. - podał.

 

Wzmożone polowania na dziki mają odbyć się 12, 19 i 26 stycznia.

 

W Polsce od połowy lutego 2014 roku wykryto 3317 przypadków ASF u dzików i 213 ognisk choroby u świń. Od końca września ub.r. nie wykryto żadnego nowego ogniska choroby u trzody chlewnej.

 

 

"Odstrzał potrzebny ze względu na ASF" 

 

"Ze względu na dotychczasowe straty oraz biorąc pod uwagę realne zagrożenie rozprzestrzeniania się tej choroby u dzików poza obszary objęte restrykcjami, jak również uwzględniając realne zagrożenie wystąpienia kolejnych ognisk ASF w gospodarstwach uznano za konieczne podjęcie zdecydowanych działań w zakresie ograniczania liczebności dzików" - napisał w komunikacie Główny Lekarz Weterynarii Paweł Niemczuk.

 

Oznacza to zintensyfikowanie odstrzału dzików zarówno w ramach łowieckich planów gospodarczych, jak i w ramach odstrzału sanitarnego, czyli zbiorowych skoordynowanych polowań tzw. "wielkoobszarowych".

 

Według głównego lekarza weterynarii, prowadzenie odstrzału dzików w formie polowań skoordynowanych jest jednym z elementów zwalczania ASF, obok działań takich jak m.in. usuwanie zwłok padłych dzików, przestrzeganie zasad bioasekuracji przez producentów świń i myśliwych czy regulacja wielkości populacji dzików w ramach polowań indywidualnych.

 

Teren przeprowadzenia odstrzału sanitarnego dzików w ramach polowań skoordynowanych, obejmuje niektóre obwody łowieckie zlokalizowane na zachód od strefy tzw. cichych polowań w województwach: pomorskim, warmińsko-mazurskim, podlaskim, mazowieckim, łódzkim, świętokrzyskim, lubelskim i podkarpackim.

 

Konieczność wprowadzenia intensywnych polowań zbiorowych na dziki - jak tłumaczy Inspekcja Weterynaryjna - podyktowana jest tym, że dziki są głównym rezerwuarem wirusa ASF w środowisku, a z gmin, gdzie występuje ASF nie można eksportować świń i ich mięsa. Obecnie obszar uznany za teren występowania ASF u dzików, obejmuje 347 gmin.

 

Jak zaznacza Inspekcja Weterynaryjna, afrykański pomór świń nie jest zagrożeniem dla zdrowia człowieka, ale powoduje ona ogromne straty gospodarcze.

prz/luq/ Polsat News, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze