Niespodziewany koniec wakacyjnej przygody, tuż przed jej rozpoczęciem

Polska

Żołnierze 15. Giżyckiej Brygady Zmechanizowanej i ich dzieci mieli jechać na wczasy, jednak muszą zostać w domach. Wycieczkę do Hiszpanii odwołano na dwa dni przed wyjazdem, a z podróży do Bułgarii po nieprawidłowościach zrezygnowali sami rodzice. Z organizatorem wycieczek nie ma kontaktu. Sprawę bada policja, a rozżaleni niedoszli uczestnicy nie rozumieją, co mogło się stać.

Poszkodowanych w całej sprawie jest około 150 osób z Giżycka (woj. warmińsko-mazurskie) i okolic. Tuż przed zaplanowanym wyjazdem, na miejscu zbiórki rodzice, którzy wpłacili pieniądze na kolonie, zostali powiadomieni, iż dla jednego z małych turystów brakuje miejsca w autokarze. Organizator poinformował, że jedno z dzieci musi zrezygnować dobrowolnie z wyjazdu albo zostanie wylosowane dziecko, które nie pojedzie. Rodzice nie zgodzili się na takie rozwiązanie i w rezultacie żadne z dzieci na kolonie nie wyjechało.

 

"Nie wiemy gdzie są nasze pieniądze"

 

Organizatorem wycieczki była kierowniczka Klubu Garnizonowego 15. Giżyckiej Brygady Zmechanizowanej. Na początku kobieta zapewniała, że rodzice odzyskają wpłacone pieniądze.

 

- Zadzwoniłam do klubu, pani kierownik powiedziała, że pieniądze będą zwracane rodzicom od 6 sierpnia i wszyscy na to liczyli - powiedziała Polsat News matka jednego z dzieci.

 

Po kilku dniach kontakt z kobietą się jednak urwał.

 

- Okazało się, że organizatorka wycieczek poszła na zwolnienie lekarskie i jest niedostępna - powiedział reporterowi Polsat News ojciec innego dziecka, które nie pojechało na kolonie.

 

- Nie wiemy, gdzie są nasze pieniądze, dzieci nie pojechały, wojsko odcina się od całej sprawy, uważa, że pani kierownik organizowała te wyjazdy prywatnie - powiedziała Polsat News jedna z matek.      

 

- Wszyscy byli przekonani, że jeśli wycieczka organizowana jest przez wojsko, to wszystko będzie w najlepszym porządku. W tej całej sprawie żal dzieci, bo ich plany zostały zlekceważone - powiedziała ciotka chłopca, który pierwotnie jako jedyny miał nie jechać na wycieczkę.

 

Wojsko odpiera zarzuty

 

Rzeczniczka 15. Giżyckiej Brygady Zmechanizowanej kapitan Anna Bielak-Pestka w oświadczeniu przesłanym we wtorek podała, że "brygada podjęła działania, aby sprawa została jak najszybciej wyjaśniona".

 

"Poinformowana jest żandarmeria wojskowa oraz policja, która prowadzi czynności wyjaśniające. 15. Giżycka Brygada Zmechanizowana jest także stroną poszkodowaną, nie tylko ze względu na możliwość utraty dobrego wizerunku, ale przede wszystkim z powodu poszkodowanych żołnierzy Brygady i ich dzieci, które miały wziąć udział w tej formie wypoczynku" - podkreśliła.

 

Jak podała, "Klub 15GBZ nie był organizatorem tych wycieczek tylko pracownik cywilny Klubu 15GBZ, który osobiście i społecznie zaangażowany był w pośrednictwo między biurem podróży, a osobami zainteresowanymi wycieczkami".

 

We wtorek policja poinformowała, że w poniedziałek jedno z rodziców dzieci, które miały wyjechać na kolonie do Bułgarii złożyło zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa polegającego na oszustwie. Kolejne zawiadomienie na policji złożyli niedoszli uczestnicy innej wycieczki - do Hiszpanii.

 

- Obecnie trwa postępowanie wyjaśniające. Przesłuchiwani są pokrzywdzeni i trwa ustalanie, kto jest organizatorem wyjazdów - powiedział Daniel Romańczyk, rzecznik giżyckiej policji.

 

Polsat News, polsatnews.pl, PAP

dk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze