Brakuje chętnych do pracy w komisjach wyborczych. "Dieta już nie jest magnesem"

Polska
Brakuje chętnych do pracy w komisjach wyborczych. "Dieta już nie jest magnesem"
pl.wikipedia.org/CC BY-SA 4.0

Podczas pierwszej tury wyborów samorządowych w Poznaniu będzie pracować 1,5 tys. osób mniej, niż zakładano - informuje TOK FM. Kandydatów do komisji mogły zgłaszać komitety wyborcze, ale nie wszyscy spełniali kryteria. Chętnych do liczenia głosów brakuje także w Gdańsku. - Zawsze był problem, że zdarzały się komisje, w których brakowało członków - skomentował wiceszef MSWiA Paweł Szefernaker.

Zawsze był ten problem, że zdarzały się komisje, w których brakowało członków - powiedział w wywiadzie dla piątkowej "Rzeczpospolitej" wiceszef MSWiA Paweł Szefernaker, pytany o zmianę ordynacji wyborczej.

 

"Co miesiąc na posiedzeniu Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu - z inicjatywy MSWiA - jako pierwszy punkt omawiany był stan przygotowania do wyborów. Wcześniej takich działań nie było" - stwierdził Szefernaker, pytany o zamieszanie wokół zmiany ordynacji wyborczej.

 

"Ostatnio także strona samorządowa podziękowała Państwowej Komisji Wyborczej za to, że co miesiąc były te informacje i dzięki temu wiele wątpliwości zostało wyjaśnionych" - podkreśla wiceminister.

 

Na uwagę, że "nie ma ludzi, którzy chcą pracować w komisjach", Szefernaker odpowiada: "Pamiętam jak jakiś czas temu totalna opozycja grzmiała, że nie będzie możliwości, by przedstawiciele komitetów opozycyjnych mogli być w obwodach komisji wyborczych". "Dziś ci sami ludzie grzmią, że nie ma pełnych składów komisji" - zaznaczył.

 

Źródłem problemu "bardzo dobra sytuacja gospodarcza"

 

"Zawsze był ten problem, że zdarzały się komisje, w których brakowało członków. Każda komisja może zostać uzupełniana poprzez np. przedstawicieli danego komitetu wyborczego" - zauważył wiceszef MSWiA.

 

"Źródłem tego problemu jest również w tym roku bardzo dobra sytuacja gospodarcza. Wiele osób - oprócz poczucia obywatelskiego obowiązku - cieszyło się z diety za pracę w komisji. Teraz dieta już nie jest magnesem" - przyznał wiceminister.

 

Jak poinformowało radio TOK FM, podczas pierwszej tury wyborów w Poznaniu będzie pracować 1,5 tys. osób mniej, niż zakładano. Kandydatów do pracy w komisjach mogły zgłaszać komitety wyborcze, ale nie wszyscy spełniali kryteria.

 

- Bardzo dużo osób było niestety negatywnie zweryfikowanych. Nie figurowali w rejestrze wyborców - powiedział Wojciech Kasprzak z poznańskiego magistratu. 

 

Zaznaczył, że w tej sytuacji w wielu przypadkach komisje będą pracować w minimalnych składach, zamiast 9 będzie 5 osób. 

 

paw/   PAP, TOK FM

paw/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze