Do rozpoczętej w poniedziałek akcji protestacyjnej wezwał związek zawodowy marynarzy PNO oraz przedstawiciele m.in. dokerów i inżynierów zatrudnionych na statkach handlowych.

 

Pierwotnie związkowcy z PNO zamierzali kontynuować strajk do środy, we wtorek ogłosił jednak, że porozumiał się ze stowarzyszeniem armatorów w sprawie podniesienia wynagrodzeń o 2 proc. w br. (od stycznia). Ze względu na politykę oszczędności, jakiej od mocno zadłużonej Grecji żądali jej międzynarodowi pożyczkodawcy, jest to pierwsza od ośmiu lat podwyżka dla pracowników zrzeszonych w PNO.

 

Rzecznik PNO zapowiedział w greckim radiu, że ruch statków i promów zostanie wznowiony we wtorek po południu.

 

Protest pokrzyżował plany tysięcy turystów

 

Strajkujący występowali o 5-procentową podwyżkę płac, ulgi podatkowe i domagali się poprawy warunków pracy, pracodawcy początkowo zaproponowali jednak 1-procentową podwyżkę w bieżącym roku i kolejny 1 proc. w czerwcu przyszłego roku.

 

Strajk doprowadził do zawieszenia kursowania wszystkich promów na wodach Morza Egejskiego i Morza Jońskiego, gdzie ze względu na dużą liczbę wysp komunikacja w dużej mierze opiera się na transporcie morskim. Protest pokrzyżował też plany tysięcy zagranicznych i krajowych turystów, którzy musieli szukać innych sposobów podróżowania lub czekać w portach na wznowienie ruchu promów.

 

Turystyka to jeden z kluczowych sektorów greckiej gospodarki.

 

PAP