Astaldi, budujące metro w stolicy, zagrożone upadłością. "Inwestycje dokończymy"

Biznes

- Firma nie złożyła wniosku o upadłość i nie zamierza odstąpić od kolejnych kontraktów w Polsce - zapewnił na Twitterze rzecznik polskiego oddziału Astaldi Mateusz Witczyński. Tymczasem media piszą o poważnych problemach finansowych spółki zaangażowanej m.in. w realizację tunelu drogi ekspresowej S7 (tzw. Zakopianki), południowej obwodnicy Warszawy, a także rozbudowę drugiej linii metra.

Obawy o stan finansowy włoskiej firmy nie są bezpodstawne. Spółka złożyła we wrześniu do sądu wniosek o ochronę przed wierzycielami.

 

Jak poinformowała, powodem był brak ofert kupna na część udziałów w wartej przeszło 3 mld dolarów budowie trzeciego mostu przez Bosfor. Włosi w poniedziałkowym oświadczeniu przyznali, że nie są obecnie w stanie zrealizować wszystkich planów inwestycyjnych i zapowiedzieli opóźnienia w płatnościach.

 

Astaldi miała też budować tunel łączący wyspy Wolin i Uznam. Firma wygrała przetarg, po czym wycofała się z inwestycji. Odwołała także kontrakty kolejowe na liniach Dęblin - Lublin i Rawicz - Leszno. Z tego powodu PKP Polskie Linie Kolejowe wezwały spółkę do realizacji zobowiązań.

 

O zaprzestaniu prac informował urząd miasta Leszno na Twitterze.

 

 

Rzecznik Prasowy PKP Polskich Linii Kolejowych Mirosław Siemieniec powiedział Polsat News, że nie zaszły powody uzasadniające unieważnienie kontraktów.

 

- Do Astaldi skierowane zostało pismo, które zobowiązuje do podjęcia prac - podkreślił Siemieniec. Dodał, że "słabe zaangażowanie wykonawcy powoduje, że na kontrakcie lubelskim opóźnienie wynosi pół roku; mniejsze jest na trasie miedzy Rawiczem a Lesznem".

 

"Firma nie płaci podwykonawcom, zaległości sięgają 40 mln zł"

 

Wiceminister infrastruktury Andrzej Bittel podczas wtorkowej konferencji prasowej wyjaśnił, że w przesłanej przez firmę informacji o wygaśnięciu kontraktów "poruszono m.in. problem z dostawami tłucznia na budowę". - Mogę tylko powiedzieć, że gdyby Astaldi płaciło, tych problemów nie byłoby - powiedział wiceminister.

 

Doniesienia prasowe o kłopotach finansowych Astaldi potwierdził członek zarządu PKP PLK Arnold Bresch. Jak mówił, od czerwca włoska spółka "nie płaci podwykonawcom, a zaległości sięgają blisko 40 mln zł".

 

- Zespoły zamawiające z PKP PLK weryfikują dokumenty, które pozwolą na jak najszybsze zaspokojenie nieuregulowanych przez Astaldi zobowiązań - mówił Bresch. Jak dodał, są "cztery gwarancje bankowe założone na obie linie, na których trwają prace, na łączną sumę 270 mln zł".

 

- Problemem okazał się trudny do przewidzenia wzrost cen materiałów i był to wzrost, o którym zamawiający, jak i strona rządząca przyznawali, że to trudna sytuacja i wykonawca nie mógł tego przewidzieć -  powiedział Polsat News rzecznik polskiego oddziału Astaldi Mateusz Witczyński.

 

- Pierwsze wypłaty zaległości dla podwykonawców pracujących dla Astaldi na kontrakcie kolejowym Warszawa - Lublin rozpoczną się w czwartek - poinformował w środę członek zarządu PKP PLK Arnold Bresch. Dodał, że na początek wypłaconych ma być 15 mln zł.

 

- Chcemy uregulować zaległości Astaldi wobec podwykonawców i doprowadzić do ich szybkiej wypłaty. W czwartek pierwszym pięciu podwykonawcom, którzy złożyli już odpowiednie dokumenty, wypłacimy 15 mln zł - powiedział Bresch na środowej konferencji prasowej.

 

Poinformował, że na trasie lubelskiej pracuje 45 podwykonawców.

 

Metro chce wyjaśnień 

 

Astaldi wraz z turecką firmą Gulermak jest zaangażowane również w rozbudowę drugiej linii warszawskiego metra. Stołeczne władze wraz z wykonawcami prac zapewniły we wtorek, że kontrakty dotyczące tej inwestycji nie są zagrożone i są realizowane zgodnie z planem.

 

Wiceprezydent Warszawy Renata Kaznowska powiedziała, że "w związku z zaistniałą sytuacją, firma Astaldi została poproszona o szereg dokumentów, żebyśmy byli pewni, że nasz kontrakt nie jest zagrożony".

 

Prezes Metra Warszawskiego Jerzy Lejk poinformował, że we wtorek do konsorcjum Astaldi-Gülemark wystosowane zostało pismo o szczegółowe wyjaśnienie sytuacji finansowej. - Oczekujemy szczegółowych pisemnych wyjaśnień do czwartku. Wtedy, po przeanalizowaniu tych dokumentów, będziemy podejmowali dalsze czynności - podkreślił.

 

Banki "chcą utrzymać" Astaldi

 

Z kolei przedstawiciel firmy Astaldi Francesco Paolo Scaglione poinformował, że "nie jest prowadzona żadna procedura upadłościowa firmy i nie ma przesłanek, żeby mogło się to wydarzyć w przyszłości".

 

Jak wyjaśnił, "firma miała problemy pod koniec zeszłego roku ze względu na zaległe od Wenezueli 400 mln euro". Dodał, że od początku tego roku w Astaldi wdrożono plan wzmocnienia firmy, który przewidywał m.in. sprzedaż koncesji na inne budowy oraz zwiększenie kapitału zakładowego, sfinansowanego po części przez rodzinę Astaldi, a także przez nowego udziałowca - japońską firmę IHI Corporation. Zaznaczył również, że firma ma wsparcie banków. - Banki są zainteresowane restrukturyzacją i utrzymaniem Astaldi, ponieważ są głównymi wierzycielami - podkreślił Scaglione.

 

Dotychczas Astaldi wspólnie z Gülermak wybudowała w Warszawie centralny odcinek drugiej linii metra. Obecnie jest również samodzielnym wykonawcą rozbudowy II linii metra na Pradze-Północ i Targówku o stacje Szwedzka, Targówek i Trocka. Roboty na tym odcinku wyprzedzają harmonogram, a termin ukończenia inwestycji to maju 2019 r. - jak informuje stołeczny urząd.

 

Prace na Zakopiance - "bez większych problemów"

 

Astaldi zaangażowane jest także w budowę najdłuższego tunelu drogowego w Polsce w ciągu drogi S7, czyli popularnej Zakopianki.

 

Drążenie dwóch nitek tunelu w masywie góry Mały Luboń rozpoczęto w marcu 2017 r. We wrześniu szef krakowskiego oddziału Generalnej

 

Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad Tomasz Pałasiński mówił, że tunel jest już niemal w połowie wydrążony. Według informacji GDDKiA prowadzone przez włoska firmę prace na tym odcinku przebiegają bez większych problemów.

 

Włoskie media: firma jest na skraju bankructwa

 

Włoskie media podały w środę, że firma Astaldi znalazła się na skraju bankructwa. Według cytowanych we włoskich mediach analityków, firma "technicznie jest już upadła", bo nie jest w stanie spłacić swoich długów, a jej notowania na giełdzie spadają. W ciągu kilku dni firma straciła na giełdzie 30 proc. swojej wartości. Nie wyklucza się jednak, że spółka przedstawi plan ratunkowy.

 

autor: msl/  PAP, polsatnews.pl

msl/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze