Organizacja żydowska oburzona okładką węgierskiego tygodnika

Świat
Organizacja żydowska oburzona okładką węgierskiego tygodnika
Public Domain Pictures

Największa organizacja żydowska na Węgrzech wyraziła w piątek oburzenie okładką prorządowego tygodnika, na której widać jej szefa w deszczu spadających banknotów, i zakwalifikowała ją jako wzniecanie nienawiści.

Na okładce czwartkowego tygodnika "Figyeloe" widać szefa Federacji Węgierskich Gmin Żydowskich (Mazsihisz) Andrasa Heislera, pod podobizną którego widnieje tytuł: "Problemy z rozliczeniami". W tygodniku napisano m.in., że "jeśli ktoś skrupulatnie przejrzy kontrakty (dotyczące finansowanego przez państwo remontu synagogi w Budapeszcie), okazuje się, że wiele danych się w nich nie zgadza".

 

Fotomontaż na okładce "może ożywić wielowiekowe stereotypy przeciwko naszej społeczności" - napisał w oświadczeniu Mazsihisz.

 

Organizacja podkreśliła, że zarzut sformułowany na okładce jest nieprawdziwy i Mazsihisz terminowo spełnił wszystkie zobowiązania dotyczące rozliczenia projektu odnowienia synagogi przy ul. Rumbacha w Budapeszcie.

 

Rząd zapewnia, że walczy z antysemityzmem

 

Ambasada Izraela poinformowała na Facebooku, że ambasador Izraela zaprosił w czwartek Heislera, by "osobiście wyrazić zaniepokojenie i zdumienie" okładką "Figyeloe". "Ambasador powiedział, że zdjęcie (na okładce - red.) nie szczędzi niepokojących insynuacji i jest haniebne" - czytamy w poście ambasady.

 

Rząd premiera Viktora Orbana był krytykowany za ostre kampanie przeciw amerykańskiemu finansiście żydowskiego pochodzenia George'owi Sorosowi, któremu władze w Budapeszcie zarzucają chęć sprowadzenia do Europy milionów imigrantów.

 

Władze zapewniają, że rząd reprezentuje linię "zerowej tolerancji dla antysemityzmu". W tym tygodniu poinformowano, że co roku wyasygnuje on 1,5 mln euro na walkę z antysemityzmem, którą to sumę przekaże węgierskiej organizacji żydowskiej Fundacja Czyn i Ochrona.

mta/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze