Serwisy Netflix i Spotify mogły czytać prywatne wiadomości użytkowników Facebooka

Technologie
Serwisy Netflix i Spotify mogły czytać prywatne wiadomości użytkowników Facebooka
MariusMB/Pixabay.com/CC0 Creative Commons

Znane platformy internetowe Netflix i Spotify miały dostęp do prywatnych wiadomości użytkowników Facebooka - wynika z dokumentów, do których dotarł "The New York Times". Według dziennika, działo się to co najmniej przez 8 lat. "NYT" podaje też przykłady innych narzędzi udostępnianych przez Facebooka wielkim spółkom, które poddają w wątpliwość skuteczną ochronę danych użytkowników.

Umowy partnerskie Facebooka opisane w dokumentach, do których dotarli dziennikarze "NY Times" obejmują około 150 firm: technologicznych, sklepy internetowe, strony rozrywkowe, producentów aut, media. Najstarsze, które pochodzą z 2010 roku, gdy portal społecznościowy się rozwijał, były ważne jeszcze w ubiegłym roku. Niektóre obowiązują do dziś.

 

Według dziennikarzy, nadzór nad umowami z partnerami sprawował Mark Zuckerberg razem z Sheryl Sandberg. Korzystały obie strony. Facebookowi rosły przychody z reklam, a firmy dostały narzędzia do personalizacji przekazu reklamowego i promocji swoich produktów. Były to aplikacje klienckie i udogodnienia polegające np. na udostępnieniu znajomemu piosenki słuchanej w danym momencie w serwisie muzycznym Spotify.

 

Niestety, z ustaleń dziennikarzy wynika, że wiele firm dostawało znacznie więcej informacji niż było to konieczne. Jak pisze "NYT", "Facebook zwolnił swoich partnerów z przestrzegania zasad prywatności". Dziennik podaje kilka przykładów: wyszukiwarka Bing miała dostęp do listy znajomych i ich danych kontaktowych bez zgody użytkownika; Amazon - do nazwisk i danych kontaktowych użytkowników; Yahoo mogło podglądać posty znajomych użytkowników.

 

Szeroki dostęp do Messengera

 

Pracownicy Spotify mogli czytać, pisać i kasować wiadomości wysyłane na komunikatorze Messenger należącym do Facebooka.

 

"New York Times" nie napisał, czy ktokolwiek wykorzystał dwie ostatnie opcje, choćby przez przypadek. Przytoczył jednak opinie pracowników platform, którzy widzieli osoby udzielające się w wątku konwersacji. Te same przywileje dostały Netflix i Royal Bank of Canada.

 

Wszystkie trzy podmioty twierdzą, że nie wiedziały o tak szerokim dostępie, które uzyskały od Facebooka, a bank przekonuje, że tego typu dostępu do wiadomości w ogóle nie miał.

 

Netflix i Bank of Canada dezaktywowały już usługi, które wiązały się z dostępem do wiadomości. Spotify nadal oferuje możliwość wysłania znajomemu na Messengerze odnośnika do utworu, którego się słucha. 

 

"Musimy odbudować zaufanie"

 

Dane opisane  przez "New York Times" zostały wygenerowane za pomocą wewnętrznego narzędzia Facebooka. Firma sprawdzała, jakie informacje przekazała innym podmiotom w związku z kontrowersjami po aferze Cambridge Analytica, gdy z aplikacji badającej preferencje polityczne wyciekły dane 80 mln użytkowników wykorzystane później przez firmę konsultingową, m.in. doradzającą w kampanii prezydenckiej Donalda Trumpa. Po skandalu związanym z niedopatrzeniem Facebooka swoje konto w portalu skasował m.in. zespół Massive Attack.  

 

W artykule opisano też udogodnienia, które przez jakiś czas miały inne firmy współpracujące z Facebookiem, m.in. Apple, Microsoft czy Yahoo, ale nie było w nich mowy o dostępie do prywatnych wiadomości. 

 

- Wiemy, że musimy odbudować zaufanie użytkowników - powiedział dyrektor ds. ochrony prywatności Facebooka Steve Satterfield. - Ochrona prywatności powinna być naszym celem. Potrzebujemy lepszych technologii, silniejszych zespołów zajmujących się tą kwestią, jasnych reguł - mówił w wywiadzie. 

 

mta/dro/ New York Times, spidersweb.pl, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze