Brytyjski dziennikarz: zmiany modelu energetycznego uderzą w najbiedniejszych

Świat
Brytyjski dziennikarz: zmiany modelu energetycznego uderzą w najbiedniejszych
pixabay.com/ ahtammar

Protesty "żółtych kamizelek" we Francji i sytuacja górników w Polsce pokazują, że zmiana modelu energetycznego państwa jest konieczna, ale uderza w najbiedniejszych - pisze w środowym komentarzu brytyjski dziennik "Financial Times".

Barykady na Polach Elizejskich i lokalizacja konferencji COP24 pokazują tę samą, zbyt długo ignorowaną, stronę politycznego podziału w walce z globalnymi zmianami klimatu zauważa autor artykułu Martin Sandbu. Według niego zmiana światowej struktury energetycznej jest konieczna, ale "znaczna część obciążeń wynikających z tej zmiany uderzy w standardy życia tych, którzy już w tej chwili są w najgorszej sytuacji", to właśnie "biedniejsze kraje i regiony zużywają więcej węgla na każdego dolara wartości ekonomicznej, którą wytwarzają".

 

- "Mimo imponującego wzrostu gospodarczego Polska wciąż pozostaje jednym z biedniejszych państw w Europie. Jednocześnie należy do tych, które w największym stopniu polegają na energii pochodzącej z węgla, a górnicy z tego kraju obawiają się o miejsca pracy, co spowalnia unijne wysiłki na rzecz transformacji energetycznej" - tłumaczy Sandbu.

 

To, co łączy polskich górników i protestujących we Francji to sprzeciw wobec zmian, których koszty ponoszą najbiedniejsi. "W dużym stopniu pomogą one innym państwom, będącym w lepszej sytuacji gospodarczej od nich" dodaje brytyjski dziennikarz.

 

Koniec dotychczasowego porządku?

 

Obie grupy, według Sandbu, mają jeszcze coś wspólnego. Aktywność tych grup zbiega się w czasie z widocznym w Europie zniechęceniem liberalnym porządkiem.

 

- "Czy to przypadek, że ci, którzy irytują się z powodu nieuniknionych zmian, mających na celu powstrzymanie niebezpieczeństw związanych z emisjami - droższe paliwa kopalne, stopniowe odejście od węgla - tak często zgadzają się z siłami kwestionującymi liberalny porządek? Nie sądzę" - napisał Sandbu.

 

Jeśli zmieniać, to sprawiedliwie

 

Komentator zastrzegł, że obydwie grupy oczekują, by zmiany były wprowadzane sprawiedliwie, czyli tak, by każda z grup społecznych płaciła równą cenę za te decyzję, w innym wypadku, jak przekonuje dziennikarz "można mieć powody, by uznać, że system podejmowania decyzji jest stronniczy".

 

- "Źle zarządzana deindustrializacja podkopała sposób życia w wielu zachodnich krajach, podobnie jak odejście od kopalni. Wymagane przemiany dotyczące walki ze zmianą klimatu stanowią zagrożenie ponownego uderzenia w te same społeczności przy jednoczesnym zadowalaniu miejskich klas średnich. Jeśli do tego dodamy, że nieuczciwy podział kosztów uzasadniony jest ustaleniami naukowymi, to trudno pozbyć się pokusy ich odrzucenia" - napisał.

 

Podatek od użycia paliw kopalnych

 

Sandbu podkreślił, że w ten sposób "konflikt interesów w obrębie zmiany klimatu - czegoś, co naprawdę jest wspólnym wyzwaniem ludzkości - zbiega się i wzajemnie umacnia z głębszą wojną kulturową oddzielającą centrowe, miejskie elity i krytycznych wobec systemu populistów".

 

Wśród możliwych rozwiązań publicysta wskazuje m.in. propozycje amerykańskiego klimatologa Jamesa Hansena, który sugeruje nakładanie specjalnego podatku od użycia paliw kopalnych, z którego dochód byłby redystrybuowany wśród wszystkich mieszkańców, a to oznaczałoby, że ten, kto zużywałby poniżej średniej ilości węgla, otrzymałby płatność przewyższającą stratę, którą poniósł w wyniku wyższych cen energii. Plan ten zakłada wprowadzanie zmian w polityce środowiskowej wdrażane z poszanowaniem „ludzi, którzy już teraz znajdują się pod presją, aby zrezygnować ze swojego sposobu życia. Każda alternatywna propozycja musi to poruszać - od tego zależy nasza planeta" - zakończył komentator.

ked/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze