"Jest nas ok. 20 000". Protest służb mundurowych

Polska

Demonstranci zebrali się na placu Zamkowym, skąd w południe przeszli przed Pałac Prezydencki, gdzie złożyli petycję. Przed godz. 14:00 ruszyli pod Kancelarię Prezesa Rady Ministrów, gdzie także zostawili petycję. Słychać było syreny i wuwuzele. Protestujący domagają się m.in. podwyżek o 650 zł, powrotu do poprzedniego systemu emerytalnego i odmrożenia waloryzacji pensji.

Część funkcjonariuszy miała na sobie mundury, część kamizelki odblaskowe, widać było flagi z emblematami poszczególnych służb. Kilku protestujących niosło trumnę z napisem "policja". Na transparentach widniały hasła m.in. "premierze nie przeginaj pały". Na autobusie umieszczono napis: "dziwne to czasy, kiedy nie boimy się bandytów, demonstrantów, przemytników, ognia i wody, ale boimy się sprawdzić stan własnego konta".

 

"Jest pan również naszym prezydentem"

 

Przewodniczący Federacji Związków Zawodowych Służb Mundurowych FZZSM oraz NSZZ Policjantów Rafał Jankowski poinformował zebranych, że w Pałacu Prezydenckim delegację przyjęli urzędnicy.

 

W petycji, której tekst odczytano wskazano, że przedstawiciele Federacji Związków Zawodowych Służb Mundurowych przyszli przed Pałac Prezydenta Andrzeja Dudy, aby prosić o wsparcie dla realizacji swoich postulatów, przedłożonych rządowi wiosną tego roku. Zaakcentowano w niej, że przed siedzibą głowy państwa zgromadziły się tysiące funkcjonariuszy.

 

"Przyszliśmy tu, aby zwrócić uwagę na swą trudną sytuację i przypomnieć panu, że jako prezydent wszystkich Polaków jest pan również naszym prezydentem. Mamy więc prawo, a nawet obowiązek, by upomnieć się o przywrócenie godności służby" - mówili manifestanci.

 

Manifestanci przeszli następnie na plac Na Rozdrożu, gdzie odbyły się przemówienia przedstawicieli związków zawodowych służb mundurowych wchodzących w skład Federacji Związków Zawodowych Służb Mundurowych, a także przewodniczącego OPZZ Jana Guza, przewodniczącej Forum Związków Zawodowych Doroty Gardias, przewodniczącego Europejskiej Unii Policji (EPU) Gerrita van de Kampa oraz przedstawicieli związków zawodowych z Węgier, Czech i Łotwy.


Delegacja związkowców przeszła następnie przed KPRM, by złożyć petycję skierowaną do premiera Mateusza Morawieckiego.

 

Za bezpieczeństwo trzeba zapłacić

 

Po południu przedstawiciele protestujących służb złożyli petycje z żądaniami w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w Alejach Ujazdowskich. 

 

"Widok tysięcy funkcjonariuszy przybywających osobiście do premiera, by wręczyć petycję, nie należy do codzienności" - głosi dokument. W petycji związkowcy zawarli "ostrzeżenie, przed groźbą obniżenia poziomu bezpieczeństwa wewnętrznego, z uwagi na niewydolność kadrową, formacji ponoszących za to odpowiedzialność".

 

Podniesiono, że "spustoszenie w szeregach funkcjonariuszy jest faktem niezaprzeczalnym" i ma związek z niskimi uposażeniami i "rozmontowanym systemem emerytalnym".

 

W ocenie Federacji Związków Zawodowych Służb Mundurowych, postulaty, które zostały przekazane rządowi w marcu tego roku, "nie są ani wygórowane z punktu widzenia kondycji gospodarczo-finansowej ani uwikłane w jakąkolwiek politykę". "Są absolutnym minimum ze względu na cel, którego nie kwestionuje nawet MSWiA, a którym było i jest ustabilizowanie sytuacji kadrowej w służbach mundurowych" – oceniono. Zdaniem przedstawicieli służb propozycja szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego przedstawiona 21 września nie zapewnia podwyżek w roku 2020.

 

  

"Nie przyjechaliśmy tutaj żeby zwiedzić piękną Warszawę"

 

Wcześniej Jankowski poinformował protestujących na pl. Zamkowym, że jest ich w sumie ok. 20 tys.

 

 

- Nie przyjechaliśmy tutaj żeby zwiedzić piękną Warszawę. Nie przyjechaliśmy też tutaj żeby protestować przeciwko rządowi czy ministrowi. To nie jest protest przeciwko komuś. To jest oznaka naszej determinacji. I pokaz tego, co naprawdę dzieje się w służbach mundurowych, które odpowiedzialne są za bezpieczeństwo wewnętrzne państwa - mówił. Ocenił, że zebranych jest "tylko 20 tys., bo funkcjonariusze to odpowiedzialni ludzie i w większości są dziś na służbie".

 

Decyzję o ogólnopolskiej akcji protestacyjnej podjęła Rada Federacji Związków Zawodowych Służb Mundurowych.

 

"To na barkach funkcjonariuszy ciąży to odpowiedzialne zadanie. Obowiązkiem odpowiedzialnego rządu jest stwarzanie funkcjonariuszom takich warunków, by bez problemu mogli się ze swoich obowiązków wywiązywać" - głosi petycja.

 

W ocenie autorów petycji, "sytuacja panująca obecnie w policji, państwowej straży pożarnej, straży granicznej i służbie więziennej dalece od tych standardów odbiega".

 

- Funkcjonariusze służb mundurowych, jak każdy obywatel w RP, jeśli mają potrzebę manifestacji, czy wyrażenia swojego protestu mają do tego święte, niezbywalne prawo. Nie zamierzamy ich za to w żaden sposób ani piętnować, ani krytykować - mówił we wtorek w radiowych "Sygnałach dnia" szef MSWiA Joachim Brudziński.

 

Postulat podwyżki "właściwie został spełniony"

 

- Nie jest cudownie, nie jest wspaniale, nie jest bogato i wiele z tych postulatów, które strona społeczna przedstawiała uważałem i uważam za zasadne - oświadczył Brudziński.

 

Szef MSWiA dopytywany co z ich postulatów jest możliwe do spełnienia zwrócił uwagę, że co najmniej dwa z tych postulatów są "postulatami, które położyłem na stole w trakcie rozmów ze stroną społeczną".

 

 

Wskazał tu na obniżenie granicy wieku, w którym funkcjonariusze mogliby przechodzić na emeryturę. Natomiast odnosząc się do postulatu podniesienia pensji o 650 zł, Brudziński powiedział, że ten postulat "właściwie został spełniony". Przypomniał, że w ramach funduszu programu modernizacyjnego polskiej policji od 1 stycznia zagwarantowano już podwyżkę o 310 zł. "Ja na stole położyłem 250 zł od 1 lipca, co dałoby w styczniu 2020 r. już dochód funkcjonariuszowi na poziomie właśnie tych 650 zł więcej niż w styczniu 2018 r." - mówił.

 

 

Protestują od 10 lipca

 

Zarząd Główny NSZZ Policjantów uważa, że przedstawiona przez ministra propozycja porozumienia to za mało, aby zawiesili protest i odwołali wtorkową manifestację. - Nad pełnym porozumieniem i nad zawieszeniem protestu trzeba będzie jeszcze popracować - twierdzą związkowcy.

 

Funkcjonariusze służb mundurowych protestują od 10 lipca. Od tego dnia unikają wystawiania mandatów, zamiast tego stosują pouczenia. Z tego powodu wpływy z mandatów spadły o blisko połowę. Do budżetu w sierpniu z tytułu grzywien nakładanych w formie mandatu karnego wpłynęło 25 348 409 zł, podczas gdy w ubiegłym roku 50 237 578 zł.   

 

Pod koniec sierpnia funkcjonariusze rozszerzyli protest o elementy strajku włoskiego. Czynności wykonują drobiazgowo, do celów służbowych nie używają telefonów prywatnych.

 

Od 16 lipca dołączyli do protestujących funkcjonariusze Straży Granicznej, Służby Więziennej, Państwowej Straży Pożarnej i Służby Celno-Skarbowej.

 

Poza podwyżkami związkowcy domagają powrotu do poprzedniego systemu emerytalnego i odmrożenia waloryzacji pensji. Jak zapowiadają są gotowi do ustępstw, m.in. w kwestii pozostawienia 25-letniego okresu służby.

 

PAP, polsatnews.pl

paw/ml/dk/msl/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze