Śmierć w escape roomie w Koszalinie. Co wiadomo - ustalenia strażaków i śledczych

Polska

W pokoju zagadek w Koszalinie, w którym w pożarze zginęło pięć nastolatek, nie było właściwego ogrzewania ani dróg ewakuacyjnych - ustaliła prokuratura. To na tej podstawie Miłoszowi S., zarządcy escape roomu, postawiono w poniedziałek zarzut umyślnego stworzenia niebezpieczeństwa wybuchu pożaru i nieumyślnego doprowadzenia do śmierci, a sąd zdecydował o trzymiesięcznym areszcie wobec 28-latka.

Do pożaru w escape roomie przy ul. Piłsudskiego 88 doszło w piątek po godz. 17. Śledczy wstępnie ustalili, że powodem mogła być nieszczelność butli z gazem podłączonej do urządzenia grzewczego. Gdy w jednym z pomieszczeń pojawił się ogień, w pokoju zagadek było pięć 15-letnich dziewcząt.

 

"Dziwne odgłosy z butli z gazem"

 

25-letni pracownik firmy, który był w pomieszczeniu obok, zeznał, że na chwilę przed wybuchem pożaru słyszał dziwne odgłosy z butli z gazem i czuł woń gazu. Podszedł do butli i w tym momencie nastąpił wybuch i pojawił się ogień.

 

Mężczyzna przekonywał, że z powodu silnego ognia, nie mógł przejść do pokoju, w którym były piętnastolatki. Sam poparzony wybiegł z budynku, wołając o pomoc. 

 

Komenda Miejska PSP w Koszalinie otrzymała zgłoszenie pożarze o godz. 17:15. Jak informuje, po minucie z jednostki wyjechały 3 samochody straży pożarnej i dotarły na miejsce zdarzenia po 4 minutach.

 

Po 10 minutach od przybycia, pożar został ugaszony, natomiast po 15 minutach wydobyto ciała ofiar. Sekcja zwłok wykazała, że wszystkie nastolatki zmarły w wyniku zaczadzenia. 

 

Drzwi były zamknięte

 

Z oględzin i wstępnych ustaleń strażaków, biegłych i śledczych wynika, że w obiekcie nie było zapewnionej drogi ewakuacyjnej, a drzwi ewakuacyjne były zamknięte. Budynek był ogrzewany piecykami elektrycznymi oraz gazem z butli.

 

- Gdyby przepisy ewakuacyjne były spełnione, a drzwi drożne, prawdopodobnie te dziewczęta by przeżyły - mówi komendant główny PSP gen. bryg. Leszek Suski.

 

To Miłosz S. miał "budować pomieszczenia tej działalności i mieć wpływ na projektowanie oraz wyposażanie" escape roomu. Wg prokuratury, miał on orientację co do wyposażenia pomieszczeń i tego, w jaki sposób będą one zagospodarowane.

 

Te m.in. ustalenia stały się powodem postawienia Miłoszowi S. zarzutu umyślnego stworzenia niebezpieczeństwa wybuchu pożaru i nieumyślnego doprowadzenia do śmierci.

 

"To on wyposażył pomieszczenie"

 

- Mamy jako podstawę tego zarzutu stwierdzenie, że pan podejrzany był osobą faktycznie wykonującą czynności w ramach działalności gospodarczej, którą zgłosiła do ewidencji jego najbliższa krewna i był osobą, która przygotowywała wyposażenie pomieszczeń w tych różnego rodzaju pokojach zagadek. I nie zwrócił uwagi na to, że nie ma tam właściwego ogrzewania tych obiektów, i że nie ma tam przede wszystkim dróg ewakuacyjnych, które w razie jakiegoś niebezpieczeństwa pozwalałaby uczestnikom opuszczać pomieszczenie rozrywki -  argumentował prokurator Ryszard Gąsiorowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie.

  

W piątek prokuratura przesłuchała właścicielkę budynku, która - jak ustalono - "nie była osobą prowadzącą działalność escape roomu". - Ona tylko, mając budynek, po prostu wynajęła go - wyjaśnił Gąsiorowski.

 

W piątek wieczorem policja zatrzymała Miłosza S. Jego obrońcy - Wiesław Breliński i Wojciech Janus - poinformowali, że 28-latek odmówił składania wyjaśnień. Dodali także, że jest zrozpaczony tym, co się stało i nie przyznaje się do zarzutu.

 

"Na skraju załamania psychicznego"

 

- Nie złożył wyjaśnień z uwagi na to, że nie jest w stanie psychicznie znieść tego ciężaru, który na niego spadł. To powoduje sytuację taką, że nie był w stanie odnieść się do niczego, co jest podstawą stawianego mu zarzutu. Złożył jednak kondolencje rodzinom ofiar - powiedział adwokat Breliński.

 

Dodał, że mężczyzna "jest na skraju załamania psychicznego w związku z tym, co się stało". - On chce składać wyjaśnienia, tylko dajmy mu szansę - powiedział mec. Breliński.

 

W sobotę prokuratura przesłuchała babcię Miłosza S., która przy ul. Piłsudskiego 88 zarejestrowała działalność gospodarczą i prowadziła escape room w wynajętym budynku.

 

Gąsiorowski poinformował, że "nie usłyszała zarzutów, została przesłuchana w charakterze świadka". Przyznała, że gdy rozpoczęła starania o zarejestrowanie działalności gospodarczej, "krewny w tym jej bardzo pomagał".

 

Stwierdziła, że w prowadzeniu działalności pomagały jej inne osoby z rodziny oraz pracownik, "ten poparzony mężczyzna, który w dniu zdarzenia był na miejscu".

 

Zarzut i areszt

 

Prokuratura w niedzielę postawiła 28-latkowi zarzut umyślnego stworzenia niebezpieczeństwa wybuchu pożaru w escape roomie i nieumyślnego doprowadzenia do śmierci osób, które zginęły w pożarze. Czyn ten jest zagrożony karą do 8 lat więzienia.

 

W poniedziałek Sąd Rejonowy w Koszalinie uwzględnił wniosek prokuratury i zastosował wobec Miłosza S. areszt tymczasowy na okres trzech miesięcy. Decyzja zapadła na posiedzeniu niejawnym. Nie wiadomo, czy podejrzany złożył zeznania. 

- Wniosek prokuratora rejonowego  w Koszalinie (o areszt - red.) opierał się na kilku przesłankach, które zdaniem prokuratury nakazywały stosować środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania i większość z tych przesłanek sąd przyjął za istniejące. W szczególności zwrócił uwagę na dwie potrzeby: prawidłowego zabezpieczenia toczącego się postępowania, omawiając szeroko grupę dowodów, które już zostały zebrane, wskazując, że nie jest to postępowanie zakończone i wymagać będzie jeszcze wielu czynności procesowych. Jako drugą z przesłanek sąd w Koszalinie wskazał zagrożenie surową karą - poinformował prokurator Gąsiorowski.

  

- Śledczy zabezpieczyli m.in. elementy ogrzewania budynku i monitoringu - mówił komendant główny Policji gen. insp. Jarosław Szymczyk.

 

W obiekcie był monitoring, którego zapis prokuratura stara się odczytać.

 

Ponad 1100 escape roomów w Polsce

 

W Polsce jest ok. 1100 escape roomów - prawdopodobnie najwięcej w Europie. Obecnie takie miejsca podlegają tym samym przepisom co wesołe miasteczka. 

 

Szef MSWiA Joachim Brudziński zlecił komendantowi głównemu PSP gen. Leszkowi Suskiemu przeprowadzenie kontroli przeciwpożarowych we wszystkich pokojach zagadek w kraju. Dotychczas skontrolowano 325 escape roomów. 26 obiektów, w których wykryto największe nieprawidłowości zostało zamknięte.

 

Jak powiedział w niedzielę szef MSWiA Joachim Brudziński, analiza wpisów na portalach branżowych i społecznościowych dowodzi, że zarówno rodzice dzieci jak i uczestnicy zabaw w koszalińskim escape roomie pisali o swoich zastrzeżeniach. - Zaskakujące jest to, że nikt nie zdecydował się tych zastrzeżeń zgłosić Państwowej Straży Pożarnej, Inspekcji Nadzoru Budowlanego, ani policji - mówił szef MSWiA. 

 

 

 

msl/ PAP, polsatnews.pl, fot: PAP/Marcin Bielecki

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze