Dorota Bawołek: podczas dzisiejszego przemówienia wspomniał pan o praworządności i pańskim poparciu dla użycia artykułu 7. wszędzie tam, gdzie to jest potrzebne. W Polsce procedura związana z artykułem 7. rozpoczęła się w grudniu zeszłego roku. Wielu Polaków wychodzi na ulice i protestuje przeciwko działaniom rządu, przede wszystkim w sądownictwie, ale jest tez coraz więcej ludzi, którzy uważają, że ta interwencja Unii w sprawy wewnętrzne Polski idzie zbyt daleko. Ich poparcie dla Unii słabnie. Czy uważa pan, że te działania instytucji europejskich są właściwe?


Jean-Claude Juncker: w Europie liczy się kompromis. Możemy debatować nad wszystkim, ale jeśli w grę wchodzą fundamentalne prawa, musimy opierać się na traktatach. To nie Komisja wynalazła procedurę artykułu 7. Te procedury są przewidziane przez traktaty. Zasada praworządności stanowi, że szanujemy zawarte traktaty.

 

"Jestem w dobrych stosunkach z polskim premierem"


- Ta procedura zakłada na końcu zastosowanie sankcji, jak na przykład pozbawienie prawa głosu. Czy uważa pan, że takie konkretne kroki mogą zostać zastosowane w przypadku Polski, czy raczej rozmawiamy o presji politycznej?


- Te procedury nie znajdują się już w rękach Komisji Europejskiej. To już Rada Europejska i państwa członkowskie będą prowadzić dialog z polskim rządem, zatem zobaczymy, co się będzie działo. Nie wydaje mi się jednak, żeby można było dziś powiedzieć, że Polsce zostanie odebrane prawo do głosowania. Nie jest to naszym zamiarem. Prowadzimy dialog z polskim rządem. Jestem w dobrych stosunkach z polskim premierem i innymi przedstawicielami administracji. Wciąż mam nadzieję, że w wyznaczonym czasie uda nam się dojść do rozwiązań, których obie strony oczekują.


- Co ma pan na myśli mówiąc "dobre stosunki z polskim rządem"? Kiedy po raz ostatni rozmawiał pan z premierem Morawieckim?


- Był kilka razy w moim biurze. Spotykałem go na marginesie rad europejskich. Obaj mamy aparaty telefoniczne, więc ze sobą rozmawiamy.

 

Polsat News, polsatnews.pl