Jak informuje Uniwersytet w Białymstoku, monarcha (czasem spotykana jest forma monarch), a po łacinie Danaus plexippus, to motyl z rodziny rusałkowatych. Każdej jesieni miliony tych owadów opuszczają północne rejony USA i Kanadę, pokonują ponad 4 tys. km, by spędzić zimę w ciepłych górach Meksyku lub w Kalifornii. Pojawia się jednak pytanie, w jaki sposób monarcha znalazł się w Polsce.

 

Nie nosił śladów zużycia skrzydeł

 

- Wiadomo, że czasem pojedyncze osobniki spotykane są na Wyspach Brytyjskich, zagnane tam wiatrami przez Atlantyk. W podobny sposób monarcha trafił też do południowej Hiszpanii, gdzie występują jego osiadłe populacje oraz na Wyspy Kanaryjskie - wyjaśnia dr Sielezniew.

 

Białystok znajduje się jednak na przeciwległym krańcu Europy, dlatego jest mało prawdopodobne, aby trafił do Polski w wyniku jakiejś nietypowej migracji.

 

- Trudno sobie wyobrazić, by tak duży i charakterystyczny motyl został zaobserwowany dopiero na Podlasiu, a nie gdzieś w Polsce lub po drodze do niej. Motyl nie nosił zresztą żadnych śladów zużycia skrzydeł - dodał dr Sielezniew.

 

Zdaniem biologa z Uniwersytetu w Białymstoku najbardziej prawdopodobna jest hipoteza, że monarcha pochodzi z hodowli, z której to uciekł lub został celowo wypuszczony.

 

Dzień później zaobserwowano inny okaz

 

Teorię tę zdają się potwierdzać obserwacje prof. Emilii Brzosko, także z Instytutu Biologii UwB. Następnego dnia także i ona sfotografowała w przydomowym ogródku wyglądającego bardzo świeżo osobnika, zaś w poniedziałek i wtorek (30 i 31 lipca) ponownie ten sam lub inny okaz pojawił się przed jej domem.

 

Obie obserwacje zostały dokonane w miejscach oddalonych od siebie zaledwie o kilkaset metrów. Na pewno nie był to ten sam monarcha, bo dr Sielezniew wypatrzonego przez siebie osobnika schwytał i zabrał do domu.

 

Naukowiec przechowuje go w lodówce i od czasu do czasu podkarmia. Pod wpływem niskiej temperatury motyl znalazł się w stanie uśpienia podobnym do naturalnego, które ma miejsce w przypadku chłodnej pogody.

 

- Muszę ustalić, czy możemy go tak po prostu wypuścić. Wprawdzie w Polsce monarcha nie jest objęty ochroną gatunkową, ale nie jest naszym gatunkiem rodzimym. Być może pobierzemy też próbki z jego skrzydeł do badań genetycznych - wyjaśnił dr hab. Marcin Sielezniew.

 

W ten sposób biolodzy mogliby dowiedzieć się czegoś o pochodzeniu owada.

 

Osoby, które również spotkały w Polsce monarchę lub mogą pomóc w wyjaśnieniu, skąd te egzotyczne owady wzięły się w Polsce proszone są o kontakt z biologiem za pośrednictwem e-maila: marcins@uwb.edu.pl.

 

Polsat News, www.uwb.edu.pl