Śmierć Polaka na Wyspach. Włamywacze nie zabrali z jego mieszkania 100 tys. funtów i narkotyków

Polska

Brytyjska policja rozpoczęła śledztwo w sprawie morderstwa Piotra W., który został znaleziony martwy, a w jego mieszkaniu znaleziono dużą ilość narkotyków i 100 tys. funtów. Opublikowała wizerunek dwóch osób, które kilkukrotnie włamywały się do jego mieszkania, za pomoc w ich ujęciu oferowane jest 10 tys. funtów. Zdaniem policji, śmierć Polaka była związana z porachunkami gangsterskimi.

32-latek został znaleziony martwy w listopadzie 2017 roku, jednak brytyjska policja dopiero w środę postanowiła rozpocząć śledztwo w sprawie morderstwa. Jednocześnie fundacja Crimestoppers oferuje 10 tys. funtów za pomoc w ujęciu sprawców.

 

Przechodnie znaleźli ciało Polaka po godz. 5 rano 23 listopada w południowo-zachodnim Londynie, ok. 5 kilometrów od miejsca gdzie mieszkał. 

 

W jego mieszkaniu znaleziono 100 tys. funtów w gotówce i dużą ilość narkotyków.

 

Najprawdopodobniej go uduszono

 

Początkowo policja nie była w stanie ustalić powodów jego śmierci. Po śledztwie i sekcji zwłok ustalono w lipcu, że zmarł on z powodu obrażeń szyi odpowiadających długiemu duszeniu dźwignią na szyję.

 

Policja opublikowała nagrania z monitoringu, na których widać mężczyzn w kapturach, którzy aż pięciokrotnie próbowali włamać się do budynku, w którym mieszkał Polak w dniach 22, 23 (kiedy znaleziono jego ciało) i 24 listopada.

 

- Co czyni tą sprawę dziwną jest fakt, że wiemy, że policjanci weszli do mieszkania po włamaniu i znaleźli prawie 100 tys. funtów w gotówce w salonie, a obok leżało dużo narkotyków. Dlaczego ktoś włamuje się i zostawia pieniądze? - mówi inspektor Mark Cranwell z wydziału zabójstw Metropolitan Police.

 

Zdaniem detektywów, sprawa może mieć związek z działalnością zorganizowanych grup przestępczych. - Myślimy, że Piotr był związany z gangami lub inną zorganizowaną grupą przestępczą - mówi Cranwell. 

 

jm/ml/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze