Podczas wtorkowej debaty przed głosowaniem Sargentini przekonywała, że nie ma innego wyjścia niż sięgnięcie po artykuł 7. Podkreśliła, że podpisując traktat unijny, wszystkie kraje członkowskie zobowiązały się go szanować i bronić unijnych wartości.

 

- Czy wszystkie się z tego wywiązują? Obawiam się, że nie. Rząd Węgier uciszył niezależne media, nałożył kaganiec na świat akademicki, zastąpił sędziów takimi, którzy są bliżsi rządzącej partii, zdecydował, które Kościoły mogą działać, a które nie - mówiła.

 

Dodała, że trzeba bronić unijnego traktatu i wartości i "dlatego artykuł 7 i odpowiednia procedura są nieuniknione". - Jeśli nie skorzystamy z tego hamulca awaryjnego, zawiedziemy obywateli UE - apelowała do posłów.

 

Timmermans: KE podziela wszystkie obawy

 

Wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans zadeklarował, że KE podziela zawarte w projekcie rezolucji obawy dotyczące praw podstawowych, korupcji, traktowania Romów i niezależności sądownictwa. - Społeczeństwo obywatelskie to jest tkanka demokracji i jest ono niestety ograniczane przez działania rządu Węgier - zaznaczył.

 

Przypomniał, że KE skierowała do Trybunału Sprawiedliwości UE szereg spraw dotyczących decyzji węgierskich władz. Przypomniał również, że KE jest strażniczką traktatów i wcześniej uruchomiła już procedurę art. 7 traktatu wobec Polski. - Będziemy nadal kontrolować sytuację na Węgrzech. KE nie zawaha się podejmować odpowiednich działań, jeśli to konieczne. Obiecuję, że będziemy czujni - wskazał Timmermans.

 

Boni: głosowaliśmy za; Legutko: akt zemsty

 

- Głosowaliśmy za raportem i głosowaliśmy za uruchomieniem art. 7. Był jasny przekaz przewodniczącego KE (Jean-Claude'a) Junckera, że wtedy, gdy trzeba, trzeba to zrobić. Była olbrzymia większość w grupie EPL - nie tylko nasza grupa - która za tym głosowała - powiedział na konferencji w Strasburgu europoseł Michał Boni (PO). Dodał, że nie jest to zemsta polityczna, a analiza sytuacji, do której doszło na Węgrzech.

 

Z kolei Ryszard Legutko (PiS) powiedział na konferencji w Strasburgu, że głosowanie przez PO "przeciwko Węgrom należy odczytywać jako akt zemsty". "Straszliwie się zżymali na kolegów z (rządzącego na Węgrzech) Fideszu, którzy popierali rząd Polski. Myślę, że to był rewanż z ich strony" - powiedział.

 

PiS głosował przeciwko uruchomieniu art. 7. Zdzisław Krasnodębski (PiS) stwierdził, że decyzja ws. Węgier będzie dzielić UE.

 

Szef węgierskiej dyplomacji: "małostkowa zemsta" na Węgrzech

 

- Dzisiejsza decyzja PE jest niczym więcej jak małostkową zemstą proimigracyjnych polityków na Węgrzech - oświadczył szef dyplomacji tego państwa Peter Szijjarto na konferencji prasowej w Budapeszcie.

 

Wyraził przekonanie, że decyzja została podjęta dzięki oszustwu, gdyż przy liczeniu głosów nie wzięto pod uwagę głosów wstrzymujących się. Zapowiedział poszukiwanie prawnych sposobów podważenia wyników głosowania.

 

"Konsultowaliśmy się z polskimi przyjaciółmi i zapewniliśmy się nawzajem, że będziemy się sprzeciwiać i zawetujemy każdą propozycję, która oznaczałaby jakiekolwiek sankcje bądź wystąpienie przeciw drugiej stronie" - oświadczył minister.

 

"Uważamy za podwójne standardy procedurę UE, która toczy się przeciw Polsce, a o dzisiejszym głosowaniu (w PE ws. Węgier - red.) wyraziłem się już jasno, tak więc my Węgrzy i Polacy zawsze możemy na siebie liczyć" - powiedział Szijjarto.

 

Zarzuty m.in. o podważanie niezależności sądów, prasy

 

Komisja Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych PE (LIBE) opowiedziała się w czerwcu za uruchomieniem art. 7 unijnego traktatu wobec Węgier. W przegłosowanym przez nią dokumencie podkreślono, że na Węgrzech istnieje poważne ryzyko naruszenia praworządności.

 

Powodem zgłoszenia rezolucji były zarzuty o podważanie przez rząd Orbana niezależności sądownictwa, wolności prasy i podstawowych praw obywateli, ale lista zarzutów w ostatnich miesiącach się wydłużyła. W czerwcu parlament Węgier przyjął poprawkę do konstytucji przewidującą, że w kraju nie wolno osiedlać obcej ludności, o ile osoby te nie mają prawa pobytu i swobodnego przemieszczania się. Przegłosowano też pakiet ustaw antyimigranckich, nazwany przez rząd "Stop Soros" w nawiązaniu do amerykańskiego finansisty, któremu władze Węgier zarzucają działania na rzecz sprowadzenia do Europy milionów imigrantów.

 

Art. 7 Traktatu o UE stanowi, że na uzasadniony wniosek jednej trzeciej państw członkowskich, Parlamentu Europejskiego lub Komisji Europejskiej Rada UE może stwierdzić istnienie wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia przez kraj członkowski wartości unijnych. Decyzja w tej sprawie, podejmowana przez kraje większością czterech piątych, nie wiąże się jeszcze z sankcjami, ale jest krokiem na drodze do nich. Ewentualne podjęcie decyzji o sankcjach wymaga jednomyślności państw UE.

 

PAP, polsatnews.pl