Jaki w piątek podczas briefingu w ramach kampanii wyborczej był pytany przez dziennikarzy, czy jego współpracownicy są nagradzani jedynkami na listach wyborczych w wyborach samorządowych.

 

- Oczywiście, że nie - odparł. Dopytywany o Sebastiana Kaletę, jego współpracownika w resorcie i w komisji weryfikacyjnej powiedział, że nie wstydzi się go. - Jest to jeden z najzdolniejszych młodych ludzi w polityce, jakich w życiu zauważyłem i poznałem. Cieszę się, że tacy ludzie kandydują do samorządów - stwierdził.

 

"Ja tych list nie stworzyłem"

 

- Ja tych list nie tworzyłem. (...) Sebastiana Kaletę akurat znam i jest to jedna z takich osób, którą każdemu mógłbym polecić, jako osobę, która będzie pracowała dla dobra publicznego - dodał.

 

Dziennikarze dopytywali, czy nie obawia się o przyszłość komisji weryfikacyjnej po wyborach - że jeśli tacy kandydaci jak on, czy Kaleta uzyskają mandat nie będzie miał w niej kto pracować.

 

- Jeżeli zostanę Prezydentem Miasta Stołecznego Warszawy, to komisja nie będzie potrzebna - powiedział. Komisja nie będzie potrzebna, bo przejęła ona kompetencje miasta, które - w ocenie Jakiego - swoimi działaniami wspiera mafię reprywatyzacyjną. - Dlatego jeżeli Ratusz się zmieni i będzie chciał działać dla dobra wspólnego, a nie dla mafii reprywatyzacyjnej, to komisja nie jest potrzebna, bo ma takie same kompetencje jakie ma miasto - wyjaśnił.

 

PAP