Burzliwe rozmowy ministra z protestującymi. "Jestem jednym z was, rolnikiem, nie urzędnikiem"

Polska
Burzliwe rozmowy ministra z protestującymi. "Jestem jednym z was, rolnikiem, nie urzędnikiem"
Polsat News

- Pan premier poprosił, żebym się z wami spotkał i odpowiedział na postulaty, które przysłaliście – powiedział minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski, który w środę przyjechał do protestujących przy autostradzie A2 rolników. - Mam tyle czasu, ile potrzebujecie - dodał.

Na autostradzie A2 na odcinku Łódź - Warszawa, na wysokości Brwinowa, trwa w środę protest rolników - droga jest zablokowana. Organizatorem protestu jest Unia Warzywno-Ziemniaczana.

 

Jak tłumaczył Ardanowski, "jeśli chodzi o ASF, to w Sejmie odbywa się dziś komisja rolnictwa, gdzie pełnomocnik ds. ASF będzie bardzo szczegółowo odpowiadał".


- Jestem jednym z was, rolnikiem, nie urzędnikiem, który został ministrem rolnictwa po to, żeby te problemy rozwiązać. Pan się może z tego śmiać. Pan chce stworzyć organizację polityczną w tej chwili i to jest jedyny cel - zwrócił się Ardanowski do lidera protestujących Michała Kołodziejczaka.


- Chcę stworzyć ruch rolniczy, żeby pan miał z kim rozmawiać - odpowiedział mu rolnik.


- Bardzo chcę państwa poinformować, że prowadzę rozmowy ze wszystkimi grupami rolników, które chcą rozmawiać - podkreślił minister.

 

Postępowanie prokuratorskie w przypadku sześciu gospodarstw

 

Jednym z postulatów protestujących jest wypłata odszkodowań za straty związane z chorobą afrykańskiego pomoru świń (ASF). Minister mówił, że w miejscowości Parczew "na 20 gospodarstw poszkodowanych przez ASF już 16 dostało odszkodowania". - Nie wypłacono tylko czterem gospodarstwom, dlatego, że w prokuraturze prowadzone jest postępowanie wyjaśniające w sprawie przestrzegania warunków weterynaryjnych - powiedział Ardanowski.

 

Dodał, że postępowanie prokuratorskie jest prowadzone w przypadku sześciu gospodarstw.

 

- Postulaty, które państwo przedstawiliście, nie wiem, czy jesteście świadomi, jakie to są postulaty. Znaczna część z nich została rozwiązana, np. znakowanie produktów flagą kraju produkcji. Zostały przygotowane trzy rozporządzenia, które do stycznia czekają na notyfikację komisji europejskiej. Nie ma możliwości wprowadzenia ich bez notyfikacji - tłumaczył minister.

 

"Powinien pan przeprosić"

 

Ardanowski zwrócił uwagę, że rolnicy chcą odwołania trzech lekarzy weterynarii - głównego, wojewódzkiego i powiatowego w Parczewie. - Ot, wielki problem powiatowy lekarz weterynarii. Doktor była zawieszona od 17 października do ostatniego dnia listopada. Czy była sytuacja lepsza? Czy wam nie pasuje żaden lekarz? - pytał minister.

 

- Jeśli lekarz wojewódzki mówi, że zginęło 9 chorych dzików, to kto za to odpowiada? To jest broń - mówili rolnicy. - Powinien pan przeprosić dziś rolników, których obwinił pan o roznoszenie ASF - powiedział do ministra Kołodziejczak.

 

Minister poinformował, że "odnośnie odwołania lekarzy weterynarii przeprowadzę dochodzenie, czy nie było z ich strony winy". - To nie jest problem dokonać zmian w administracji, tym bardziej, że przepisy pozwalają teraz bez konkursów, bez uzasadnienia odwołać - tłumaczył Ardanowski.

 

"Pan nie wie, co się dzieje w ministerstwie"

 

Rolnicy pytali, czy minister "zna decyzję głównego lekarza weterynarii, zezwalającą od 1 grudnia przez pół roku przywozić świń z Litwy, z czerwonej strefy ASF do Polskich zakładów". 

 

- Informuję państwa, że tylko i wyłącznie z tych regionów, które są wolne od afrykańskiego pomoru w ramach UE można dokonywać transferu świń, również mięsa. Jeśli tu byłoby jakiekolwiek złamanie przepisów przez głównego lekarza weterynarii, to byłyby wyciągnięte konsekwencje, ale nie będę podejmować decyzji na podstawie pana zdjęć, czy telefonu komórkowego - stwierdził Ardanowski.

 

- To są zdjęcia, które przyszły do nas z ministerstwa w odpowiedzi na zapytanie o dostęp do informacji publicznej. Pan nawet nie wie, co się dzieje w ministerstwie - odpowiedział Kołodziejczak.

 

"Będzie dymisja osoby, która zgodziła się na import świń z czerwonej strefy"

 

Podczas późniejszych rozmów rolnicy zażądali od ministra zwolnienia osoby, która zgodziła się na import z Litwy tuczników ze strefy objętej ograniczeniami w związku z wystąpieniem afrykańskiego pomoru świń (ASF).

 

- Żądamy dymisji, nas wprowadzają w błąd, pana w prowadzają w błąd, my wiedzieliśmy, że z czerwonej strefy przyjeżdżają świnie, (...) teraz pan powinien nam zagwarantować, że główny lekarz weterynarii zostanie odwołany - mówił jeden z protestujących rolników.

 

Ardanowski mówił, że został poinformowany przez zastępcę głównego lekarza weterynarii, że były pojedyncze przypadki importu tuczników z Litwy ze strefy czerwonej. W związku z tym, osoba w Głównym Inspektoracie, która taką decyzję podjęła, zostanie zwolniona z pracy.

 

- Przecież łatwo dowiedzieć się, kto to zrobił, proszę zadzwonić - zaproponował jeden z protestujących. - Nie wiem, kto podjął taką decyzję, nie będę w tej chwili dzwonił, poinformuję premiera i będę wnioskował o odwołanie tych osób, które odpowiadają za import ze strefy czerwonej - odpowiedział minister.

 

- Mamy pewność, że to główny lekarz weterynarii podpisał decyzję - naciskali rolnicy. Jak mówili, z tego co wiemy - możliwy jest import z czerwonej strefy z Litwy od 1 grudnia przez pół roku, bez żadnej kontroli. Ich zdaniem to sprawa bardzo ważna. Dodali, że niektóre zakłady kupują 100 proc. mięsa właśnie z Litwy, ze strefy czerwonej za pół darmo i dlatego nie są zainteresowani zakupem tuczników od miejscowych rolników.

 

- Takie sytuacje nie będą miały miejsca, a osoba która podjęła taką decyzję, zostanie zwolniona z pracy - powtórzył Ardanowski.

 

"Nie ma w Polsce kolejnego ogniska ASF"

 

Jak mówił Ardanowski, ostatnie ognisko ASF w Polsce w gospodarstwach było 14 września. - Od tego czasu minęły trzy miesiące, nie ma w Polsce kolejnego ogniska (...) ASF w chlewniach. Są oczywiście padłe dziki i będzie ich zapewne jeszcze sporo. Nie mam żadnych złudzeń, że choroba zostanie opanowana w zakresie dzików bardzo szybko. Choroba występuje w tej chwili w wielu krajach europejskich w natężeniu znacznie większym niż w Polsce - powiedział Ardanowski.

 

Zaznaczył, że od 2014 r., kiedy pojawiły się przypadki ASF, nakłady państwa na zwalczanie tej choroby wyniosły 16 mln zł w 2014 r., 11,9 mln zł w 2015 r., 25 mln zł w 2016 r., 98 mln zł w 2017 r. i 203 mln zł w 2018 r.

 

- Nie chodzi o nakłady (...) niech pan nie rzuca sumami, to nic nie mówi - krzyczeli rolnicy. Pytali, kto dostał te pieniądze - rolnicy czy urzędnicy. - Urzędnicy - odpowiadali protestujący.

 

Jednym z postulatów protestujących jest "podjęcie natychmiastowych, realnych i skutecznych działań zmierzających do zwalczania wirusa ASF w Polsce".

 

Minister podkreślił, że zachowanie zasad bioasekuracji przynosi efekty. - Uzyskaliśmy zgodę Komisji Europejskiej - na podstawie danych statystycznych - na uwolnienie prawie 60 gmin od ASF. Na tym obszarze istnieje możliwość przywracania produkcji świń, bo zostały uwolnione od ASF - powiedział.

 

Rolnicy mówili także, że są karani za nieprzestrzeganie zasad bioasekuracji, tymczasem sami weterynarze często nie stosują tych zasad.

  

"Pan jest chamski i arogancki"

 

- Obiecał pan znakowanie produktów polską flagą, obiecał pan w Sandomierzu, to kiedy to było? - pytał jeden z protestujących. - I wprowadziłem do cholery jasnej, czy pan nie rozumie? - powiedział minister.

 

- Przerywamy rozmowy z ministrem, bo nam policja daje mandaty. Cofamy się panowie - zarządził Kołodziejczak. - Zostawiamy pana ministra, niech sobie mówi do mediów - dodał. - Mandaty mają być wycofane, nie pozwolimy na gnębienie polskich rolników, a pan ma zmienić ton, bo jest pan chamski i arogancki, nie pozwolimy na takie traktowanie, niech pan na mnie nie patrzy spod bywa, w sposób poniżający - zwrócił się do ministra lider protestujących.

 

- Jestem rolnikiem, który pełni funkcję ministra. Podkreślam to wielokrotnie, żeby wykazać, że w rządzie, również ze względu na zmiany personalne, które miały miejsce kilka miesięcy temu, jest wielka potrzeba i chęć współpracy z rolnikami - powiedział dziennikarzom Ardanowski.

 

Jak dodał, rozmawia ze wszystkim grupami rolników, także tymi "radykalnymi", którzy dziś zablokowali "jedną z najważniejszych arterii komunikacyjnych w Polsce". - Nie wiem, czy ci stojący w tym korku Polacy z sympatią odniosą się do rolników - zwrócił uwagę minister.

 

- Nie wiem, czy komuś zależy na skłóceniu społeczeństwa z rolnikami - dodał.

 

- Ja jestem do dyspozycji cały czas, praktycznie 24 godziny na dobę - odpowiedział Ardanowski, zapytany przez reporterkę Polsat News Monikę Miller o to, czy będzie kontynuował rozmowy z rolnikami. - Tylko do rozmowy trzeba dwóch stron - dodał.

 

Po kilkunastu minutach rolnicy wrócili do rozmów z ministrem.

 

"Będzie pan czekał jeden dzień"

 

Ardanowski poinformował, że uruchomiono dodatkowe trzy laboratoria, w których będą badane próbki od zwierząt w związku z chorobą ASF.

 

Dodał, że planowane jest uruchomienia kolejnych trzech placówek, aby przyspieszyć badania próbek na ASF. Do niedawna badaniem takim zajmował się tylko Instytut Weterynaryjny w Puławach.

 

- Pół roku temu czekaliśmy na próbki dwa tygodnie, teraz czekamy tylko trzy dni, ale co z tego - mówił jeden z protestujących rolników. - Teraz będzie pan czekał tylko jeden dzień - odpowiedział minister.

 

Siedmioosobowa delegacja na rozmowach z ministrem

 

Ardanowski odniósł się do problemu tzw. "przerastania" świń. Gospodarstwa, położone na terenie stref z ograniczeniami z powodu ASF mają kłopoty ze sprzedażą tuczników, w związku z tym świnie często przerastają, tzn. osiągają wagę ponad normę, co powoduje spadek ich ceny. Według protestujących, taką sytuację wykorzystują prywatni przedsiębiorcy.

 

- Podjęliśmy decyzję, premier ją zaakceptował, w tej chwili uruchamiany zakład w Bielsku Podlaskim, państwowy zakład ubojowy - mówił minister. Dodał, że uruchomienie może potrwać ok. trzech miesięcy - będą tam ubijane wszystkie przerośnięte świnie.

 

Dodatkowo - mówił szef resortu rolnictwa - skupowane są przez Agencję Rezerw Materiałowych półtusze na rezerwy państwowe. Warunkiem jest, aby ci, którzy będą kupować te półtusze, zapłacili średnią cenę rynkową.

 

Problemy z ASF i sprawa odszkodowań za wybite świnie w związku z chorobą zdominowały rozmowy ministra rolnictwa z protestującymi na autostradzie A2 rolnikami. Rolnicy związani z Unią Warzywno-Ziemniaczaną mają jednak także inne żądania. Chcą m.in. wstrzymania importu produktów rolnych z Ukrainy, przeprowadzenia audytu wydatków pieniędzy z funduszy promocji, "uzdrowienia" izb rolniczych, wprowadzenia znakowania produktów rolno-spożywczych, wprowadzenia kontroli jakości żywności.

 

Rolnicy zdecydowali, że dalsze rozmowy z ministrem rolnictwa będą prowadzone przez czterech przedstawicieli protestujących. Ostatecznie uznano, że weźmie w nich udział siedmiu delegatów rolniczych.

 

- Będzie nas siedmiu, spokojnie porozmawiamy (...) na normalnych warunkach - mówili. - Media muszą to uszanować. Dla nas przekaz medialny nie jest najistotniejszy - tłumaczyli. Obiecali przygotowanie notatki ze spotkania z ministrem.

prz/ Polsat News, polsatnews.pl, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze