"Musimy zachować naszą jedność w UE". Prezydenci podsumowali szczyt Grupy Wyszehradzkiej

Świat
"Musimy zachować naszą jedność w UE". Prezydenci podsumowali szczyt Grupy Wyszehradzkiej
PAP/EPA/ZOLTAN MATHE

- Chcemy, by UE była wspólnotą solidarną; chcemy Unii, o której marzyli ojcowie założyciele - mówili w piątek prezydenci państw Grupy Wyszehradzkiej. Podkreślili, że V4 musi przypominać, jak wspaniałym projektem jest UE oraz zachować jedność, by odnosić w niej sukcesy.

Prezydenci Polski, Czech, Słowacji i Węgier w czwartek i piątek dyskutowali w Szczyrbskim Jeziorze w Wysokich Tatrach na Słowacji o współczesnych wyzwaniach stojących przed Europą, migracji i odpowiedzialnej polityce społecznej wspierającej grupy wrażliwe. Swoje rozmowy przywódcy państw Grupy Wyszehradzkiej podsumowali na piątkowej konferencji prasowej.

 

Prezydent Polski Andrzej Duda wskazywał, że podczas szczytu V4 padało wiele krytycznych słów pod adresem Unii, ale - jak zaznaczył - były one wyrazem troski o przyszłość Wspólnoty.

 

Duda podkreślił, że państwa V4 bardzo chciałyby, żeby UE "była prawdziwą wspólnotą", tzn. wspólnotą, w której jest solidarność, wzajemne zrozumienie, ale także próba wyważenia wzajemnych interesów. - I to jest coś, czego - jasno trzeba to powiedzieć i mówiliśmy to dzisiaj - w UE bardzo brakuje - ocenił polski prezydent.

 

Przywołał w tym kontekście przykład gazociągu Nord Stream 2. Jak zaznaczył, protest krajów V4 przeciwko jego budowie wynika ze świadomości, iż "jest to projekt o charakterze nie biznesowym, tylko jest to projekt o charakterze politycznym, który jest projektem tak naprawdę dla UE szkodliwym". Jak dodał, Nord Stream 2 zmierza do rozbicia UE.

 

Szkodliwość ta - mówił Duda - wynika nie tylko z tego, że zagraża bezpieczeństwu energetycznemu naszej części Europy i Ukrainy, ale także z faktu, iż jego konsekwencją będzie dominacja jednego dostawcy nad całym rynkiem UE.

 

- Uważamy, że to jest z punktu widzenia interesów całej UE niekorzystne i twardo o tym mówimy. Tymczasem okazuje się, że to jest głos wołającego na puszczy, a inwestycja jest realizowana wbrew interesom części krajów UE. Czy to jest rzeczywiście działanie wspólnotowe? Chyba każdy, kto na to spojrzy, powie, że nie, że nie powinna tak funkcjonować wspólnota - dodał prezydent.

 

"Nord Stream 2 nie powinien nigdy zaistnieć"

 

Zdaniem prezydenta Słowacji Andreja Kiski "Nord Stream 2 nie powinien nigdy zaistnieć". Zauważył, że Europa potrzebuje zróżnicowanych źródeł gazu i nie może uzależniać się od jednego kraju. W jego ocenie, Nord Stream 2 zwiększy uzależnienie od rosyjskiego gazu i da Rosji narzędzie do szantażowania Ukrainy. - Czy można ufać Rosji? Ja zawsze mówię, że tam gdzie w grę wchodzą interesy Rosji, nie można jej ufać - dodał.

 

W sprawie budowy gazociągu stanowiska nie chciał zająć prezydent Czech Milosz Zeman.

 

Prezydent Węgier Janos Ader podkreślił konieczność dywersyfikacji dostaw gazu przez państwa europejskie. Jak ocenił, w tej kwestii jeszcze "daleka droga przed nami".

 

Ader oświadczył na konferencji, że państwa V4 "chcą UE, o której marzyli ojcowie założyciele". - Nie musimy wyważać otwartych drzwi. Ojcowie założyciele mieli ducha, który ich wiódł i zostawili nam wystarczająco dużo dziedzictwa intelektualnego, które możemy wykorzystać w naszym myśleniu o przyszłości UE - mówił węgierski prezydent.

 

Innym omówionym przez prezydentów państw V4 tematem był problem migracji. Jak wskazywał Ader, kraje Grupy Wyszehradzkiej konsekwentnie powtarzają, że należy chronić zewnętrzne granice UE, a kraje pochodzenia muszą uzyskać pomoc materialną, aby "realizować rozwój gospodarczy, który ograniczyłby lub położyłby kres kolejnej fali migracji".

 

- Żeby zapewnić kontrolowany proces migracji, musimy stworzyć odpowiednie struktury, hotspoty, miejsca, gdzie możemy podjąć decyzję, czy dana osoba w sposób uzasadniony może wystąpić o status uchodźcy, czy nie - podkreślił. - Niektórzy muszą być zawróceni, niektórym trzeba powiedzieć, że niestety nie jesteśmy w stanie zapewnić wam dostępu - dodał. Ponadto, jak mówił, Unia musi być zdecydowana, konsekwentna i silna w działaniach przeciwko przemytowi ludzi.

 

"Jedność V4 pozwoliła na rezygnację z kwot migracyjnych"

 

Zeman wskazywał z kolei, że jedność krajów Grupy Wyszehradzkiej pozwoliła na rezygnację przez Unię z koncepcji kwot migracyjnych. - Jestem zadowolony, że dzięki jedności Grupy udało się eliminować niefortunny pomysł kwot i przesunąć ciężar dyskusji na pomoc dla migrantów w krajach ich pochodzenia, miejscach, w których są silnie zakorzenieni - mówił.

 

Podkreślał, że ten sukces pozwala na optymizm w innych sprawach np. polityki energetycznej, która ma być jednym z tematów przyszłego szczytu prezydentów w Pradze w październiku 2019 r. Wyraził sprzeciw wobec narzucania europejskich zasad, opierających się na energii z odnawialnych źródeł w sytuacji, gdy każdy kraj ma swój własny miks energetyczny. Zeman ma także nadzieję na sukces wspólnego stanowiska Grupy odnośnie do zasad budżetu UE.

 

- To spotkanie m.in. potwierdziło jedność Grupy Wyszehradzkiej, która jest niezwykle istotna, jeżeli mamy odnieść sukces w Unii. Razem jesteśmy silni. Gdy będziemy izolowani, wiele nam się nie powiedzie - zaznaczył.

 

Zeman wskazał na poparcie czeskiego parlamentu dla Węgier po przyjęciu przez Parlament Europejski rezolucji wzywającej do uruchomienia art. 7 Traktatu o Unii. Podkreślił też, że próby ingerowania w wewnętrzne sprawy poszczególnych krajów Grupy Wyszehradzkiej są nie do zaakceptowania i prowadzą do oddalania się od pozostałych członków Unii Europejskiej.

 

"Musimy znaleźć adwokatów Unii Europejskiej"

 

Kiska podkreślił, że kraje Grupy są częścią Unii Europejskiej. - Musimy przypominać jak wspaniałym projektem jest Unia Europejska i musimy znaleźć jej "adwokatów". Potrzebna jest wzajemna empatia państw członkowskich - mówił słowacki prezydent. Jak dodawał, empatia ta potrzebna jest wobec państw, które mają inny pogląd na rozwój Unii. Apelował by "adwokaci" UE znaleźli się także w Brukseli i odwiedzali poszczególne kraje.

 

Słowacki prezydent zwrócił także uwagę, że zbliżające się wybory do Parlamentu Europejskiego uruchomią "wzrost populizmu, ekstremizmu, ksenofobii i narodowego egoizmu w Europie". - Dlatego potrzeba przekonywać mieszkańców naszego kraju do projektu Unii - dodał.

 

Prezydenci rozmawiali też o projektach społecznych poświęconych najsłabszym, które powinny być realizowane szczególnie w latach wzrostu gospodarczego. - Skuteczność i efektywność działania polityków można mierzyć tym, jak zajmują się najsłabszymi społecznie grupami - mówił prezydent Słowacji.

 

Przywódców pytano też o kwestię sankcji wobec Rosji. Stanowiska w tej sprawie zajęli tylko prezydenci Polski i Słowacji.

 

- Rosja w zdecydowany sposób naruszyła międzynarodowe prawo poprzez aneksję Krymu. Pozostała część świata nie może pozostać obojętna na to, co się stało - mówił Kiska. Zwrócił też uwagę, że był dumny w chwili, gdy wszystkie kraje UE zareagowały, wprowadzając sankcje wobec Rosji.

 

Także prezydent Duda przyznał, że sankcje musiały być nałożone, ponieważ - jak mówił - jeśli ktoś siłą zmienia granice w Europie to jest to coś, na co dobrze funkcjonująca społeczność międzynarodowa nie może się zgodzić. - Jeżeli ktoś dokonuje aneksji innego kraju, jak to się stało z Krymem, czy de facto doprowadza do wojny, tak jak to się dzisiaj dzieje na części Ukrainy, to nie można wobec tego pozostać obojętnym - dodał.

 

msl/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze