Parlament Ukrainy zatwierdził dekret prezydenta o wprowadzeniu stanu wojennego

Świat

Rada Najwyższa (parlament) Ukrainy zatwierdziła w poniedziałek dekret prezydenta Petra Poroszenki o wprowadzeniu stanu wojennego. Szef państwa oświadczył, że obejmie on obszary przy granicy z Rosją oraz obwody nad Morzem Czarnym i Azowskim, i potrwa 30 dni.

Stan wojenny poparło 276 posłów w 450-osobowym parlamencie. - Stan wojenny na Ukrainie będzie ograniczony wyłącznie do obszarów położonych przy granicy z Rosją, Naddniestrzem oraz obwodów nad Morzem Czarnym i Azowskim - powiedział Poroszenko deputowanym.

 

- Regulacje dotyczące stanu wojennego zostaną zastosowane tylko w przypadku rosyjskiej agresji lądowej i wkroczenia regularnych wojsk Federacji Rosyjskiej na terytorium Ukrainy poza granicami operacji (przeciwko prorosyjskim separatystom w części Donbasu) na wschodzie kraju i (zajętego przez Rosję) Krymu - podkreślił szef państwa.

 

- Stan wojenny nie doprowadzi do ograniczenia praw i swobód obywatelskich - zapewnił Petro Poroszenko.

 

Burzliwa debata

 

Dekret o stanie wojennym zaczął obowiązywać w poniedziałek od godziny 14 czasu lokalnego (13 w Polsce) - wskazują dokumenty na stronie Rady Najwyższej. Sam prezydent mówił wcześniej o wprowadzeniu stanu wojennego dopiero od najbliższej środy.

 

Stan wojenny obejmie obwody: odeski, mikołajowski, chersoński, zaporoski, ługański, doniecki, sumski, charkowski, czernihowski i winnicki.

 

Debata w parlamencie, którą zwołano w trybie pilnym, była bardzo burzliwa. Oponenci Poroszenki wskazywali, że stan wojenny ograniczy podstawowe prawa obywatelskie, na co nie ma zgody w związku z nadchodzącą kampanią przed wyborami prezydenckimi.

 

PAP/EP/STEPAN FRANKO

 

 

W związku z tymi wątpliwościami prezydent zmienił treść dekretu o stanie wojennym, skracając okres jego obowiązywania z proponowanych wcześniej 60 do 30 dni.

 

Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (RBNiO) Ołeksandr Turczynow tłumaczył, że dekret przewiduje m.in. możliwość ograniczenia praw i swobód obywatelskich. - Podkreślam, że tymczasowo mogą być ograniczane konstytucyjne prawa i swobody obywatelskie, ale prezydent nie zamierza korzystać z tej możliwości. Jeśli jednak dojdzie do nasilenia agresji, ten instrument powinien być dostępny - zaznaczył.

 

Mużenko: Rosjanie użyli do ataku myśliwca Su-30

 

Ukraina ogłosiła stan wojenny w części kraju po zaatakowaniu w niedzielę przez Rosję trzech okrętów ukraińskiej marynarki wojennej w Cieśninie Kerczeńskiej między Morzem Czarnym i Azowskim. W wyniku zdarzenia rannych zostało sześciu ukraińskich marynarzy. Ukraińskie jednostki zostały ostrzelane i przejęte przez rosyjskie oddziały specjalne i znajdują się obecnie w porcie w Kerczu na kontrolowanym przez Rosję Krymie.

 

Informując parlament o tym incydencie, szef sztabu generalnego Ukrainy Wiktor Mużenko oświadczył, że Rosjanie użyli do ataku myśliwca Su-30. - Otrzymaliśmy dodatkowe informacje, że w trakcie ataku na ukraińskie okręty zastosowano lotnictwo wojskowe Federacji Rosyjskiej. Su-30 dokonał ataku z wystrzeleniem dwóch rakiet - powiedział.

 

Wybory prezydenckie 31 marca

 

Przeciwnicy Poroszenki obawiali się, że stan wojenny może być pretekstem do przełożenia zaplanowanych na przyszły rok wyborów prezydenckich. Szef państwa zapewnił, że wybory odbędą się w terminie. Poroszenko nie ogłosił jeszcze, czy będzie ubiegał się o reelekcję, jednak wszystko wskazuje na to, że ponownie weźmie udział w wyścigu o najwyższe stanowisko w państwie.

 

Po głosowaniu w sprawie stanu wojennego, Rada Najwyższa Ukrainy przyjęła w poniedziałek rezolucję o przeprowadzeniu wyborów prezydenckich 31 marca 2019 roku. Decyzję tę poparło w głosowaniu 298 deputowanych. - Utniemy intrygi w sprawie wyborów - oświadczył przewodniczący Rady Najwyższej Andrij Parubij.

  

Zażądano natychmiastowego uwolnienie marynarzy 

 

Przed zatwierdzeniem przez parlament dekretu o wprowadzeniu stanu wojennego, Poroszenko zażądał od Rosji natychmiastowego uwolnienia marynarzy z ostrzelanych i zajętych w Cieśninie Kerczeńskiej okrętów ukraińskiej marynarki wojennej oraz zwrotu jednostek.

 

Rosyjska agencja TASS podała, że ukraińscy wojskowi są w szpitalu w Kerczu. Według przedstawiciela Ukrainy w Autonomicznej Republice Krymu Borysa Babina, kilku marynarzy przewieziono do Moskwy.

 

- Wiadomo, że kilku rannych przewieziono do Moskwy - powiedział w poniedziałek w rozmowie z jedną z ukraińskich stacji telewizyjnych.

 

Babin zaznaczył, że według strony ukraińskiej w zdarzeniu rannych zostało sześciu żołnierzy, a Rosjanie mówią jedynie o trzech. Dodał też, że trzej ukraińscy żołnierze przeszli operacje.

 

"Zwracam się do władz Federacji Rosyjskiej z żądaniem natychmiastowego uwolnienia ukraińskich wojskowych, którzy z naruszeniem prawa międzynarodowego zostali brutalnie zatrzymani (przez Rosję - red.) i których los pozostaje nieznany" - napisał Poroszenko w mediach społecznościowych.

 

"Apeluję o deeskalację sytuacji na Morzu Azowskim i na innych kierunkach oraz o jak najszybszą reakcję na mój apel" - podkreślił ukraiński prezydent.

 

 

 

  

MSZ Rosji oskarżyło Ukrainę o "agresywne działania"

 

Rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa powiedziała w poniedziałek, że Ukraina prowadzi "agresywne i prowokacyjne działania" i że w związku z tym do MSZ w Moskwie wezwany zostanie tego dnia przedstawiciel ambasady Ukrainy.

 

- Chodzi już nie po prostu o naruszenie przez Ukrainę norm prawnych, a o zaplanowaną prowokację i agresywne działania. W naszym rozumieniu ta prowokacja i cały kompleks prowokacyjnych działań przygotowywana była wcześniej - oznajmiła rzeczniczka.

 

- Zwracamy uwagę stolic zachodnich, które popierają kijowski reżim, na konieczność wysłania swym podopiecznym pilnego sygnału, by zakończono prowokacyjne działania - oświadczyła przedstawicielka rosyjskiej dyplomacji.

 

Telewizja państwowa Rossija24, dla której wypowiadała się rzeczniczka, oznajmiła, że "równolegle" z wydarzeniami na Morzu Czarnym doszło do "raptownej aktywizacji ostrzałów miejscowości zamieszkanych przez ludność cywilną w Donbasie". Pytana o to, czy ta kwestia będzie podnoszona przez Rosję na poniedziałkowym posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ, Zacharowa oznajmiła: "właśnie dlatego mówimy o tym, że ta prowokacja była zaplanowana zawczasu".

 

Rzeczniczka MSZ określiła spotkanie Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy, które odbyło się w Kijowie w nocy z niedzieli na poniedziałek, jako "zainscenizowane show".

 

Poroszenko rozmawiał m.in. z Dudą i Merkel

 

"Prezydent Ukrainy poinformował o brutalnym akcie agresji Rosji przeciwko Ukrainie na wodach Cieśniny Kerczeńskiej oraz działaniach, które Ukraina podjęła w odpowiedzi, łącznie z wprowadzeniem stanu wojennego" - oświadczyła Ukraina w komunikacie.

 

"Prezydent Polski wyraził poparcie dla Ukrainy oraz jej działań. Rozmówcy skoordynowali dalsze kroki w związku z rosyjskim zagrożeniem. Poroszenko i Duda zaapelowali także do UE o nasilenie nacisków sankcyjnych na Rosję i podniesienie tej kwestii na posiedzeniu Rady Europejskiej" - czytamy w oświadczeniu.

 

W poniedziałek prezydent Ukrainy rozmawiał również telefonicznie z kanclerz Niemiec Angelą Merkel.

 

"Angela Merkel wyraziła zaniepokojenie w związku z eskalacją rosyjskiej agresji z użyciem broni i poinformowała, że będzie robiła wszystko dla deeskalacji sytuacji" - podała po rozmowie administracja Poroszenki.

 

Prezydent Ukrainy poinformował Merkel o szczegółach ataku oraz działaniach, podjętych przez Ukrainę. 

 

"Szef państwa ukraińskiego oświadczył, że agresywne działania Rosji są nie do przyjęcia i zaapelował do wspólnoty międzynarodowej o wzmożenie presji na Moskwę, by niezwłocznie uwolniła ukraińskich marynarzy i okręty" - ogłoszono w komunikacie administracji prezydenckiej w Kijowie.

 

Okręty zajęte przez siły specjalne

 

W niedzielę dwa kutry oraz holownik marynarki wojennej Ukrainy, które płynęły z Odessy do ukraińskiego portu w Mariupolu nad Morzem Azowskim, zostały ostrzelane, a następnie zajęte przez rosyjskie siły specjalne. Władze Ukrainy nie mają oficjalnych informacji o tym, co dzieje się z 23 członkami załóg tych jednostek. 

 

Zgodnie z umowami z 2003 r. Ukraina i Rosja uznają Morze Azowskie oraz Cieśninę Kerczeńską za swoje terytorium wewnętrzne, jednak państwa te nigdy nie dokonały delimitacji granicy na tych akwenach.

 

Po zaanektowaniu przez Rosję Krymu w 2014 r. Moskwa przejęła kontrolę nad Cieśniną Kerczeńską, a następnie zbudowała most łączący półwysep z rosyjskim terytorium.

paw/msl/luq/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze