Jak poinformował asp. sztab. Mariusz Mrozek do napaści doszło w środę wieczorem w autobusie komunikacji miejskiej w Ursusie. Policjant wracający ze służby zwrócił uwagę dwóm mężczyznom pijącym alkohol i zaczepiającym 74-letniego pasażera. Wówczas nietrzeźwi mężczyźni zaatakowali policjanta. Bili i kopali go "po całym ciele".

 

- Napadniętemu funkcjonariuszowi udało się obezwładnić jednego z napastników, drugi został zatrzymany przez policjantów z Ursusa, którzy szybko dojechali na miejsce, gdzie kierowca zatrzymał autobus - podała Komenda Stołeczna Policji.

 

Zatrzymani to bracia w wieku 23 i 27 lat. Młodszy z nich był już notowany w policyjnych kartotekach m.in. za kradzieże i włamania. W piątek obaj zostali przewiezieni do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Ochota, gdzie - jak podaje policja - będą wykonywane czynności procesowe oraz zostanie podjęta decyzja o środkach zapobiegawczych.

 

Napadnięty policjant po udzieleniu pomocy przez lekarzy oraz po obserwacji i diagnostyce został wypisany ze szpitala. W piątek złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa i został przesłuchany.

 

- To kolejny przypadek ataku na policjanta w Warszawie, drugi w tym tygodniu. Ten przypadek jest natomiast o tyle bulwersujący, że tutaj nie było praktycznie żadnej reakcji ze strony innych osób. Pomimo tego, że wszyscy widzieli, że jest atakowany policjant, że sam stawia czoła dwóch chuliganom, pomimo tego, że jednego z nich obezwładnił, że autobus był pełen ludzi - ocenia Mariusz Mrozek.

 

Dodał, że funkcjonariusz sam obezwładnił jednego z napastników i "pomimo tego, że był atakowany przez drugiego napastnika zdołał wezwać wsparcie".

 

Czynna napaść na funkcjonariusza publicznego zagrożona jest karą do 10 lat więzienia.

 

PAP