Prezes Czeskiego Urzędu Górniczego: wejście w otamowany rejon kopalni możliwe za kilka miesięcy

Świat
Prezes Czeskiego Urzędu Górniczego: wejście w otamowany rejon kopalni możliwe za kilka miesięcy
PAP/Andrzej Grygiel

- Możliwość bezpiecznego wejścia w otamowany rejon kopalni CSM Stonawa, gdzie wciąż są ciała 9 górników zabitych przez wybuch metanu, może pojawić się nawet za 2-3 miesiące lub później - powiedział prezes Czeskiego Urzędu Górniczego (Cesky Bansky Urad - CBU) Martin Sztemberka. W czwartek wznowiono wydobycie węgla w kopalni.

- W czeskiej kopalni CSM w Stonawie koło Karwiny, gdzie przed tygodniem zginęło 13 górników, w tym 12 Polaków, wznowiono wydobycie węgla - powiedział w czwartek agencji CTK rzecznik Kopalń Ostrawsko-Karwińskich (OKD) Ivo Czelechovsky.

 

Rejon katastrofy odcinają tamy, za którymi panuje wysokie, grożące wybuchem stężenie gazów. Czelechovsky poinformował, że pracę na pierwszej zmianie podjęło 370 górników. W ciągu dnia zmieni się 600 osób.

 

- To niedobra praca i stała się tragedia. Wciąż ryzykujemy - mówił agencji CTK jeden z górników, który przyznał, że zastanawiał się nad zmianą zatrudnienia. - To takie nieprzyjemne uczucie. Wszyscy zastanawiamy się, co zastaniemy na dole, co się dzisiaj wydarzy - powiedział inny górnik z porannej zmiany.

 

Bezpieczne wejście w otamowany teren

 

Prezes CBU zapewnił, że wszystkie okoliczności tragedii w kopalni zostaną do końca wyjaśnione. Do udziału w ustalaniu przyczyn katastrofy zaproszono prezesa polskiego Wyższego Urzędu Górniczego (WUG) dr. Adama Mirka oraz dyrektora w tym urzędzie Zbigniewa Rawickiego.

 

W czwartek przedstawiciele strony polskiej spotkali się w Ostrawie z szefem CBU oraz kierownictwem okręgowego urzędu górniczego w tym mieście, który - zgodnie z czeskimi przepisami - zaraz po katastrofie wszczął postępowanie wyjaśniające w sprawie jej przyczyn i okoliczności. W skład zajmującego się tym zespołu wchodzą, oprócz przedstawicieli czeskiego nadzoru górniczego, także związkowcy oraz - jako obserwatorzy - przedstawiciele kopalni. W miarę potrzeb w prace będą też angażowani eksperci.

 

- Chcemy do końca wyjaśnić wszystkie przyczyny i okoliczności tego wypadku - taki jest nasz cel i wierzę, że tak się stanie - powiedział prezes Sztemberka, oceniając, iż jeżeli do katastrofy przyczyniły się jakieś błędy lub naruszenie przepisów bezpieczeństwa, komisja będzie w stanie to wykryć.

 

Przesłuchania świadków

 

Prezes CBU poinformował, że w przyszłym tygodniu mają rozpocząć się przesłuchania świadków wypadku - w tym - w miarę możliwości - górników, którzy przeżyli zapalenie i wybuch metanu. Sztemberka zastrzegł, że terminy przesłuchań będą zależały m.in. od stanu zdrowia górników - być może przesłuchanie części z nich trzeba będzie odłożyć. Na pewno w przyszłym tygodniu przesłuchani będą ratownicy uczestniczący w akcji po katastrofie.

 

Martin Sztemberka potwierdził, że obecnie akcja ratownicza w kopalni CSM Stonawa została formalnie zakończona, a rejon pożaru został odizolowany od pozostałych wyrobisk specjalnymi tamami.

 

- Musimy czekać, aż warunki za tamami - przede wszystkim skład atmosfery i temperatura - będą takie, by można było bezpiecznie tam wejść. Wejście będzie możliwe tylko za pozwoleniem okręgowego urzędu górniczego - wyjaśnił prezes CBU, wskazując, iż kopalnia zwróci się do urzędu o taką zgodę, gdy - na podstawie prowadzonych stale pomiarów - uzna warunki za bezpieczne.

 

"Dopiero wtedy ratownicy będą mogli wejść po ciała górników. Oprócz ratowników, jako pierwsza wejdzie do tego rejonu także komisja okręgowego urzędu górniczego, by dokonać oględzin w ramach wizji lokalnej" - powiedział Martin Sztemberka.

 

Pytany, czy spodziewa się, iż na możliwość wejścia w otamowany rejon trzeba będzie czekać - jak sugerowali wcześniej przedstawiciele kopalni - co najmniej 3-4 tygodnie, prezes CBU ocenił, że byłaby to bardzo optymistyczna prognoza. - Może to być dwa, trzy miesiące, o ile nie dłużej - powiedział Sztemberka, przypominając, że rejon podziemnego pożaru z reguły uważa się w za w pełni bezpieczny po ok. pół roku od zdarzenia. 

 

Stan rannych przebywających w szpitalu - bez zmian

 

Rzeczniczka szpitala w Ostrawie Nada Chattova poinformowała, że stan rannych górników nie zmienił się. 

 

- Trudno zakładać, że stan rannego zasadniczo zmieni się z dnia na dzień. Leczenie będzie długotrwałe - podkreśliła rzeczniczka.

 

Jak przekazała Chattova, ordynator Kliniki Medycyny Rekonstrukcyjnej Ladislav Petrasz jest zdania, że jest zbyt wcześnie, by mówić o poprawie lub pogorszeniu się stanu zdrowia rannego. - Ordynator uważa, że są niewielkie postępy, które pozwalają na optymizm - powiedziała Chattova. Chory jest podłączony do aparatury podtrzymującej życie i znajduje się na oddziale intensywnej opieki medycznej.

Drugi z górników ma oparzenia około 10 proc. powierzchni ciała. - Jest w stanie stabilnym. Przebywa w standardowym pokoju szpitalnym - powiedziała Chattova. Poinformowała, że chory komunikuje się z lekarzami, którzy zajmują się nie tylko oparzeniami, ale także innymi obrażeniami, do których doszło podczas wybuchu.

 

Chorymi opiekuje się zespół lekarzy specjalistów z Kliniki Oparzeń i Medycyny Rekonstrukcyjnej Szpitala Uniwersyteckiego w Ostrawie. Rodziny obu rannych przebywają w szpitalu i na bieżąco dowiadują się o ich stanie.

mta/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze