Naczelniczka urzędu, którego pracownice przeprowadziły prowokację z żarówką, straciła stanowisko

Polska
Naczelniczka urzędu, którego pracownice przeprowadziły prowokację z żarówką, straciła stanowisko
Polsat News

- Naczelnik Urzędu Skarbowego w Bartoszycach złożyła wniosek z rezygnacją z pełnionej funkcji, a szef Krajowej Administracji Skarbowej go przyjął - powiedziała polsatnews.pl rzeczniczka Izby Administracji Skarbowej w Olsztynie. Małgorzata Sipko przestała być naczelnikiem 5 grudnia, jest szeregowym pracownikiem.

O ukaranie naczelniczki zwrócił się pod koniec listopada do dyrektora Izby Administracji Skarbowej w Olsztynie rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców Adam Abramowicz.

 

- Nie mogę stwierdzić, czy rezygnacja pani naczelnik ma związek z prowadzonym postępowaniem wyjaśniającym, to była jej decyzja, którą szef KAS przyjął - tłumaczyła Renata Kostowska, rzeczniczka Izby Administracji Skarbowej w Olsztynie. Na funkcję naczelnika urzędu skarbowego w Bartoszycach powołana została już nowa osoba.


Jak dodała rzeczniczka, Małgorzata Sipko została odwołana jedynie z funkcji naczelnika, pracownikiem urzędu skarbowego pozostaje. - Prowadzone jest postępowanie wyjaśniające w celu ustalenia, czy doszło do naruszenia obowiązków - poinformowała.

 

Rzecznik dyscyplinarny ma trzy miesiące na podjęcie decyzji, czy wobec byłej już pani naczelnik wszcząć postępowanie dyscyplinarne.

 

Podwyższyła kwotę mandatu


Głośna już sprawa dotyczy ukarania mandatem mechanika, który wymienił żarówkę w aucie, nie wydając paragonu fiskalnego. O wymianę żarówki poprosiły, nie przedstawiając się wcześniej, pracownice urzędu skarbowego. Okazało się, że była to przygotowana przez nie prowokacja. Mechanikowi wystawiły mandat w wys. 500 zł, którego mężczyzna nie przyjął.

 

Sprawa trafiła do sądu, który dwukrotnie uznał mechanika winnym, ale odstąpił od wymierzenia mu kary.  Naczelniczka Urzędu Skarbowego w Bartoszycach Małgorzata Sipko nie zgodziła się z takim rozstrzygnięciem i wnosiła apelację, domagając się ukarania mechanika wyższym, bo 600-złotowym mandatem.


Kiedy sprawa zajęły się media, naczelniczka wycofała apelację, a Sąd Okręgowy w Olsztynie pozostawił sprawę bez rozstrzygnięcia. Tym samym uprawomocnił się wyrok uznający mechanika winnym bez wymierzenia kary finansowej.

 

Policja w Bartoszycach wysłała do Sądu Rejonowego wniosek o ukaranie jednej z urzędniczek, która uczestniczyła w prowokacji. Funkcjonariusze zarzucają jej "prowadzenie pojazdu nienależycie wyposażonego w wymagane urządzenie".

prz/dro/ polsatnews.pl, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze