"Stanowisko prezydenta Dudy przypomina retorykę władcy Kremla". Kozłowska i Verhofstadt w PE

Świat
"Stanowisko prezydenta Dudy przypomina retorykę władcy Kremla". Kozłowska i Verhofstadt w PE
PAP/EPA/STEPHANIE LECOCQ

- Polskiemu rządowi nie wolno dezintegrować UE od wewnątrz z wykorzystaniem Systemu Informacyjnego Schengen do prześladowania krytyków - powiedziała w środę w Brukseli prezes Fundacji Otwarty Dialog Ludmiła Kozłowska. Polskie władze krytykował też lider liberałów Guy Verhofstadt.

Kozłowska w środę w PE w Brukseli zorganizowała konferencję prasową, a po niej wzięła udział w otwartym spotkaniu w PE prowadzonym przez Verhofstadta.

 

Jak mówiła na tym spotkaniu, obecnie w Polsce "nękanie i represje działaczy nie mają absolutnie precedensu od czasu upadku komunizmu w 1989 roku". Wskazała, że pod presją znaleźli się m.in. działacze na rzecz praw kobiet i ruchy antyfaszystowskie, a także zwykli obywatele, którzy wyrażają swoje obawy.

 

Powiedziała, że "w ciągu ostatnich miesięcy zdarzały się przypadki (…) konfiskaty dokumentów lub telefonów komórkowych oraz komputerów z biur organizacji pozarządowych". - Aktywistce Justynie Butrymowicz policjanci niedawno złamali rękę - powiedziała.

 

 

"Propaganda na poziomie niespotykanym od czasów komunistycznych"

 

Dodała, że w Polsce również sędziowie, którzy odmawiają poddania się wpływom politycznym, "stają w obliczu konsekwencji dyscyplinarnych ze strony nowo mianowanych prezesów sądów, podporządkowanych kontroli ministra sprawiedliwości i podobnie zależnej Krajowej Rady Sądownictwa".

 

- W najcięższych przypadkach podlegają nawet zarzutom karnym. Wśród nich są sędziowie Dominik Czeszkiewicz, Igor Tuleya i Waldemar Żurek. Poważne wątpliwości dotyczą przypadków ściganych polityków opozycji, członków Platformy Obywatelskiej, takich jak poseł Stanisław Gawłowski czy były senator Józef Pinior - powiedziała.

 

Jak dodała, "w mediach kontrolowanych przez państwo istnieje cenzura i propaganda na poziomie niespotykanym od czasów komunistycznych".

 

- Iwan Szyła, białoruski współpracownik państwowego polskiego kanału telewizyjnego Biełsat, został zwolniony kilka dni temu, ponieważ opublikował na swojej prywatnej stronie na Facebooku oficjalne zdjęcie (prezydenta USA) Donalda Trumpa i (prezydenta Polski) Andrzeja Dudy podczas ich ostatniego spotkania w Białym Domu - powiedziała, dodając, że dziennikarz ten został zwolniony, bo dyrektor telewizji uznała, ze "zdjęcie przedstawia Prezydenta RP w negatywnym świetle".

 

"Ministerstwo dwukrotnie przegrało sprawę"

 

Powiedziała też, że artykuł jej męża o możliwych działaniach nieposłuszeństwa obywatelskiego na Facebooku wywołał "falę represji" przeciwko jej organizacji i rodzinie. - Kluczowi ministrowie polskiego rządu publicznie dyskutowali o środkach, które należy zastosować przeciwko nam i innym organizacjom społeczeństwa obywatelskiego krytycznym wobec władz państwowych - zaznaczyła.

 

Jak powiedziała, w Polsce jej i jej mężowi zarzucono, że zamierzają „sprowokować krwawą rewolucję i planować obalenie rządu w interesie zagranicznych państw i aktorów”. Wśród tych „aktorów” wymieniła m.in. Rosjan, Niemców, "elity Brukseli”, "jednego z największych polskich przyjaciół w Brukseli, Guya Verhofstadta", ukraińskich nacjonalistów oraz zagraniczne służby wywiadowcze.

 

- Państwowe i inne prorządowe media produkują fałszywe wiadomości i teorie spiskowe o nas, bardzo często po prostu powielają dezinformacje celowo stworzone przez postradzieckie reżimy w Kazachstanie, Rosji i Mołdawii, którym się przeciwstawiamy, w wyniku czego powstała ogromna fala nienawiści i bezpośrednich gróźb skierowanych przeciwko nam - powiedziała Kozłowska.

 

Jak dodała, polski "minister spraw zagranicznych próbował przejąć kontrolę nad Fundacją (Otwarty Dialog - red.), zwracając się do sądu o powołanie swojego komisarza, który zastąpiłby zarząd".

 

- Ministerstwo dwukrotnie przegrało sprawę: sąd oddalił wnioski złożone przez ministra Witolda Waszczykowskiego (...) i jego następcę Jacka Czaputowicza, powołując się na konstytucyjnie gwarantowaną wolność słowa i odnosząc się do faktu, że ministrowie nie byli nawet w stanie określić, które przepisy prawa zostały rzekomo naruszone przez nas - powiedziała.

 

Powiedziała też, że polskie władze zainicjowały specjalną kontrolę wobec fundacji. - Nie postawiono mi zarzutów, mojemu mężowi ani samej fundacji. Wygląda na to, że prześladują mnie, ponieważ jako obcokrajowiec jestem łatwiejszym celem niż mój mąż. Może to być również postrzegane jako środek zastraszania - ostrzeżenie dla innych cudzoziemców żyjących w Polsce, zwłaszcza Ukraińców, dla ich rodzin i dla każdego obywatela, który chce przeciwstawić się obecnemu rządowi - powiedziała.

 

Powiedziała też, że nadużycie Systemu Informacyjnego Schengen (SIS) wobec niej "może nawet naruszać traktaty europejskie". - Polska Helsińska Fundacja Praw Człowieka zwróciła się do komisarza Dimitrisa Awramopulosa o zapewnienie zgodności polskich przepisów migracyjnych i azylowych z prawem UE, w tym o wszczęcie postępowania w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego - wskazała.

 

- Polski prezydent Andrzej Duda w swoim ostatnim przemówieniu powiedział, że "UE jest wyimaginowaną wspólnotą, która przynosi niewielkie korzyści". Uważamy, że polskiemu rządowi nie wolno dezintegrować UE od wewnątrz z wykorzystaniem SIS do prześladowania krytyków i nadużywania zaufania między państwami członkowskimi, a także (nadużywania) europejskich praw i wartości, które obiecał podtrzymywać. Przyznaję to bardzo smutno, ale muszę powiedzieć, że stanowisko polskiego prezydenta bardzo przypomina retorykę i pozycję władcy Kremla - powiedziała.

 

Podsumowując, powiedziała, że UE musi ustanowić skuteczny mechanizm prawny, aby zapobiec nadużywaniu SIS w przyszłości "przez nieliberalne, opresyjne rządy państw członkowskich". - Populistyczna droga do autorytaryzmu musi zostać zatrzymana. Stawką jest los Unii Europejskiej, taką jak ją znamy. I wydaje się, że najbardziej (…) zaangażowani obywatele i mieszkańcy będą pierwszymi ofiarami - powiedziała.

 

"Temu rządowi polskiemu nie można ufać"

 

Verhofstadt powiedział, że wpisanie Kozłowskiej do SIS jest nadużyciem tego systemu. Jak dodał, powinna być ona z tego systemu wykreślona. - SIS jest wykorzystywane przeciwko politycznym oponentom - zaznaczył. Podkreślił, że w tym przypadku jest to "broń politycznej opresji”.

 

Verhofstadt i wiceszefowa ugrupowania ALDE Sophie in ‘t Veld napisali wcześniej list do wiceszefa KE Fransa Timmermansa, aby pilnie zająć się sprawą Kozłowskiej. "Najwyraźniej dzwonki alarmowe muszą teraz wybrzmieć głośno i wyraźnie: temu rządowi polskiemu nie można ufać, jeśli chodzi o narzędzia UE do współpracy policyjnej, granicznej i wymiaru sprawiedliwości" - napisali w nim.

 

Polski MSZ informował wcześniej, że decyzja o wpisaniu Kozłowskiej do SIS była podyktowana materiałem zebranym przez ABW, który "nie pozostawia wątpliwości" co do nieprzejrzystości źródeł finansujących Fundację Otwarty Dialog. MSZ zaznaczył, że polskie służby otrzymały również istotne informacje od służb partnerskich.

 

Do celów statutowych powstałej w 2009 r. Fundacji Otwarty Dialog należy obrona praw człowieka, demokracji i praworządności na obszarze poradzieckim, w tym zwłaszcza w Kazachstanie, Rosji i na Ukrainie. W latach 2013-14 fundacja prowadziła m.in. "obserwacyjną misję poparcia" podczas fali protestów na kijowskim Majdanie. W połowie 2017 roku ujawnione zostały przez Marcina Reya, aktywistę śledzącego rosyjską agenturę wpływu w Polsce, dokumenty świadczące o rodzinno-finansowych powiązaniach Kozłowskiej i Fundacji z Rosją, którym to związkom Otwarty Dialog do dziś zaprzecza. Fundacja ma stałe przedstawicielstwa w Warszawie, Kijowie i Brukseli.

 

PAP

zdr/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze