Separatyści zablokowali Katalonię w rocznicę referendum niepodległościowego

Świat

Separatyści zablokowali w poniedziałek w Katalonii ulice, autostrady i trasy pociągów dużej prędkości. Tego dnia obchodzona jest pierwsza rocznica referendum w sprawie niepodległości Katalonii, które hiszpański wymiar sprawiedliwości uznał za nielegalne.

Jak poinformowały hiszpańskie koleje RENFE, tory pociągów dużej prędkość zostały zablokowane w Geronie, 100 km na północny wschód od Barcelony.

 

Tory i drogi blokują członkowie Komitetów Obrony Republiki (CDR), zrzeszających aktywistów, którzy jesienią 2017 roku pomagali w przeprowadzeniu referendum niepodległościowego. Według hiszpańskiej agencji EFE tory okupuje około 400 działaczy, podczas gdy katalońscy policjanci usiłują powstrzymać kolejnych przed wejściem na teren stacji kolejowej. Ruch na tej linii łączącej Hiszpanię z Francją został wstrzymany.

 

Do blokad ruchu doszło także na autostradzie A7 między Barceloną i Walencją oraz A2, która łączy stolicę Katalonii z Madrytem. Separatyści opanowali także główne ulice w Barcelonie i Leridzie, ok. 160 km na zachód od katalońskiej stolicy.

 

"Stawmy opór, by pokazać im naszą siłę"

 

Zablokowane zostały także wejścia do siedzib niektórych banków. Na budynku Banku Hiszpanii umieszczono transparent z hasłem: "Gospodarcza niezależność. Precz z Bankiem Hiszpanii".

 

Demonstranci z CDR nawoływali do organizowania blokad 1 października w mediach społecznościowych. "Stawmy opór, by pokazać im naszą siłę oraz że to my sprawujemy kontrolę nad terytorium (Katalonii)" - pisano, zachęcając do manifestacji. Protestujący działacze skandują m.in.: "Nie zapomnimy, nie wybaczymy!".

 

Zorganizowane w 2017 roku przez katalońskie władze referendum niepodległościowe jest przez władze w Madrycie uznawane za nielegalne. W jego wyniku rząd Hiszpanii zdymisjonował ówczesny kataloński rząd, rozwiązał parlament i na ponad siedem miesięcy przejął kontrolę nad Katalonią. Sześciu członków zdymisjonowanego rządu Katalonii, w tym premier Carles Puigdemont, uciekło wówczas za granicę. Niedługo potem ci, którzy zostali w kraju, trafili do aresztu, w którym przebywają do dziś.

 

W sumie 13 przedstawicielom ówczesnych władz Katalonii postawiono zarzut rebelii - sześcioro z nich przebywa za granicą. Ten sam zarzut usłyszało także dwóch szefów katalońskich organizacji separatystycznych, którzy również przebywają w aresztach w Hiszpanii. Jak pisze AFP, rozpoczęcie procesu planowane jest na styczeń 2019 roku.

 

PAP

dk/jm/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze