Glapiński: mieszanie systemu bankowego z polityką to szkodnictwo najwyższego rzędu

Polska

- Apeluję do dziennikarzy, publicystów i do polityków, aby nie mieszali polskiego systemu finansowego i bankowego do jakichś rozgrywek politycznych, bo to naprawdę nie służy Polsce; to jest szkodnictwo najwyższego rzędu - mówił w niedzielę prezes NBP Adam Glapiński w rozmowie z TVP. Poinformował, że w Ministerstwie Finansów odbywa się posiedzenie Komitetu Stabilności Finansowej.

"Gazeta Wyborcza" napisała we wtorek, że w marcu 2018 r. ówczesny przewodniczący KNF Marek Chrzanowski zaoferował przychylność dla Getin Noble Banku w zamian za około 40 mln zł - miało to być wynagrodzenie dla wskazanego przez szefa KNF prawnika. Leszek Czarnecki nagrał tę ofertę i zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Po artykule w "GW" Chrzanowski złożył dymisję, a premier ją przyjął.

 

Giertych poinformował w sobotę, we wpisie zamieszczonym na swoim profilu na Facebooku, że złożył w prokuraturze drugie zawiadomienie, które dotyczyło "przestępstwa nadużycia uprawnień, ale wskazywało również na możliwość istnienia zorganizowanej grupy przestępczej, której celem było doprowadzenie do przejęcia banku Leszka Czarneckiego; banku, który na początku tej historii był wart na giełdzie kilka miliardów złotych".

 

Glapiński był pytany w "Gościu Wiadomości" w TVP, czy klienci banków w Polsce mogą czuć się bezpiecznie. - Wszystko wskazuje na to, że polski system, który uchodzi za najbezpieczniejszy w Europie i najsprawniejszy, którego banki znajdują się w najlepszej kondycji w Europie (...) - mogą być całkowicie spokojni i bezpieczni - zapewnił prezes NBP.

 

- W szczególności przypominam, że każdy klient, depozytariusz w bankach polskich, ma w pełni zagwarantowany swój depozyt do 100 tys. euro, czyli do czterystu kilkudziesięciu tysięcy złotych. I w ciągu tygodnia ewentualnie zawsze mają taką pełną wypłatę - podkreślił Glapiński. Dopytywany, czy bezpiecznie mogą czuć się również klienci banków należących do biznesmena Leszka Czarneckiego, odparł: "oczywiście".

 

Posiedzenie Komitetu Stabilności Finansowej w Ministerstwie Finansów 

 

Glapiński poinformował, że w niedzielę wieczorem w Ministerstwie Finansów odbywa się posiedzenie Komitetu Stabilności Finansowej w gronie: NBP, minister finansów, KNF i Bankowy Fundusz Gwarancyjny. "Omawiamy istniejącą sytuację i podejmujemy stosowne decyzje" - dodał.

 

Na pytanie co obecnie powinien zrobić nowy p.o. szefa KNF Marcin Pachucki, prezes NBP powiedział, że uczestniczy on w niedzielnych obradach Komitetu Stabilności Finansowej.

 

- Wypowiada się, razem dyskutujemy, wymieniamy informacje, podejmujemy stosowne decyzje. Ona się dzisiaj, ta wizja ostatecznie wypracuje, każdy ma trochę inny punkt widzenia. Będzie komunikat po Komitecie Stabilności Finansowej. Będziemy zgodnie z tym działać - zapowiedział Glapiński.

 

Na pytanie czy sprawa KNF nie zachwiała zaufaniem do polskich banków za granicą, szef NBP podkreślił, że jest w stałym kontakcie z inwestorami, z przedstawicielami bankowości z całego świata.

 

- Zagraniczni inwestorzy inwestują i kupują w Polsce obligacje nie dlatego, że jakiś artykuł był bardziej miły lub mniej, tylko dlatego, że to się świetnie opłaca. Polska to jest najbezpieczniejszy kraj na świecie do inwestycji (...). Inwestorzy potrafią liczyć - podkreślił.

 

"Domagam się, aby KNF wróciła do NBP"

 

Glapiński pytany czy Marek Chrzanowski go zawiódł, zwrócił uwagę, że KNF nie znajduje się pod nadzorem NBP tylko premiera. - Ja od początku mojej kadencji domagam się, aby KNF wróciła do NBP, tak jak kiedyś Komisja Nadzoru Bankowego była w Banku. Bo NBP jest najpotężniejszą, najbardziej wiarygodną i najbogatszą instytucją, która gwarantuje bezpieczeństwo - dodał.

 

- Pana Chrzanowskiego znam od wielu lat jako człowieka o niezwykle wysokim morale, niezwykle uczciwego i niezwykle profesjonalnego - mówił.

 

"Staram się unikać kontaktów"

 

Pytany czy rozmawiał z Chrzanowskim, zaprzeczył. "Nie. Staram się unikać kontaktów, ze względu na to, jak to się mówi czystość prawną. On też takich kontaktów nie poszukuje" - mówił Glapiński.

 

Dopytywany, czy reakcja premiera jest dobra po tym, co się stało, prezes NBP powiedział: - Nie mnie oceniać premiera. Narodowy Bank Polski, polski rząd są całkowicie wobec siebie autonomiczne". "Premier się nie wtrąca, nie może się wtrącać w sprawy NBP. I odwrotnie. Ja się zajmuję wyłącznie systemem bankowym, jego bezpieczeństwem, stabilnością waluty, systemem płatniczym całego kraju - dodał prezes NBP.

 

"Nic nie myślę, czekam na fakty"

 

Glapiński został też zapytany, czy w sprawie KNF zawiódł jeden człowiek czy zawiódł system. - A może zawiedli autorzy artykułu? Ja nic nie myślę, ja jestem do doświadczonym człowiekiem, czekam na fakty. Na razie nie ma żadnego faktu - uznał. Na uwagę, że jest doniesienie do prokuratury pełnomocnika Leszka Czarneckiego Romana Giertycha, Glapiński zaznaczył, że nie śledzi uważnie mediów, jest zajęty innymi sprawami, bankowymi.

 

- Ale chyba nie ma podstawowych elementów na podstawie, których można by jakiekolwiek śledztwo zacząć, nawet w sprawie. To jest wszystko od słowa do słowa, od artykułu do artykułu. Dwie osoby próbują rozchwiać cały system finansowy i wiarygodności polskich finansów, i polskiej bankowości" - ocenił Glapiński. "Ja mogę tym osobom powiedzieć, że to się na pewno nie uda - dodał.

 

Zaapelował by "nie mieszać polskiego systemu finansowego i bankowego z polityką"

 

Zaapelował "do dziennikarzy, publicystów i polityków, aby nie mieszali polskiego systemu finansowego i bankowego, do jakichś rozgrywek politycznych".

 

- To naprawdę nie służy Polsce jako takiej i polskiemu systemowi. To jest szkodnictwo najwyższego rzędu" - podkreślił prezes NBP. "Apeluję do wszystkich polityków, parlamentarzystów, dziennikarzy i publicystów: nie mieszajcie systemu finansowego i bankowego do swoich rozgrywek - powiedział Glapiński.

 

Prezes NBP był też pytany o sobotni wpis na Facebooku Romana Giertycha, w którym - przywołując treść złożonego zawiadomienia do prokuratury - wyraził pogląd o możliwości istnienia "zorganizowanej grupy przestępczej, której celem było doprowadzenie do przejęcia banku Leszka Czarneckiego".

 

"Koń jaki jest każdy widzi"

 

- Nie wciągnie mnie pan w wyrażanie opinii o poszczególnych mecenasach, czy prawnikach. Koń jaki jest każdy widzi - mówił.

 

Pytany o polityków opozycji, którzy mówią o "aferze obozu rządzącego", odparł: - To są politycy, ja nie jestem politykiem od kilkudziesięciu lat". "Jest tyle różnych pól, na których opozycja może ścierać się z rządem, niech znajdują inne niż finanse i bankowość, bo to dotyczy zwykłych Polaków - zaznaczył prezes NBP.

 

Dopytywany, jakie pytania w poniedziałek powinni zadać prokuratorzy Leszkowi Czarneckiemu ocenił, że przede wszystkim "trzeba odebrać dowód przestępstwa, czyli nośnik, rzekomego przestępstwa, zbadać jego autentyczność". - Potem dopiero można się posuwać dalej. Być może nie ma żadnej sprawy - podkreślił.

 

Na uwagę, że opozycja twierdzi, że w KNF dochodziło do korupcji Glapiński zaznaczył: - Mogę powiedzieć na podstawie tych kilku lat kiedy znam profesora Chrzanowskiego ze Szkoły Głównej Handlowej i opierać się na opinii profesorów, którzy go znają kilkanaście lat, albo i dłużej. To jest absurdalny zupełnie zarzut. Jeśli ktoś się wypowiadał na temat korupcji na Marsie może ma coś na ten temat do powiedzenia, ale to nie znaczy, że ma rację - mówił. 

 

"Moje rozmowy zawsze odbywają się w formie służbowej"

 

Na uwagę, że politycy opozycji mówią wprost, że na nowych taśmach może być nagranie z nim, Glapiński odparł: "Być może jest tak, ale byłoby to dziwne". - Moje rozmowy odbywają się zawsze w towarzystwie kilku osób, zawsze jest notatka, zawsze w formie służbowej. Zresztą rozmowy w KNF też zwykle mają taki charakter - podkreślił.

 

Glapiński był też pytany o możliwość przejmowania banków "za złotówkę". Prezes NBP podkreślił, że w Europie obowiązuje dyrektywa wprowadzono kilka lat temu, na którą wszyscy bardzo czekali w Europie. Jak wyjaśnił, chodzi o "jak gdyby" taką kontrolowaną upadłość banku. Jak mówił rozwiązanie to zostało wprowadzone po kryzysie z lat 2007-2008, "kiedy nagle upadki banków stawiały w trudnej sytuacji materialnej i emocjonalnej setki tysięcy ludzi".

 

Giertych ma złożyć w poniedziałek drugie zawiadomienie w prokuraturze 

 

Giertych poinformował w sobotę, we wpisie zamieszczonym na swoim profilu na Facebooku, że złożył w prokuraturze drugie zawiadomienie, które dotyczyło "przestępstwa nadużycia uprawnień, ale wskazywało również na możliwość istnienia zorganizowanej grupy przestępczej, której celem było doprowadzenie do przejęcia banku Leszka Czarneckiego; banku, który na początku tej historii był wart na giełdzie kilka miliardów złotych".

 

- Mechanizm tego działania polegał na brutalnym wykorzystaniu pozycji regulatora publicznego, czyli KNF, którego zadaniem jest nadzorowanie banków oraz innych instytucji finansowych. Od 2017 tak ukształtowano nowe warunki funkcjonowania banku, aby został on poddany pod kontrolę KNF. Wydano wpierw rozporządzenie Ministra Finansów, które wprowadziło nowe wymogi kapitałowe. A gdy te zostały zagwarantowane przez właściciela, to na utrwalonym spotkaniu z KNF Marek Chrzanowski zażądał nowych kapitałów w oparciu o działania pana Sokala skierowane do audytorów. Panowie nie zaplanowali przejęcia banku o kapitale zagranicznym (pewnie bali się interwencji UE lub kraju pochodzenia kapitału). Postanowili przejąć jedyny , duży prywatny bank o polskim kapitale - podkreślił Giertych.

 

Według niego na nagraniu "słychać i widać (to nagranie video), jak przedstawiciele urzędu państwowego bez żenady potwierdzają, że wiedzą o planie przejęcia banku za złotówkę". "Zupełnie otwarcie potwierdzają też, że ten członek komisji brutalnie naciskał na audytora, aby podwyższył wymogi kapitałowe wobec Getin Noble Bank S.A., a oni wykorzystując fakt, że takie naciski zostały zrobione przedstawiają z otwartym cynizmem swój zamiar podejmowania takich decyzji, które doprowadzą do tego przejęcia" - napisał adwokat.

 

"Gazeta Wyborcza" napisała w ubiegłym tygodniu, że według właściciela Getin Noble Banku Leszka Czarneckiego, przewodniczący KNF w marcu 2018 r. zaoferował przychylność dla tego banku w zamian za około 40 mln zł; Czarnecki nagrał tę ofertę i zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez szefa KNF. We wtorek po południu Marek Chrzanowski poinformował PAP, że składa dymisję z funkcji przewodniczącego KNF. Premier Mateusz Morawiecki dymisję przyjął.

 

Ziobro poinformował o wszczęciu śledztwa 

 

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro poinformował we wtorek o wszczęciu śledztwa w sprawie opisanej przez "GW". Jako wstępną kwalifikację prawną przyjęto z art. 231 par. 2 Kodeksu karnego - przekroczenie przez funkcjonariusza publicznego uprawnień celem osiągnięcia korzyści majątkowej przez osobę trzecią. W poniedziałek w śląskim wydziale Prokuratury Krajowej w Katowicach przesłuchany ma zostać Leszek Czarnecki.

msl/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze