Bośniaccy Serbowie obchodzą nielegalne "święto narodowe"

Świat

Bośniaccy Serbowie obchodzą w środę "święto narodowe", w rocznicę proklamowania w 1992 roku samozwańczej Republiki Serbskiej w Bośni i Hercegowinie. Bośniacy i Chorwaci uznają to święto za niekonstytucyjne i jego obchody odbierają jako prowokację.

Trzy miesiące po jednostronnym proklamowaniu przez bośniackich Serbów samozwańczej republiki w Bośni i Hercegowinie (BiH) wybuchła wojna, która trwała do 1995 roku i pochłonęła życie 100 tys. osób, a 2 ponad mln ludzi wygnała z domów.

 

Trybunał Konstytucyjny BiH pod koniec 2015 roku ogłosił, że świętowanie 9 stycznia przez bośniackich Serbów jest dyskryminujące wobec pozostałych grup narodowych Bośni i Hercegowiny, a także zażądał, aby w tej sytuacji zmieniono datę na inną. Na początku września 2016 roku Trybunał podtrzymał swe stanowisko i wezwał rząd obecnej Republiki Serbskiej w BiH, aby nie przeprowadzał referendum w tej sprawie.

 

Na mocy porozumienia pokojowego z Dayton z końca 1995 roku Bośnię i Hercegowinę tworzą obecnie Republika Serbska (RS) i Federacja BiH zamieszkana przez Bośniaków (Muzułmanów) i Chorwatów. Obie jednostki połączone są słabym rządem centralnym z siedzibą w Sarajewie. W Republice Serbskiej mieszka jedna trzecia z 3,5 mln mieszkańców BiH.

 

"Czasem trzeba zaakceptować taką rzeczywistość"

 

Obchody 27. rocznicy utworzenia Republiki Serbskiej rozpoczęły się we wtorek w jej stolicy, Banja Luce, od złożenia wieńców u stóp pomnika Poległych Żołnierzy Armii Republiki Serbskiej przez byłego prezydenta RS Milorada Dodika, od listopada przedstawiciela Serbów w trzyosobowym Prezydium BiH, któremu obecnie przewodniczy. W uroczystościach brała tez udział obecna prezydent RS Żeljka Cvijanović.

 

- Czasem trzeba zaakceptować rzeczywistość. Tak jak my znosimy Bośnię, tak oni muszą się do nas przyzwyczaić - powiedział Dodik. Dodał, że Republika Serbska "w coraz większym stopniu staje się państwem" i dowiedzie tego dzięki swojemu potencjałowi.

 

Obecna na obchodach premier Serbii Ana Brnabić podkreśliła, że stosunki Belgradu z Republiką Serbską "wykraczają poza formalne ramy zwykłej współpracy dwustronnej i są znacznie bardziej pogłębione niż kontakty dyplomatyczne". Zapewniła przy tym, że Serbia "mądrze respektuje swoje międzynarodowe zobowiązania, porozumienie pokojowe z Dayton".

 

- Nie zapominając o przeszłości, która nie może się powtórzyć, musimy zwrócić się ku przyszłości: do współpracy, pokoju i stabilności oraz do troski o przyszłe pokolenia (..) i lepszej dla nich przyszłości - dodała.

 

"W Bośni zostały wtedy popełnione zbrodnie"

 

Jako "kłamstwo" ocenił ochody w Banja Luce wiceprezydent Republiki Serbskiej, reprezentujący mieszkających tam Bośniaków, Ramiz Salkić. Według niego 9 stycznia powinien być "dniem pamięci ofiar". - Prawda jest taka, że w imieniu tej Republiki Serbskiej w Bośni zostały popełnione zbrodnie - powiedział Salkić, cytowany przez agencję Fena.

 

Partia Akcji Demokratycznej (SDA) Bakira Izetbegovicia, bośniackiego członka Prezydium BiH, oceniła, że Dodik dopuścił się prowokacji w swoim przemówieniu, określił bowiem Drinę jako rzekę serbską, choć jest ona rzeką graniczną między BiH a Serbią. SDA oświadczyła, że Dodik "popadł głęboko w retorykę wielkomocarstwowych idei, które w XX wieku doprowadziły do masakry niewinnych cywili, których jedyną winą było to, że nie byli Serbami.

 

W obchodach w Banja Luce wzięła też udział delegacja Serbskiej Listy - ugrupowania serbskiej mniejszości w Kosowie, z przewodniczącym Goranem Rakiciem na czele.

 

Prawosławni wierni wraz z politykami licznie uczestniczyli w mszy przed soborem Chrystusa Zbawiciela w Banja Luce, odprawionej przez serbskiego patriarchę Ireneusza w środę rano, trzeciego dnia świąt Bożego Narodzenia według kalendarza juliańskiego.

bas/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze