Francja: szef MSW wzywa do poszanowania prawa w związku z protestami "żółtych kamizelek"

Świat

Szef MSW Francji Christophe Castaner zaapelował w sobotę o odpowiedzialność i poszanowanie prawa. Wcześniej w Paryżu, gdzie trwa protest "żółtych kamizelek", doszło do starć między demonstrantami a policją. Manifestacje odbywają się w wielu miejscach we Francji.

Castaner poinformował na Twitterze, że po doniesieniach o starciach zwołał naradę przedstawicieli sił bezpieczeństwa.

 

- Apeluję do wszystkich o odpowiedzialność i poszanowanie prawa - dodał minister.

 

Demonstracje odbywają się w ósmą już z rzędu sobotę protestu członków ruchu "żółte kamizelki" przeciwko rosnącym kosztom utrzymania we Francji. Policja poinformowała, że według danych z godz. 15 w całym kraju w demonstracjach bierze udział ok. 25 tys. ludzi.

 

"Wrogie hasła w kierunku mediów"  

 

Wczesnym popołudniem w czasie manifestacji w Paryżu w pobliżu merostwa zakapturzeni manifestanci zaczęli rzucać butelkami i kamieniami w funkcjonariuszy, którzy odpowiedzieli gazem łzawiącym. Policja ponownie użyła gazu, gdy około 40 minut później część protestujących usiłowała przejść przez most, zmieniając planowaną wcześniej trasę marszu spod merostwa do budynku Zgromadzenia Narodowego, niższej izby parlamentu.

 

Agencja EFE podkreśla, że poza tymi incydentami większość uczestników demonstrowała pokojowo. W stolicy Francji protestuje około 4 tys. ludzi. Do krótkiej manifestacji doszło również przed siedzibą agencji prasowej AFP, gdzie "żółte kamizelki" skandowały hasła wrogie wobec mediów.

 

W protestach w Rouen, na północnym zachodzie kraju, wzięło udział 1-2 tys. ludzi. W kierunku jednego z manifestantów funkcjonariusze wystrzelili gumowy pocisk i co najmniej dwie osoby zostały zatrzymane. Na głównej ulicy miasta z koszów na śmiecie i materiałów budowlanych demonstranci utworzyli dwie barykady; jedna z nich została podpalona.

 

Manifestacje odbywały się także w Montpellier, Marsylii, Tuluzie, Lyonie czy w Bordeaux, gdzie pokojowo maszerowało ok. 4,6 tys. ludzi. Jak mówił w rozmowie z AFP przedstawiciel policji, sytuacja szczególnie napięta jest w Paryżu, nieco mniej - w leżącym niedaleko stolicy Beauvais. Do prób wtargnięcia do prefektur doszło m.in. w Montpellier i Troyes, a do sądu - w Awinionie.

 

Niezadowolenie z prezydentury Macrona 

 

"Żółte kamizelki" to demonstrujący od połowy listopada ruch osób sprzeciwiających się rosnącym kosztom utrzymania. Oprócz rezygnacji z planowanej na 1 stycznia 2019 roku podwyżki podatków od paliwa, z której rząd już się wycofał, protestujący domagają się podniesienia płac, emerytur czy zasiłków dla bezrobotnych, zgłaszają też żądania polityczne, w tym dymisji prezydenta Francji Emmanuela Macrona.

 

Od początku fali demonstracji w wyniku wypadków w pobliżu organizowanych przez "żółte kamizelki" blokad dróg zginęło 10 osób, a około 1500 odniosło rany, w tym 50 poważne.

 

AFP ocenia, że ósma sobota demonstracji jest "testem" dla ruchu, który w ostatnich tygodniach nieco słabnie.

maw/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze