Nerwy na pierwszym posiedzeniu Sejmiku na Śląsku. Radny z listy KO przeszedł do PiS

Polska

Przed wyborem przewodniczącego Sejmiku Woj. Śląskiego radni KO uznali, że pierwsza sesja sejmiku nie powinna być kontynuowana - wobec podejrzenia, że okoliczności dołączenia do porozumienia programowego prawicy radnego Wojciecha Kałuży mogą nosić znamiona czynu zabronionego. Radny odszedł z Nowoczesnej dzień po tym, jak KO, SLD i PSL uformowały koalicję w Sejmiku. Teraz większość ma PiS.

Aktualnie PiS ma 23 mandaty, Koalicja Obywatelska 19, SLD - 2, PSL - 1.

 

Zdaniem KO, sytuacja może mieć znamiona czynu zabronionego, a sprawą powinny zająć się stosowne organy państwa.

 

Przed wyborem przewodniczącego podczas środowej, pierwszej sesji sejmiku nowej kadencji, występujący w imieniu KO, SLD i PSL radny Michał Gramatyka powiedział, że przed tą sesją radni tych ugrupowań zostali postawieni w sytuacji, która nigdy wcześniej nie miała miejsca w samorządzie woj. śląskiego.

 

Wybrany z pierwszego miejsca na liście

 

- Poprzez spotkanie prasowe poinformowano nas, że pan radny Wojciech Kałuża, wybrany z pierwszego miejsca listy KO, liczbą głosów przekraczającą 20 tys., członek zarządu wojewódzkich struktur Nowoczesnej, prezentowany na konwencji wyborczej KO, najpierw jako kandydat na zaszczytne funkcje samorządowe w mieście Żory, potem jako kandydat na radnego woj. śląskiego, został przeciągnięty na stronę innego ugrupowania w sposób, który jest dla nas nieznajomy - mówił Gramatyka.

 

- Nie wiemy, jak to się stało, nie wiemy, kiedy to się stało. Nigdy wcześniej nie stosowano takich metod wobec żadnego radnego woj. śląskiego, nigdy wcześniej sejmik woj. śląskiego nie został postawiony w takiej sytuacji - dodał radny KO. 

 

W wyborach Wojciecha Kałużę poparło 25,1 tys. osób. "Moją partią jest Śląsk" - tak radny skomentował swoje przejście z Nowoczesnej do PiS. 

 

Obrady kontynuowane

 

- Uważam, że obrady nie powinny dzisiaj toczyć się dalej do momentu, aż właściwe organy ochrony państwa nie sprawdzą tej sytuacji, czy nie nosi znamion czynu zabronionego - podkreślił Gramatyka zastrzegając, że nie jest to wniosek formalny, a prośba kierowana do przewodniczącego seniora sejmiku, prof. Tadeusza Sławka.

 

Sam prof. Sławek we wcześniejszym wystąpieniu mówił, że sprawowanie władzy winno się opierać na zasadzie prymatu rozumności nad pośpiesznym, popędliwym zacietrzewieniem, a wezwanie do obywatelskości polega na też na dotrzymywaniu zobowiązań i lojalności wobec wyborców, "by po 5 latach móc spojrzeć wyborcom w oczy".

 

Po ponowionej prośbie Gramatyki Sławek powiedział, że przykro mu jest prowadzić obrady w takich okolicznościach, jednak wobec ciążącej na nim odpowiedzialności prowadzi obrady dalej.

 

Na przewodniczącego Sejmiku Woj. Śląskiego został wybrany Jan Kawulok z PiS. 

 

W głosowaniu tajnym oddano 45 głosów. Kawulok otrzymał 23 głosy. Wolnik - 22 głosy. Tym samym PiS potwierdziło większość w woj. śląskiego.

 

Marszałkiem woj. śląskiego został Jakub Chełstowski z PiS.

 

 

Kałuża wicemarszałkiem

 

Wybrany z listy Koalicji Obywatelskiej radny Sejmiku Woj. Śląskiego Wojciech Kałuża, który zawierając porozumienie programowe z prawicą zapewnił PiS większość przed pierwszą sesją sejmiku, został wybrany drugim wicemarszałkiem tego regionu.

 

"Chcą zastraszyć radnego"

 

Odnosząc się do Kałuży, wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski ocenił: "Mówiący o przekupstwie politycznym nie udowodnili niczego, a chcą zastraszyć wolnego, wybranego radnego". 

 

- Dzisiaj ci, którzy mówią o przekupstwie, nie udowodnili niczego, ale szafują i gardzą wartością drugiego człowieka - ocenił wiceszef ME, co spotkało się w Sali Sejmu Śląskiego z okrzykami "hańba".

 

- Ze sztandarami wiecować i wrzeszczeć - tego nauczyliście się w ostatnich miesiącach. To jest demokracja? To jest wolność? To jest wartość? Zastraszać wolnego, wybranego radnego - odpowiedział krzyczącym Tobiszowski. - Każdy sądzi za siebie. Wy wiecie, co to znaczy korupcja polityczna i myślicie, że inni też tak robią? - pytał.

 

Decyzję Kałuży skomentował wcześniej poseł Adam Szłapka z Nowoczesnej.

 

 

Michał Dworczyk poinformował o podpisaniu deklaracji programowej dla Śląska na Twitterze. 

 

Sygnatariusze porozumienia napisali, że "w poczuciu odpowiedzialności za Śląsk i jego rozwój społeczno-gospodarczy deklarują chęć współpracy w obszarach strategicznych dla regionu. Strony umowy gwarantują współdziałanie i wspieranie się w realizowaniu najważniejszych celów deklaracji".

 

"Głównym celem zawartej umowy jest budowanie i planowanie działań na poziomie regionalnym w oparciu o idee równomiernego rozwoju gospodarczego oraz zwiększenia konkurencyjności" - zadeklarowali.

 

 

- Nie musimy ukrywać tego, że wszyscy czujemy się dzisiaj podle. Postawiliśmy na nie takiego człowieka - powiedział poseł Nowoczesnej Adam Szłapka.

 

Rozczarowania nie kryła też Monika Rosa, szefowa śląskiej Nowoczesnej. 

 

- Radny Wojciech Kałuża, wybrany z list Koalicji Obywatelskiej, rekomendowany przez Nowoczesną ogłosił, że przechodzi dzisiaj do PiS-u. Podpisał kontrakt, który jest kontraktem w jedną stronę - powiedziała Rosa podczas środowego briefingu.

 

- Nie znamy ceny tego kontraktu. Z pewnością nie była to kwestia programowa. Oszukał nas, oszukał tysiące Ślązaków, którzy zagłosowali na niego w tych wyborach. Zagłosowali na niego, na Koalicję Obywatelską, a on teraz, sprzeniewierzając te wszystkie wartości - za pieniądze? Tego nie wiem. Za stanowiska? Prawdopodobnie - mówi: teraz idę w koalicję z PiS - oceniła Rosa.

 

- Jest to niedopuszczalne. Jest to tak naprawdę droga w jedną stronę. Kłamstwo, brak wartości, oszustwo - dodała szefowa śląskiej Nowoczesnej.

 

 

Pierwsza sesja nowej kadencji Sejmiku woj. Śląskiego rozpoczęła się w nerwowej atmosferze. 

 

Podczas wręczania radnym zaświadczeń o wyborze radni Koalicji Obywatelskiej wybuczeli radnego Wojciecha Kałużę, wybranego z jej list, który podpisał porozumienie programowe z PiS, dając temu ugrupowaniu większość.

 

"Goń, go", "sprzedawczyk", "zdrajca", "Judasz" - brzmiały okrzyki padające pod adresem radnego Wojciecha Kałuży. Jednocześnie głośnymi oklaskami powitali go radni PiS, a także inni przedstawiciele tego ugrupowania, m.in. wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski i minister sportu Witold Bańka oraz liczni parlamentarzyści.

 

 

Komitet Obrony Demokracji zamieścił na Twitterze zdjęcie biura radnego Kałuży. Na drzwiach pojawiły się kartki z napisami: "zdrajca", "oszust", "sprzedawczyk". 

 

Z kolei eurodeputowany Bogdan Zdrojewski napisał: "mam wrażenie, że taki gość jak radny Kałuża zamiast na fotel wicemarszałka powinien trafić do pierdla".   

 

 

Wyrównana walka o mandaty 

 

W październikowych wyborach PiS uzyskało 22 mandaty. Koalicja Obywatelska zdobyła 20 mandatów, SLD wprowadziło 2 radnych, a PSL - 1 (regionaliści nie są reprezentowani).

 

Jeszcze we wtorek przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej, Sojuszu Lewicy Demokratycznej i Polskiego Stronnictwa Ludowego poinformowali o zawarciu umowy koalicyjnej w Sejmiku Województwa Śląskiego. Jak poinformował podczas wtorkowego briefingu w Katowicach szef śląskiej Platformy Obywatelskiej i marszałek woj. śląskiego Wojciech Saługa, przewidziany w umowie koalicyjnej podział miejsc w przyszłym zarządzie woj. śląskiego przewiduje po dwa miejsca dla KO i SLD oraz jedno dla PSL.

 

W poprzedniej, piątej kadencji samorządu województwem śląskim rządziła koalicja: PO, PSL, SLD oraz Śląskiej Partii Regionalnej.

las/mta/ PAP, Dziennik Zachodni, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze