"Władza minie, wstyd zostanie" - okrzyki w stronę Kaczyńskiego. "Sąd to nie miejsce na demonstracje"

Polska

Prezes PiS Jarosław Kaczyński pojawił się w czwartek w sądzie w Gdańsku. Kilka minut po nim na sądowym korytarzu pojawił się też Lech Wałęsa. Panowie stanęli obok siebie, ale rozmawiali głównie za pośrednictwem dziennikarzy. Zgromadzeni powitali Kaczyńskiego okrzykami "władza minie, wstyd zostanie", a byłego prezydenta skandując: "Lecha Wałęsa".

Sprawa dotyczy m.in. wypowiedzi Wałęsy, że szef PiS jest odpowiedzialny za katastrofę smoleńską. Proces o ochronę dóbr osobistych z powództwa Jarosława Kaczyńskiego przeciwko Lechowi Wałęsie rozpoczął się w marcu przed Sądem Okręgowym w Gdańsku.

 

Kaczyński: sąd to nie jest miejsce na demonstracje

 

W czwartek przed wejściem na salę rozpraw Jarosław Kaczyński spotkał się z Lechem Wałęsą, ale nie doszło do rozmowy. Jedyna wymiana zadań dotyczyła obsady stanowisk. 

 

Wałęsa do Kaczyńskiego: - Po co ja pana ministrem robiłem? O mój Boże.

 

Kaczyński do Wałęsy: - A po co ja pana prezydentem?  

 

Wśród osób zgromadzonych w sądzie dominowali zwolennicy byłego prezydenta. Skandowali "Lech Wałęsa", a prezesa PiS witali okrzykami m.in. "Władza minie, wstyd zostanie". 

 

Jarosław Kaczyński zauważył, że osoby wznoszące okrzyki powinny zostać usunięte. - Sąd to nie jest miejsce na demonstracje - powiedział prezes PiS. 

 

W odpowiedzi ludzie zgromadzeni na korytarzu sądowym zaczęli krzyczeć "prawda boli". 

 

 

Kaczyński domaga przeprosin za słowa o tym, że "nie jest zdrowy, zrównoważony psychicznie"

 

Kaczyński domaga się od Wałęsy przeprosin i wpłaty 30 tys. zł na cele społeczne za wpisy na Facebooku od czerwca do września 2016 r. W pozwie stwierdzono, że ze strony byłego prezydenta padły zarzuty, iż "Jarosław Kaczyński podczas lotu samolotu z polską delegacją do Smoleńska, mając świadomość nieodpowiednich warunków pogodowych, kierując się brawurą, wydał polecenie, nakazał lądowanie, czym doprowadził do katastrofy lotniczej w dniu 10 kwietnia 2010 r." W oświadczeniu, którego domaga się od Wałęsy Kaczyński, ma znaleźć się stwierdzenie, że były to "bezprawne i nieprawdziwe zarzuty".


Kaczyński domaga się też przeprosin za słowa Wałęsy o tym, że "nie jest zdrowy, zrównoważony psychicznie". Prezes PiS chce też, by były prezydent przeprosił go za zarzuty wydania polecenia "wrobienia" go, przypisania mu współpracy z organami bezpieczeństwa PRL.

 

Wałęsa: powtórzę - uważam, że za śmierć smoleńską odpowiada Pan (Kaczyński)


Treść pozwu szefa PiS zamieścił sam Wałęsa pod koniec lipca 2017 r. na Facebooku. B. prezydent skomentował też na portalu sam pozew. Stwierdził tam: "Wszystko, co Pan przygotował przeciw mnie na tych 15 stronach pozwu, potwierdzam, niczego się nie wypieram i z niczego nie będę się przed Panem i Pańskimi agentami wyciągniętymi z komuny tłumaczył. Powtórzę - uważam, że za śmierć smoleńską odpowiada Pan, bo to Pan realizował swoją obłąkaną wersję walki o władzę. To było tak jak dziś, obłąkana wersja utrzymania władzy z Panem w roli głównej" - napisał b. prezydent.


"Po wyrzuceniu Pana z całą Pana sitwą z Kancelarii Prezydenta i przeszkodzeniu w zamachu rządowi Olszewskiego (opis całej sprawy można znaleźć w książce Gen. Wejnera), postanowiliście mnie zniszczyć TW Bolkiem, papierami dobrze przygotowanymi i fałszowanymi przez SB" - dodał Wałęsa.

 

grz/luq/ Polsat News, polsatnews.pl, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze