Sędziowie, którzy przeszli w stan spoczynku po 65. roku życia, mogą wrócić. Sejm znowelizował ustawę

Polska

Sejm uchwalił w środę nowelizację ustawy o Sądzie Najwyższym przewidującą umożliwienie sędziom SN i NSA, którzy przeszli w stan spoczynku po osiągnięciu 65. roku życia, powrotu do pełnienia urzędu. To siódma już nowelizacja ustawy.

Za przyjęciem nowelizacji głosowało 215 posłów, 161 było przeciw, 24 posłów wstrzymało się. Poprawki opozycji odrzucono. Teraz ustawa trafi do Senatu.

 

Przeciw nowelizacji ustawy zagłosowały dwie posłanki PiS - Małgorzata Janowska oraz Anna Maria Siarkowska. Od głosu wstrzymał się poseł PiS Andrzej Sośnierz.

 

Tak ws. nowelizacji ustawy o SN głosowali parlamentarzyści z poszczególnych klubów/kół poselskichSejm
Tak ws. nowelizacji ustawy o SN głosowali parlamentarzyści z poszczególnych klubów/kół poselskich

 

 

Sejm przyjął też poprawkę zaproponowaną przez klub PiS. Przewiduje ona umorzenie postępowań ws. ustalenia istnienia stosunku służbowego wobec sędziów, którzy powrócą do sprawowania urzędu w SN, gdyż ich służba uznana zostaje za nieprzerwaną.

 

 

 

"Wywrócili świat do góry nogami"

 

Podczas głosowań doszło do burzliwej wymiany zdań między opozycją i PiS. - Ta ustawa (o SN) to jest nieudolna próba wynikania orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE - orzeczenia, którego prawo unijne nie nakazuje wprowadzać w drodze zmian prawnych, a które jest stosowane bezpośrednio - mówiła szefowa klubu Nowoczesnej Kamila Gasiuk-Pihowicz.

 

Oceniła też, że obecnie rządzący zamienili Krajową Radę Sądownictwa w "Krajową Radę Ziobrownictwa". - Z waszymi PiS-owskimi nominatami zamiast niezależnych sędziów - dodała posłanka Nowoczesnej.

 

Robert Kropiwnicki (PO) zarzucał posłom PiS, że "wywrócili świat do góry nogami". - I uważacie, że to jest dla was norma. Ale jest jeszcze normalność poza waszymi izbami, naprawdę. To nie wy jesteście normalną demokracją, niestety. Wam bliżej do demokracji putinowskiej - stwierdził poseł PO.

 

Wyraził też pogląd, że PiS "ma fobię". - Wszędzie chcecie pakować polityków - albo prokuratora generalnego, albo dzieci wasze, albo prezydenta, czy ministra. To jest wasza, niestety, choroba. To jest nepotyzm plus do kwadratu - uznał Kropiwnicki.

 

"PiS złożyło poprawkę, która jest godna małego Kazia"

 

Do zabawnej sytuacji doszło, kiedy na mównicy pojawił się lider powołanej niedawno partii Teraz! Ryszard Petru. "Panie marszałku, zaraz będziemy głosować ustawę..." - rozpoczął swe wystąpienie polityk. "Teraz! Teraz!" - podpowiadali z sali posłowie. Niezrażony Petru kontynuował wypowiedź, żądając dymisji ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.

 

W czasie głosowania poprawki PiS do projektu noweli ustawy o SN głos zabrał Arkadiusz Myrcha (PO). - PiS złożyło poprawkę, która jest godna małego Kazia. Panie pośle Schreiber, bez urazy, ale podejrzewam, że tą poprawkę ktoś panu po prostu podrzucił jak panu posłowi (Kazimierzowi) Smolińskiemu w sprawie afery KNF - ironizował poseł PO, zwracając się do posła PiS Łukasza Schreibera. Nawiązywał do kontrowersji wokół zmian w ustawach dotyczących nadzoru finansowego.

 

Do posła PiS zwrócił się też Stefan Niesiołowski (PSL-UED). - Pan Schreiber, nowa gwiazda odrodzonego parlamentaryzmu zadał dramatyczne pytanie: "co zrobić, żeby was demokratyczna opozycjo zadowolić?". Panie Schreiber, to bardzo proste: odejść - w hańbie, na zawsze, teraz odejść. Zostawcie Polskę w spokoju, panie Kaczyński - powiedział poseł Unii Europejskich Demokratów.

 

"Walczymy o suwerenność Polski"

 

Łukasz Schreiber przekonywał natomiast, że ustawa o SN w poprzednim, kwestionowanym m.in. przez Komisję Europejską kształcie, była zgodna z konstytucją i unijnymi traktatami. Wskazał, że PiS nie chce stworzyć "bardzo niebezpiecznego precedensu", którym - według niego - byłaby sytuacja, gdyby obowiązującym prawem w Polsce stało się postanowienie zabezpieczające TSUE, zawieszające część obowiązujących przepisów ustawy o Sądzie Najwyższym. - Walczymy o suwerenność Polski, o godność polskiego parlamentu i dlatego przeprowadzamy dzisiaj tą ustawę w Sejmie - tłumaczył Schreiber.

 

Wytknął posłom Platformy Obywatelskiej wielokrotne łamanie przepisów konstytucji w poprzednich kadencjach. W tym kontekście nawiązał do wyboru "awansem" nowych sędziów TK w czerwcu 2015 roku oraz niedawną decyzję prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz o zakazie organizacji Marszu Niepodległości.

 

- Mówicie coś o aferach. Tak, są wielkie afery do wyjaśnienia, o których Polacy pamiętają. Dziś na komisji śledczej ds. VAT usłyszeliśmy w jaki sposób tworzyło się prawo, jak działali lobbyści w KPRM. Pamiętamy też "infoaferę", gdy nie ktoś rzekomo napisał na kartce, której nikt nie widział, "1 procent", tylko gdzie pięć milionów złotych krążyło w gotówce i majątku pomiędzy urzędnikami - mówił Schreiber.

 

Podkreślił, że Prawo i Sprawiedliwość "nie może odejść". - By nie doszło do powtórki tych rządów - dodał poseł PiS.

 

Marszałek Sejmu Marek Kuchciński kilkakrotnie apelował do parlamentarzystów opozycji, by wypowiadali się "zgodnie z powagą izby", a nie używali słów, które "prowokują do różnych reakcji" są "formą insynuacji i wprowadzają różne formy obrażania".

 

Projekt nowelizacji dotyczy przepisów ustawy o Sądzie Najwyższym z grudnia 2017, która weszła w życie 3 kwietnia b.r. Zgodnie z nią z mocy prawa przeszli w stan spoczynku i od 4 lipca przestali pełnić funkcję sędziowie SN, którzy ukończyli 65. rok życia. Mogli dalej orzekać, jeśli złożyli stosowne oświadczenie i przedstawili odpowiednie zaświadczenia lekarskie, a prezydent wyraził zgodę na dalsze zajmowanie przez nich stanowiska sędziego SN.

 

Ekspresowe tempo

 

W środę rano posłowie PiS złożyli w Sejmie projekt nowelizacji ustawy o SN. Sejm po godz. 12. rozpoczął pierwsze czytanie projektu. Po zakończeniu pierwszego czytania posłowie niezwłocznie przeszli do drugiego, po czym odbyło się trzecie czytanie. Ustawę przyjęto kilka minut po godz. 16:00.

 

 

Nowelizacja "zainspirowana zastrzeżeniami, także natury konstytucyjnej"

 

W uzasadnieniu wskazano, że inicjatywa ustawodawcza została zainspirowana przede wszystkim zastrzeżeniami, także natury konstytucyjnej, dotyczącymi kształtu przepisów o przejściu sędziów w stan spoczynku podnoszonymi przez różne środowiska w kraju, krytyką obowiązujących rozwiązań prawnych podnoszoną przez instytucje Unii Europejskiej, a także koniecznością podjęcia środków w celu wykonania nałożonego na Polskę zobowiązania wynikającego z postanowienia Wiceprezesa TSUE z dnia 19 października 2018 r.

 

Innego zdania jest Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia". - Ta ustawa niczego nie zmienia. To, co dziś w skandaliczny sposób przyjął Parlament, zostało wcześniej przyznane i wprowadzone orzeczeniem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej - przekazał w Polsat News po przegłosowaniu nowelizacji. 

 

 

Natomiast jeszcze w trakcie prac legislacyjnych rzeczniczka KE Mina Andreewa powiedziała korespondentce Polsat News Dorocie Bawołek, że Komisja Europejska nie komentuje projektów ustaw. KE oczekuje, że Polska wdroży postanowienie TSUE o środkach zabezpieczających, o czym wczoraj w PE mówił wiceprzewodniczący Frans Timmermans.

 

Timmermans powiedział wtedy dziennikarzom, że polski rząd "oświadczył, że musi przeprowadzić zmiany legislacyjne, aby wdrożyć środki tymczasowe TSUE", a zdaniem KE i zdaniem TSUE "środki tymczasowe mogą być stosowane bezpośrednio". Jak tłumaczył, oznacza to, że prawo, do którego odnoszą się środki tymczasowe (przepisy ustawy o SN), nie powinno być dłużej stosowane.

 

 

"Szanujemy rozstrzygnięcia Trybunału Sprawiedliwości UE"

 

Przedstawiciel wnioskodawców, poseł PiS Marek Ast powiedział w środę rano dziennikarzom, że jego ugrupowanie szanuje rozstrzygnięcia TSUE, a stojąc na stanowisku, że wydanego przez Trybunał postanowienia zabezpieczającego "wprost na gruncie polskiego prawa stosować się nie da, zatem są konieczne zmiany w przepisach o SN", przygotowano projekt nowelizacji.

 

Zgodnie z projektem złożonym przez PiS, sędzia Sądu Najwyższego albo sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego, który przeszedł w stan spoczynku na podstawie obecnych przepisów, z dniem wejścia w życie tej nowelizacji powraca do pełnienia urzędu na stanowisku zajmowanym 3 kwietnia 2018 r. "Służbę na stanowisku sędziego Sądu Najwyższego albo sędziego Naczelnego Sądu Administracyjnego uważa się za nieprzerwaną" - czytamy w projekcie.

 

Sędziowie ci, mogą jednak pozostać w stanie spoczynku jeśli w terminie 7 dni od dnia wejścia w życie nowelizacji złożą oświadczenie, że mają taką wolę; oświadczenie ma być składane prezydentowi za pośrednictwem Krajowej Rady Sądownictwa.

 

Projekt przewiduje, że sędziowie, którzy objęli stanowisko w SN przed wejściem w życie tej nowelizacji przechodzą w stan spoczynku, przy zastosowaniu przepisu poprzedniej ustawy o SN z 2002 r,. czyli z dniem ukończenia 70 roku życia; sędzia będzie mógł przejść w stan spoczynku na swój wniosek po ukończeniu 65 roku życia (mężczyźni) lub po ukończeniu 60 lat (kobiety), po ukończeniu 60 lat jeżeli przepracował na stanowisku sędziego SN nie mniej niż 9 lat.

 

Sędziowie, którzy obejmą stanowisko w SN po wejściu w życie tej nowelizacji, będą przechodzić w stan spoczynku zgodnie z przepisem nowej ustawy o SN, która weszła w życie 3 kwietnia b.r., czyli z dniem ukończenia 65 roku życia, chyba że nie później niż na sześć miesięcy i nie wcześniej niż na 12 miesięcy przed ukończeniem tego wieku złożą oświadczenie o woli dalszego orzekania, a prezydent wyrazi na to zgodę.

 

Prof. Gersdorf ponownie I prezesem SN i członkiem KRS

 

Ponadto z projektu PiS wynika, że jeśli na podstawie noweli do pełnienia urzędu w Sądzie Najwyższym powrócił sędzia, który zajmował stanowisko I prezesa SN lub prezesa SN, kadencję uważa się za nieprzerwaną.

 

"Jeżeli sędzia, który na podstawie noweli powrócił do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego Sądu Najwyższego, zajmował w dniu wejścia w życie ustawy zmienianej stanowisko Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego albo Prezesa Sądu Najwyższego, kadencję odpowiednio Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego i Prezesa Sądu Najwyższego trwającą w dniu wejścia w życie ustawy zmienianej uważa się za nieprzerwaną" - czytamy w projekcie.

 

Przewodniczący KRS Leszek Mazur był pytany przez dziennikarzy w Sejmie o to, czy Gersdorf będzie zgodnie z tym projektem ponownie I prezesem SN. 

 

- Tak, i ponownie członkiem KRS, jako pierwszy prezes SN - odpowiedział Mazur. Zaznaczył, że wkrótce będą wysyłane zawiadomienia o posiedzeniach KRS i że jak Gersdorf się na tym posiedzeniu pojawi, to "na pewno będzie okazja, by rozmawiać".

 

Opisanego w procedurze zawartej w ustawie o SN, która weszła w życie 3 kwietnia wniosku do prezydenta ws. dalszego zajmowania stanowiska sędziowskiego i funkcji prezesa SN nie złożyła I Prezes Sądu Najwyższego sędzia Małgorzata Gersdorf, która ukończyła 65. lat. Gersdorf informowała, że "nie złożyła i nie złoży" takiego wniosku. Jak podkreślała zgodnie z konstytucją kadencja I prezesa SN trwa 6 lat.

 

Przedstawiciele rządu, a także prezydenta wypowiadali się wielokrotnie, że Gersdorf miała możliwość skorzystania z przepisów ustawy o SN dotyczących możliwości przedłużania orzekania, nie skorzystała z tego, i wobec tego jest sędzią w stanie spoczynku. Jak zaznaczali prezesem SN nie może być sędzia w stanie spoczynku i Gersdorf nie pełni już tej funkcji.

 

"Sędziowie, którzy przeszli w stan spoczynku będą mogli wrócić do orzekania"

 

Poseł Ast mówił w środę rano, że projekt nowelizacji ustawy o SN daje podstawę do powrotu do Sądu Najwyższego tych sędziów, którzy przeszli w stan spoczynku.

 

- Stwarzamy podstawę, która umożliwia ten powrót - ci wszyscy, którzy przeszli w stan spoczynku na mocy ustawy o Sądzie Najwyższym, w tej chwili w oparciu o tę nowelizację, będą mogli do Sądu Najwyższego powrócić. Ci, którzy chcieliby jednak pozostać w stanie spoczynku też mają taką możliwość - powiedział Ast.

 

Poseł PiS zaznaczył, że "zgodnie z oczekiwaniem TSUE, zgodnie z postanowieniem zabezpieczającym" projekt nowelizacji ustawy o SN przewiduje uchylenie przepisów, które obligowały sędziów, którzy przekroczyli 65 lat do przejścia w stan spoczynku.

 

- Wobec tego, jeśli ustawa wejdzie w życie, ci sędziowie będą mogli powrócić do SN, tak jakby tej przerwy nie było, na dotychczasowych zasadach - dodał.

 

"Odprawy będą musiały zostać zwrócone"

 

Projekt PiS - jak przekazał Ast - zawiera też przepisy o charakterze technicznym, związane ze statusem materialnym sędziów.

 

- Sędziowie, którzy wrócą do orzekania w Sądzie Najwyższym będą traktowani tak, jakby cały czas tę funkcję pełnili, od dnia wejścia w życie ustawy o SN. Z tym zastrzeżeniem, że odprawy, które otrzymali w momencie przejścia w stan spoczynku, będą musiały zostać zwrócone, ale uposażenie będzie takie jak to, które mieli przed przejściem w stan spoczynku - powiedział poseł PiS.

 

Ponadto projekt noweli zakłada m.in., że "jeżeli sędzia, który na podstawie noweli powrócił do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego Sądu Najwyższego, zajmował w dniu wejścia w życie ustawy zmienianej stanowisko Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego albo Prezesa Sądu Najwyższego, kadencję odpowiednio Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego i Prezesa Sądu Najwyższego trwającą w dniu wejścia w życie ustawy zmienianej uważa się za nieprzerwaną". 

 

 

PiS wnioskowało o niezwłoczne przystąpienie do drugiego czytania

 

Pierwsze czytanie rozpoczęło się przed godz. 13. Wniosek w tej sprawie złożył w środę rano szef klubu PiS Ryszard Terlecki.

 

Przed głosowaniem poseł klubu PSL-UED Jacek Protasiewicz złożył wniosek o przerwę, by posłowie mogli zapoznać się z treścią projektu nowelizacji.

 

- To już siódma nowelizacja ustawy o SN w tym roku. Siedem zgłoszonych przez posłów PiS. Obiecaliście, że każda kolejna będzie poprawiać sytuację, a każda pogarszała. Najprawdopodobniej - mamy nadzieję - że ta wreszcie sytuację poprawia - mówił.

 

Szefowa klubu Nowoczesnej Kamila Gasiuk-Pihowicz oceniła, że projekt nowelizacji ustawy o SN jest niepotrzebny. - Nie potrzeba żadnych drobnych zmian w przepisach. Macie szanować orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE, to postanowienie stosuje się bezpośrednio - oceniła.

 

Drugie czytanie pierwotnie miało się odbyć się o godz. 21:30. Poseł PiS Łukasz Schreiber - w imieniu klubu - złożył w środę w Sejmie wniosek o przejście do II czytania projektu nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym niezwłocznie po I czytaniu, bez odsyłania projektu do komisji.

 

Debata w Sejmie: przegrał PiS, wygrała Polska

 

Poseł PO Robert Kropiwnicki podczas debaty w Sejmie podkreślił, że projekt nowelizacji ustawy o SN, w kontekście zabezpieczenia wydanego przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, jest niepotrzebny. Jak zauważył, że zabezpieczenie TSUE wchodzi w życie, jest skuteczne i obowiązuje od momentu jego wydania, a sędziowie na jego mocy zostali przywróceni do orzekania.

 

- W tym projekcie wycofujecie się tak naprawdę ze swojej złej reformy, z deformy, z tego jak rujnowaliście Sąd Najwyższy i polski wymiar sprawiedliwości" - oświadczył poseł PO. "Przegraliście tę sprawę, na szczęście dla Polski, dla polskiego wymiaru sprawiedliwości. Ta sprawa jest dla was przegrana i wszyscy to już wiemy, przegrał PiS, ale wygrała Polska, Polki i Polacy - dodał poseł Platformy.

 

Kropiwnicki ocenił, że w projekcie jest wiele niedomówień i powinien on trafić do pracy w sejmowej komisji sprawiedliwości, żeby przeprowadzić tam debatę i wysłuchać opinii legislatorów. Wcześniej przedstawiciel wnioskodawców poseł PiS Łukasz Schreiber złożył wniosek o przejście do drugiego czytania projektu z pominięciem pracy w komisji. Kropiwnicki natomiast zaapelował o przeprowadzenie drugiego czytania na posiedzeniu komisji.

 

- Projekt ustawy o SN potwierdza całkowite niezrozumienie prawa unijnego przez PiS i brak szacunku dla tego prawa - oceniła szefowa klubu Nowoczesnej Kamila Gasiuk-Pihowicz. Podkreśliła, że postanowienie zabezpieczające Trybunału Sprawiedliwości UE stosuje się bezpośrednio.

 

- Projekt nowelizacji autorstwa PiS nie jest potrzebny i nie należy go wprowadzać; żeby nie ponosić konsekwencji związanych z orzecznictwem europejskiego trybunału nie jest potrzebna ustawa - mówił w trakcie pierwszego czytania projektu noweli ustawy o SN poseł Kukiz'15 Jerzy Jachnik.

 

- Przegraliście nie z Europą, przegraliście z duchem Polaków, z duchem wolności i sprawiedliwości; dziś zaczynamy marsz do wolności i zakończymy go, kiedy odejdziecie od władzy - mówił Michał Kamiński (PSL-UED) zwracając się do posłów PiS podczas debaty w Sejmie nad projektem noweli ustawy o SN.

 

PiS wniósł poprawkę przed rozpoczęciem drugiego czytania

 

W Sejmie odbyło się pierwsze czytanie projektu, po czym posłowie niezwłocznie przeszli do drugiego czytania. Przed rozpoczęciem drugiego czytania projektu nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym przedstawiciel wnioskodawców poseł PiS Łukasz Schreiber wniósł projekt poprawki.

 

Jak mówił poseł Schreiber, poprawka przewiduje dodanie do art. 4 ustępu drugiego. - Ta poprawka ma na celu uzupełnienie przepisu art. 4 dotyczącego umorzenia z mocy prawa postępowań związanych z przejściem w stan spoczynku sędziów, którzy mocą projektowanej ustawy zostają przywróceni do pełnienia urzędu na poprzednio zajmowanym stanowisku o regulację dot. umorzenia również postępowań ws. ustalenia istnienia stosunku służbowego sędziego w stanie czynnym - podkreślił Schreiber.

 

Jak dodał, "celem poprawki jest wyłączenie możliwości kontynuowania postępowań nakierowanych na ustalenie statusu sędziów, którzy przeszli w stan spoczynku, a których powrót do stanu czynnego przewiduje projektowana ustawa, z jednoczesnym uznaniem czynnej służby za nieprzerwaną". 

 

Opozycja krytycznie o projekcie o SN

 

Posłowie PO, Nowoczesnej, Kukiz'15, PSL-UED i Teraz! krytycznie ocenili w środę w Sejmie szybkie tempo prac nad projektem nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym; Kornel Morawiecki (Wolni i Solidarni) apelował o głosowanie za projektem ustawy.

 

Poseł PO Robert Kropiwnicki podczas drugiego czytania krytykował sposób procedowania nad projektem nowelizacji. - Kiedyś było takie pojęcie, jak zasada przyzwoitej legislacji, dzisiaj nawet nie to, że nie ma przyzwoitej legislacji, a zwykłej przyzwoitości wam brakuje - zwracał się Kropiwnicki do posłów PiS.

 

W tym kontekście zwracał uwagę, że na debatę nad projektem noweli ustawy o SN nie zaproszono sędzi Małgorzaty Gersdorf, ani legislatorów sejmowych. 

 

- Dzisiaj ścieżka legislacyjna powinna wyglądać tak, że z Nowogrodzkiej (siedziba PiS) - do Dziennika Ustaw - ironizował poseł. W jego ocenie PiS ignoruje procedury i "elementarną przyzwoitość parlamentarną". - I wy to nazywacie tym, że wy bronicie godności i honoru? - pytał polityk Platformy.

 

"Chce się nas zmusić do poczynienia kroków sprzecznych z ustawa zasadniczą"

 

- My wsłuchujemy się w głosy drugiej strony, natomiast mam wrażenie, że druga strona nie za bardzo chce słuchać naszych racji. Nie ma za bardzo odwrotu od reformy wymiaru sprawiedliwości w tym sądownictwa w naszym kraju, i to jest ten problem, że chce nas się zmusić do tego, aby poczynić kroki, które są sprzeczne z ustawą zasadniczą - mówił w Sejmie poseł PiS Jan Mosiński.

 

 

TSUE zadecydował o zastosowaniu tzw. środków tymczasowych

 

Jak nieoficjalnie poinformowano, w poniedziałek Polska przekazała do Komisji Europejskiej informację ws. realizacji decyzji TSUE dotyczącej Sądu Najwyższego. - Przekazaliśmy pakiet bardzo konkretnych działań - podał zastrzegając anonimowość dyplomata. Wcześniej złożenie odpowiedzi "w terminie" zapowiadał szef polskiego MSZ Jacek Czaputowicz.

 

W poniedziałek mijał termin na powiadomienie KE o działaniach podjętych przez polskie władze w celu pełnego zastosowania się do decyzji TSUE. 19 października Trybunał zdecydował wstępnie o zastosowaniu tzw. środków tymczasowych i zawieszeniu stosowania przepisów ustawy o Sądzie Najwyższym dotyczących przechodzenia sędziów, którzy ukończyli 65. rok życia, w stan spoczynku. TSUE chciał m.in., by sędziowie, którzy w świetle nowych przepisów już zostali wysłani w stan spoczynku, byli przywróceni do orzekania.

 

W postanowieniu TSUE z 19 października Polska została jednocześnie zobowiązana m.in. do powiadomienia Komisji Europejskiej - nie później niż w ciągu miesiąca od doręczenia postanowienia, a następnie powiadamiania w regularnych odstępach jednego miesiąca - o wszystkich środkach, które przyjęła w celu pełnego zastosowania się do postanowienia.

 

16 listopada odbyło się w TSUE wysłuchanie stron

 

Decyzja zabezpieczająca, tzw. środki tymczasowe, obowiązuje państwo członkowskie natychmiastowo po jej wydaniu. Nie ma od niej odwołania, ale nie jest ona ostateczna. 16 listopada TSUE przeprowadził wysłuchanie stron, podczas którego Polska i Komisja Europejska przedstawiły swoje argumenty ws. zasadności zastosowania środków tymczasowych.

 

W ocenie polskiego rządu do wdrożenia październikowego postanowienia Trybunału ws. środków tymczasowych konieczna jest nowelizacja ustawy o SN; do tego czasu Małgorzata Gersdorf nie jest I prezesem SN, a sędziowie, którzy wrócili do SN, pozostają cały czas w stanie spoczynku.

 

Z kolei zdaniem części sędziów decyzja TSUE obowiązuje bezpośrednio. W związku z tym pod koniec października Małgorzata Gersdorf wezwała sędziów SN objętych zakresem zastosowania środków tymczasowych orzeczonych przez TSUE do stawienia się w SN w celu podjęcia służby sędziowskiej. Części z nich już przydzielono sprawy do rozpoznania. Na początku listopada zespół prasowy SN poinformował, że prof. Gersdorf jako I prezes Sądu Najwyższego przesłała do KE informację o środkach podjętych w SN w celu pełnego zastosowania się do postanowienia TSUE o tzw. środkach tymczasowych.

 

PiS informowało w październiku, że nie pracuje nad nowelizacją

 

PiS informowało w październiku, że nie pracuje nad nowelizacją ustawy o Sądzie Najwyższym. Jednocześnie oświadczono, że wyroki Trybunału Sprawiedliwości UE będą respektowane. Marek Ast (PiS) z komisji sprawiedliwości i praw człowieka mówił w wówczas, że ustawa nie zostanie znowelizowana przed merytorycznym orzeczeniem TSUE.

 

 

 

msl/paw/ PAP, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze