855 tys. dolarów za próbki skalne z Księżyca. "Jedyne takie na świecie"

Technologie
855 tys. dolarów za próbki skalne z Księżyca. "Jedyne takie na świecie"
pixabay/Ponciano

Trzy próbki skalne z Księżyca zebrane przez radziecka sondę Łuna 16, która we wrześniu 1970 r. pobrała 101 g księżycowego gruntu zostały sprzedane w czwartek na aukcji w nowojorskiej siedzibie Sotheby’s za 855 tys. dolarów USA.

Są to jedyne udokumentowane próbki skalne z Księżyca, które pozostają w prywatnych rękach i jedyne w Ameryce nie będące własnością rządu federalnego Stanów Zjednoczonych - podkreślają media.

 

Próbki skalne zostały pobrane przez pierwszą, bezzałogową, radziecką sondę kosmiczną Łuna 16, która powróciła z Księżyca. Była ona wyposażona w kamerę telewizyjną, sprzęt do monitorowania promieniowania kosmicznego i  temperatury, a także w ramię z wiertłem, które umożliwiało pobranie próbek regolitu.

 

Trzy fragmenty skalne zostały wystawione na sprzedaż przez kolekcjonera, który pragnął zachować anonimowość. On sam nabył je na aukcji w 1993 r. Zapłacił wówczas 422 500 dolarów USA, co oznacza, że po 25 latach cena próbek o wymiarach 2 mm na 2 mm (dwie próbki) i 1 mm na 1 mm (jedna próbka) uległy podwojeniu.

 

"Są jedynymi, które mają taką dokumentację"

 

- Badanie kosmosu jest czymś uniwersalnym - mówiła jeszcze przed sprzedażą wiceprezes i starszy specjalista ds. książek i manuskryptów w domu aukcyjnym Sotheby Cassandra Hatton. Jej słowa cytuje agencja AFP.

 

W jednym z wcześniejszych wywiadów Hatton przyznawała, że sprzedaż tego rodzaju obiektów jest nietypowa. "Nie można kupować, ani sprzedawać materiałów z Księżyca, chyba że ma się dokumenty potwierdzające, że dany obiekt jest własnością osoby prywatnej" - wyjaśniła.

 

- Próbki skalne, które były przedmiotem czwartkowej aukcji, są najprawdopodobniej jedynymi na świecie, które mają taką dokumentację - argumentowała Hatton. Tylko one mogą być zatem legalnie nabyte przez osobę prywatną.

 

Próbki "w uznaniu za zasługi dla ZSRR"

 

Początkowo trzy próbki należały do Rosjanki, Niny Iwanownej Korolowej, wdowy po wywodzącym się z ukraińskiego Żytomierza Siergieju Korolowie, radzieckim inżynierze mechaniku, konstruktorze pocisków balistycznych, rakiet i statków kosmicznych. "Ojciec radzieckiej kosmonautyki" dostał księżycowe próbki w uznaniu jego zasług od władz ZSRR.

 

Telewizja Fox przypomniała w czwartek, że zainteresowanie artefaktami związanymi z Księżycem jest w Stanach Zjednoczonych ogromne.

 

W ubiegłym roku torebka wypełniona pyłem z Księżyca, zebrana przez Neila Armstronga - dowódcę misji Apollo 11, który 21 lipca 1969 r. jako pierwszy człowiek, stanął na Księżycu, została sprzedana na aukcji Sotheby za 1,8 miliona dolarów USA. Trafiła ona na aukcję internetową w rezultacie pomyłki. Sprzedano ją za 995 USD. Mieszkanka z Chicago, która kupiła torbę, wygrała następnie zażartą batalię sądową z NASA, która próbowała odzyskać artefakt.

 

Sprzedane w czwartek okruchy skalne z Księżyca zostały zebrane we wrześniu 1970 r. Sonda Łuna 16 - poprzedniczka Łunochoda, po wylądowaniu na Księżycu wywierciła otwór o głębokości 35 cm, pobierając przekrojową próbę.

bas/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze