Kora, czyli Olga Sipowicz - liderka zespołu Maanam, spoczęła w środę na stołecznych Wojskowych Powązkach. Pożegnała ją rodzina, przyjaciele, przedstawiciele świata kultury i tłumy fanów.


Podczas pogrzebu z głośników popłynęły największe utwory Maanamu, m.in. "Mówią, że miłość mieszka w niebie" i "Się ściemnia". Na scenie, wśród białych kwiatów i zapalonych świec, ustawiono portret Kory oraz urnę z jej prochami.


Ceremonia miała świecki charakter, co skomentował na Twitterze ksiądz Sławomir Marek, proboszcz parafii pw. Najświętszego Serca Jezusowego w Stanowicach na Dolnym Śląsku.

 

"Nie martw się, była i msza"


"Samozbawienie. Zamiast krzyża zdjęcie z młodości. Zamiast Salve Regina pioseneczka o niczym. Smutny koniec" - napisał.

 


Na Facebooku odpowiedział mu ks. Wojciech Lemański, którego w lipcu przywrócono do posługi kapłańskiej.


"Zamilknij klecho. Po tym, jak została przed laty skrzywdzona przez faceta podobnego do ciebie, powinniśmy Bogu dziękować, że zmarła nie zażyczyła sobie, by na jej pogrzeb nie wpuszczano żadnego księdza" - napisał ks. Lemański, nawiązując do wyznania Kory o tym, że była molestowana przez księdza.


Ks. Lemański dodał: "nie martw się, była i msza w intencji zmarłej i Salve Regina".


"Gdybyś miał w sobie odrobinę miłosierdzia - sam byś taką mszę odprawił. A gdybyś miał w głowie choć kilka kropel oleju - milczałbyś w takiej chwili" - podkreślił.

 


"Następny siewca tolerancji co to zapomniał o Ewangelii Chrystusowej, bo ma swoją dobroludziową..." - skomentował wpis ks. Lemańskiego, ks. Marek.

 

 

"Takim chamskim zachowaniem nikogo do Kościoła nie przyciągniemy"


Do komentarzy o pogrzebie Kory, odniósł się także jezuita ks. Grzegorz Kramer.


"Najpierw księża mówią: Kora nie miała nic wspólnego z Kościołem, to nie powinno być katolickiego pogrzebu. Teraz, kiedy on rzeczywiście nie był katolicki, mówi ksiądz: »Samozbawienie. Zamiast krzyża zdjęcie z młodości. Zamiast Salve Regina pioseneczka o niczym. Smutny koniec«. Czy my naprawdę nigdy nie zrozumiemy, że takim chamskim zachowaniem nikogo do Chrystusa i Kościoła nie przyciągniemy?" - zapytał na Facebooku.


Jak podkreślił, "dziś, kiedy czytamy Ewangelię o kobiecie kananejskiej, w której Jezus zobaczył silną wiarę, my (księża) próbujemy ją na siłę wszędzie zabić, bo nie jest wyznawana tak, jak my chcemy. Kobieta kananejska to nie była pobożna Żydówka, a jednak Jezus dostrzegł w niej wiarę. Powołaniem księdza jest dostrzeganie w każdym człowieku wiary, a nie bycie wydawaczem certyfikatorów tejże".

 

 

 

 

 

"Ksiądz nie pasowałby do tego wydarzenia"


Pogrzeb Kory skomentował też ksiądz Stanisław Walczak. "Dzisiaj dziękowałem Bogu za tę kobietę. Kobietę, którą w dzieciństwie kapłan odtrącił od Boga... I potem nie znalazł się inny, który by jej ranę zabliźnił" - napisał na Facebooku.


Podkreślił, że "na pogrzebie Pani Kory nie raziła mnie nieobecność kapłana. Ksiądz jakoś nawet nie pasowałby do tego wydarzenia".


Jego zdaniem "Kościół zaś był obecny w swoich wiernych, szczególnie tych, którzy wyrażali wiarę w spotkanie zmarłej z jej matką, za którą tęskniła. Ludzie przyszli tłumnie, a wielu wierzyło, że śmierć nie może być końcem... A na koniec wspomniana w świeckiej pieśni »Czarna Madonna«, jakoś bardziej tu pasowała niż tradycyjne »Salve Regina«".

 

polsatnews.pl