"To nie ma być redukcja populacji, to ma być masakra". Myśliwy przeciwko rzezi dzików

Polska
"To nie ma być redukcja populacji, to ma być masakra". Myśliwy przeciwko rzezi dzików
Pixabay.com

Od 12 stycznia rozpoczynają się "wieloobszarowe, zbiorowe i zsynchronizowane polowania" na dziki. Do końca lutego myśliwi mają ich zastrzelić nawet 210 tysięcy. "Ktoś z chorą głową postanowił, że mają być wystrzelane wszystkie dziki" - stwierdził Marek Porczak, członek Koła Łowieckiego Ostoja w Jarosławiu. Opublikował on list, w którym nawołuje myśliwych do bojkotu zbiorowych polowań.

Rzeź dzików ma zapobiec rozprzestrzenianiu się afrykańskiego pomoru świń (ASF) i jest odpowiedzią ministerstwa środowiska na protesty rolników po aferze dotyczącej sprowadzania do Polski świń z Litwy, z tzw. czerwonej strefy ASF.

 

Zaplanowana likwidacja dzików

 

Zarządy kół łowieckich zobowiązane są przez Polski Związek Łowiecki do zorganizowania polowań zbiorowych na dziki w dniach 12-13, 19-20 oraz 26-27 stycznia. Do końca lutego myśliwi mają zastrzelić do 210 tysięcy dzików, co oznacza, że ma być wybita niemal cała populacja tych zwierząt.

 

- Jeżeli nie dokonamy depopulacji dzików na terenach objętych afrykańskim pomorem świń, to choroba nie zostanie opanowana - powiedział minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski. Dodał, że sama bioasekuracja gospodarstw nie wystarcza, konieczne jest także eliminowanie wirusa z przyrody.

 

Z decyzją taką nie zgadza się m.in. Marek Porczak, członek Koła Łowieckiego Ostoja w Jarosławiu, autor apelu do myśliwych.

 

 

"To nie ma być odstrzał, to nie ma być pozyskanie, to nie ma być redukcja populacji, to ma być masakra. Ktoś z chorą głową postanowił, że mają być wystrzelane wszystkie dziki, łącznie z prośnymi lochami jak również takie, które już prowadzą młode. Co gorsze, kusi się nas pieniędzmi za tego typu odstrzały" - pisze. Wyjaśnia, że odstrzał wszystkich dzików nie rozwiąże problemu z afrykańskim pomorem świń. Tego samego zdania są autorzy akcji "Nie dla masowego odstrzału dzików!".

 

Petycja do ministra Kowalczyka

 

Informacja o zorganizowanym wybijaniu dzików oburzyła wiele osób. Na internetowej stronie Petycje Obywatelskie Avazz trwa akcja "Nie dla masowego odstrzału dzików!". Petycja, pod którą podpisało się już ponad 50 tys. osób, ma zostać przekazana ministrowi środowiska Henrykowi Kowalczykowi.

 

"Wobec krytyki ze strony naukowców i braku jakichkolwiek dowodów potwierdzających, że masowe wybijanie tych zwierząt zredukuje w znaczący sposób ASF, żądamy natychmiastowej zmiany decyzji w tej sprawie. Konsekwencją tej skandalicznej akcji będą nieodwracalne skutki nie tylko dla tego gatunku w naszym regionie, ale i dla środowiska naturalnego na tym obszarze. Niech zwycięży rozsądek i nauka, a nie polityka i lobby myśliwskie!" - napisali autorzy petycji. 

 

Do sprawy odniósł się również były premier Włodzimierz Cimoszewicz. Na swoim profilu w mediach społecznościowych napisał, że "realne powstrzymanie epidemii jest możliwe tylko przez kilkuletnią likwidację trzody chlewnej". Dodaje, że ceną masowego wybicia dzików będą straty dla lasów naturalnych.

 

"To prawda,ze kilka lat temu dziki z Białorusi przyniosły ASF do Polski, ale od dawna to nie dziki, ale ludzie przenoszą tę chorobę do regionów oddalonych od wschodniej granicy" - twierdzi Włodzimierz Cimoszewicz.

 

 

 

las/hlk/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze